Nie wszystko da się przewidzieć. Wibrujący telefon podczas ważnego zebrania, nagłe pogorszenie samopoczucia czy konieczność wyjścia do toalety mogą zdarzyć się w najmniej oczekiwanym momencie. Sekret tkwi w tym, by opuścić spotkanie dyskretnie, z szacunkiem dla rozmówców i bez wprowadzania niepotrzebnego zamieszania.
Siedzimy przy stole konferencyjnym, gdy telefon zaczyna wibrować. Niektórych połączeń nie da się zignorować Odruchowe odbieranie telefonu przy stole, próba rozmawiania półgłosem, zasłanianie telefonu dłonią czy odwracanie głowy, nie jest dobrym rozwiązaniem. Podobnie jak nerwowe wyciszanie urządzenia i chowanie go do torebki w atmosferze zakłopotania. Najbardziej eleganckie wyjście? Krótkie, spokojne: „Przepraszam, muszę pilnie odebrać telefon”, „Proszę wybaczyć, pilna sprawa – wrócę za kilka minut” – i dyskretne opuszczenie sali.
Rozmowy telefoniczne warto prowadzić na osobności. Odbieranie ich tuż obok rozmówców zmusza innych do słuchania prywatnych spraw, co bywa krępujące i rozprasza przebieg spotkania. Wyjście z sali i rozmowa za zamkniętymi drzwiami to standard, który świadczy o klasie i szacunku wobec innych.
Jeśli wiemy wcześniej, że możemy spodziewać się ważnego telefonu, dobrym rozwiązaniem jest uprzedzenie innych jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Jedno zdanie wystarczy, by uniknąć niezręczności.
Wyjście do łazienki nie wymaga komunikatu w stylu: „przepraszam, muszę iść do łazienki” czy żartobliwego „idę przypudrować nosek”. Takie dopowiedzenia są zbędne. W sytuacjach oficjalnych i półoficjalnych w zupełności wystarczy: „przepraszam na chwilę” lub „zaraz wracam”. Bez szczegółów, bez tłumaczenia się, bez nadmiernego zwracania na siebie uwagi.
Podczas kolacji czy formalnego lunchu można zostawić serwetkę na siedzeniu krzesła – to subtelny sygnał, że mamy zamiar wrócić za kilka chwil. Gdy jesteśmy w mniejszym gronie, dobrze jest uprzejmie przeprosić osoby siedzące najbliżej i spokojnie odejść od stołu.
Zdarza się, że jedno wyjście uruchamia kolejne sprawy. Jednak po powrocie nie ma potrzeby referowania powodów nieobecności. Zdania w rodzaju: „Dzwonił ważny klient, potem zatrzymał mnie przełożony…” niepotrzebnie skupiają uwagę na osobie wracającej.
Zamiast tego, zajmijmy z powrotem nasze miejsce i naturalnie dołączmy do rozmowy, gdy będzie na to dobry moment. Bez przerywania, bez pytania na głos, co zostało pominięte. Jeśli to konieczne, o szczegóły można dopytać już po skończonym po spotkaniu. Najbardziej taktownie będzie, jeśli nasze zniknięcie nie wpłynie zupełnie na przebieg rozmowy.
Prawdziwa elegancja nie polega na tym, żeby nigdy, bez względu na okoliczności, nie przerywać spotkania. Jeśli potrzebujemy wyjść, warto zrobić to w sposób taktowny i możliwie najmniej uciążliwy dla otoczenia, z wyczuciem chwili i szacunkiem dla innych. Dyskrecja i spokój budują wizerunek osoby pewnej siebie i świadomej zasad.