Trend jest prosty: kilka minut kontaktu z zimnem ma pobudzić organizm, poprawić nastrój, zwiększyć odporność i sprawić, że skóra będzie wyglądać świeżo i promiennie. Brzmi jak idealny sposób na rozpoczęcie dnia. Ale czy rzeczywiście działa?
Spis treści
Jeszcze kilka lat temu zimne kąpiele kojarzyły się głównie z morsami, którzy w sezonie zimowym wskakują do przerębli. Dziś wszystko wygląda inaczej. Nie trzeba jechać nad morze ani nawet nad pobliską sadzawkę. W sprzedaży są specjalne mini-wanny do lodowatych kąpieli. Hasztag "cold exposure" ma już miliony wyświetleń na TikToku i Instagramie, influencerzy relacjonujący zanurzanie się zimnej wodzie obiecują wzrost dopaminy nawet o 250 procent, a miska z wodą i kostkami lodu stała się równie ważnym elementem wyposażenia łazienki półka z kosmetykami anti-age.
Ja jestem zmarzluchem, więc moje eksperymenty z zimnem kończą się zwykle na porannym masażu twarzy kostką lodu. Sama myśl o wejściu do wanny wypełnionej wodą o temperaturze kilku stopni przyprawia mnie o gęsią skórkę. Ale wierzę, że zimna woda może postawić na nogi lepiej niż filiżanka mocnej kawy. Czy pomaga także budować odporność, poprawiać nastrój i dbać o młody wygląd skóry?
Moda na lodowe kuracje dobrze wpisuje się w rosnące zainteresowanie naturalnymi metodami poprawy samopoczucia, a do popularności zimnych kąpieli niewątpliwie przyczyniają się media społecznościowe. Filmiki pokazujące spektakularne reakcje po wejściu do lodowatej wody – od pisków, krzyków po szeroki uśmiech – skutecznie przyciągają uwagę. Dodatkowo wiele osób mówi o tym, że zimne prysznice pomagają im rozpocząć dzień z większą energią.
Pierwszy kontakt z zimnem jest dla organizmu rodzajem stresu. Serce zaczyna bić szybciej, oddech przyspiesza, a ciało mobilizuje się do utrzymania odpowiedniej temperatury. To właśnie wtedy dochodzi do wyrzutu adrenaliny i noradrenaliny – hormonów odpowiedzialnych za pobudzenie. W efekcie wiele osób odczuwa przypływ energii, większą czujność i lepszą koncentrację. Ten efekt jest dobrze udokumentowany i może utrzymywać się jeszcze przez pewien czas po zakończeniu kąpieli.
Nie oznacza to jednak, że zimna woda zastępuje kawę. Mechanizm działania jest zupełnie inny. Kofeina blokuje receptory odpowiedzialne za odczuwanie zmęczenia, natomiast zimno pobudza organizm poprzez reakcję stresową.
Jak twierdzą specjaliści z amerykańskiej Kliniki Mayo, korzyści z zanurzenia w zimnej wodzie wynikają głównie z szybkiego zwężenia naczyń krwionośnych oraz reakcji organizmu na niską temperaturę, takich jak obniżenie aktywności metabolicznej, zmiany w przepływie krwi i wydzielaniu hormonów oraz aktywacja układu odpornościowego. Badania wskazują, że taka forma ekspozycji na zimno może zmniejszać uszkodzenia mięśni po intensywnym wysiłku, co prowadzi do mniejszego stanu zapalnego, redukcji bolesności i szybszej regeneracji organizmu następnego dnia.
To jedno z najczęściej powtarzanych haseł w mediach społecznościowych. Istnieją badania i przeglądy sugerujące, że regularna ekspozycja na zimno może modulować odpowiedź immunologiczną oraz wspierać adaptację do stresu. Naukowcy podkreślają jednak, że dowody nie są jeszcze na tyle mocne, by uznać zimne kąpiele za sprawdzoną metodę wzmacniania odporności (przegląd 11 badań obejmujący 3177 osób wskazał na zróżnicowane efekty, a autorzy podkreślili potrzebę dalszych badań klinicznych – źródło: rspublisher.org). Zaznaczają, że na prawidłowe funkcjonowanie układu immunologicznego znacznie większy wpływ mogą mieć: sen, aktywność fizyczna, zbilansowana dieta i ograniczanie przewlekłego stresu.
To właśnie ten aspekt szczególnie zainteresował branżę beauty. Zanurzenie na krótko twarzy w lodowatej wodzie może zmniejszać opuchliznę, zwężać powierzchowne naczynia krwionośne i sprawiać, że skóra wygląda na bardziej napiętą i wypoczętą. Efekt jest jednak krótkotrwały. Nie ma dowodów, że lód wygładza zmarszczki, łagodzi zmiany trądzikowe czy spowalnia proces starzenia. Co więcej, dermatolodzy zwracają uwagę, że zbyt częste lub zbyt intensywne schładzanie skóry może nawet prowadzić do podrażnień, zwłaszcza u osób z cerą naczyniową lub wrażliwą.
Tutaj nauka jest bardziej optymistyczna. Po krótkiej ekspozycji na zimno wiele osób odczuwa poprawę samopoczucia i przypływ energii. Może mieć to związek z wydzielaniem endorfin oraz wspomnianych wcześniej hormonów odpowiedzialnych za mobilizację organizmu. Należy jednak pamiętać, że choć zimne prysznice mogą stanowić element zdrowego stylu życia, nie zastąpią profesjonalnej pomocy ani terapii.
Jeśli perspektywa wejścia do lodowatej wanny wydaje się mało zachęcająca, nie trzeba (a nawet nie należy) od razu rzucać się na głęboką wodę. Najbezpieczniej rozpocząć od zakończenia prysznica 20–30 sekundami chłodnej wody. Z czasem można stopniowo wydłużać ekspozycję do jednej lub dwóch minut, obserwując reakcję organizmu.
https://twojstyl.pl/artykul/morsowanie-w-wannie-poznaj-wszystkie-sposoby-jak-morsowac-w-domu-i-nie-tylko,aid,1644
Choć trend wygląda efektownie na Instagramie, nie jest odpowiedni dla każdego, a ekstremalne wyzwania bywają niebezpieczne.
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami serca, zaburzeniami krążenia, mające problemy z ciśnieniem czy poważnymi schorzeniami neurologicznymi. Nagły kontakt z bardzo zimną wodą może wywołać gwałtowną reakcję organizmu. W razie przewlekłych problemów zdrowotnych należy wcześniej skonsultować się z lekarzem.
Lodowata kąpiel nie jest magicznym sposobem na wzmocnienie odporności, odmłodzenie skóry ani zdobycie niewyczerpanych pokładów energii. Może jednak skutecznie pobudzić organizm i poprawić samopoczucie, pod warunkiem, że korzystamy z niej rozsądnie i bez presji na przekraczanie własnych granic.
Choć zimny prysznic nie zastąpi zdrowej diety, aktywności fizycznej i odpowiedniej ilości snu, dla wielu osób może być prostym i zaskakująco skutecznym sposobem na energetyczny początek dnia.