Julia Nawalna: "Nie boję się, wy też się nie bójcie". Kim jest żona Aleksieja Nawalnego?
Julia Nawalna i Aleksiej Nawalny
Fot. East News

Julia Nawalna: "Nie boję się, wy też się nie bójcie". Kim jest żona Aleksieja Nawalnego?

Od kiedy mąż Julii, Aleksiej Nawalny przebywa w rosyjskim więzieniu, uwaga całego świata skupia się również na niej. Coraz częściej pojawia się więc pytanie: kim jest Julia Nawalna? I co więcej: kim może stać się w przyszłości?

Julia Nawalna: "Tylko ja mogę pomóc mężowi" 

Przez ostatnie miesiące w życiu Julii i Aleksieja Nawalnych było tyle dramatycznych wydarzeń i momentów zwrotnych, że starczyłoby ich na niejeden polityczny thriller. Niektórzy zaś widzą w ich historii szekspirowską tragedię, coś w rodzaju „Romea i Julii” w rosyjskich dekoracjach. Zacznijmy jednak od początku. 20 sierpnia 2020 roku najbardziej znany krytyk prezydenta Rosji Władimira Putina, 44-letni Aleksiej Nawalny, doznał zapaści podczas lotu z Tomska na Syberii do Moskwy. Samolot wylądował w Omsku, gdzie nieprzytomny Nawalny trafił do szpitala. Na kategoryczne żądania żony Julii, która nie zawahała się w tej sprawie zwrócić do samego Putina, dwa dni później udało się go przetransportować do berlińskiej kliniki Charité. „Zrozumiałam, że w tej sytuacji tylko ja mogę mu pomóc. Jestem jego żoną. Jeśli ja się rozpadnę, wszyscy się rozpadną. Więc wzięłam się w garść ”, powiedziała Julia w wywiadzie, którego udzieliła niedawno rosyjskiemu youtuberowi Jurijowi Dud’owi. I zdaniem eksperta Aleksandra Baunowa z moskiewskiego centrum Carnegie w tym właśnie momencie Nawalna stała się z postaci drugoplanowej niezależną bohaterką tej opowieści. Choć wydaje się, że rosyjski analityk zdecydowanie Julii nie docenia. W Berlinie Aleksieja poddano szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. Diagnoza była jednoznaczna. Nawalny został otruty środkiem paralityczno-drgawkowym z grupy nowiczoków, opracowanych jeszcze w okresie istnienia ZSRR. Stwierdzili to toksykolodzy z Bundeswehry, a wyniki ich badań potwierdziły laboratoria z Francji i Szwecji. Ślady tej trucizny znaleziono w butelce wody zabranej z pokoju hotelowego w Omsku, w którym przebywał opozycjonista. A że jest to historia na miarę Szekspira, woda, którą otruto Nawalnego, nosiła nazwę „Święte źródło”. Późniejsze badania ujawniły zaś, że nowiczokiem skażona była też bielizna opozycjonisty.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Юлия Навальная (@yulia_navalnaya)

 

Jedna z najważniejszych bohaterek minionego roku  

Aleksiej Nawalny nie powinien przeżyć, ale przeżył. 7 września został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. „Nie byłem w stanie rozpoznać twarzy, majaczyłem, że lekarze chcą mi amputować nogi. W końcu dotarło do mnie, że jest przy mnie Julia. Poprawia mi poduszkę, głaszcze mnie po głowie. To dało mi siłę, żeby powrócić do rzeczywistości. Jestem jej za to bezgranicznie wdzięczny”. Julia Nawalna opuszczała męża tylko po to, by spotkać się z czekającą pod szpitalem prasą. Zawsze opanowana, emocje skrywała za ciemnymi okularami. Jej postawa sprawiła, że liberalna rosyjska „Nowaja Gazieta” uznała ją za „jedną z najważniejszych bohaterek roku 2020”. „Nawalny miał szczęście. I wcale nie mówimy o tym, że przeżył spotkanie z nowiczokiem. Miał szczęście z Julią”, tłumaczyli swój wybór dziennikarze.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Юлия Навальная (@yulia_navalnaya)

 

Reakcja Putina i powrót do Rosji

Po wyjściu ze szpitala Aleksiej Nawalny zajął się ustaleniem sprawców swojego otrucia. W co trudno wprost uwierzyć, udało mu się dodzwonić do Konstantina Kudriawcewa, jednego z funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa, który był zaangażowany w tę akcję. Opozycjonista przedstawił się jako jego przełożony. Kudriawcew uwierzył swojemu rozmówcy i przez 50 minut opowiadał o sierpniowych wydarzeniach. Nawalny całe nagranie umieścił w internecie. Ta wpadka musiała zirytować Władimira Putina, bo na konferencji prasowej powiedział: „Otrucie to sztuczka Nawalnego, aby wejść na pewien poziom, powiedzieć: traktujcie mnie jako człowieka o znaczeniu ogólnokrajowym. To zagranie w walce politycznej stosowane na całym świecie”. Wreszcie użył argumentu, z którym trudno dyskutować: „Gdybyśmy naprawdę chcieli otruć Nawalnego, doprowadzilibyśmy rzecz do końca”. Zirytować Putina to nie jest dobry pomysł. Jeszcze gorszy wydaje się w tej sytuacji powrót do Rosji. A właśnie na taki krok zdecydowali się Julia i Aleksiej Nawalni. „W niedzielę 17 stycznia wracam do domu rejsem Pobieda. Spotkajmy się!”, napisał wróg numer jeden Kremla.

Reakcja Julii po aresztowaniu męża

Dzień przed jego przylotem Rosyjska Federalna Służba Więzienna stwierdziła, że naruszył on warunki zwolnienia warunkowego i wniosła o zmianę kary na więzienie. Decyzja dotyczyła sprawy karnej, w której Nawalny został skazany za domniemaną defraudację funduszy francuskiej firmy Yves Rocher. Dodajmy, że wyrok ten zakwestionował Europejski Trybunał Praw Człowieka. Zgodnie z przewidywaniami Nawalnego w Moskwie aresztowano. Julia ucałowała męża i wyszła przed lotnisko Szeremietiewo. „Aleksiej się nie boi. Ja też się nie boję i wzywam was, żebyśmy się nie bali”, powiedziała do czekających na nią zwolenników. Tłum skandował „Rosja będzie wolna”. Tłum skandował „Julia”. Dlaczego Julia i Aleksiej zdecydowali się wrócić? O próbę odpowiedzi pokusił się były doradca Putina Gleb Pawłowski: „W Rosji prawdziwa polityka zawsze się wiąże z ryzykiem. Nawalny mógłby bezpiecznie leżeć na kanapie i angażować się w jakieś polityczne działania na Zachodzie, bo z polityki trudno odejść. Ale nie byłby rosyjskim politykiem. Wiele osób nie rozumie, że Nawalny w więzieniu jest jeszcze bardziej wyraźny niż Nawalny na wolności”. Diagnozę Pawłowskiego zdaje się potwierdzać w całej rozciągłości przypadek pozostającego na Zachodzie Michaiła Chodorkowskiego.

 

Julia Nawalna: równolatka Aleksieja, ekonomistka, matka

Aleksiej Nawalny trafił na dwa i pół roku do kolonii karnej. A to może być dopiero początek, bo w Rosji (i nie tylko) wciąż obowiązuje reguła: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. W obronie Nawalnego na ulicach rosyjskich miast pojawiły się tysiące demonstrantów. Kreml odpowiedział wyjątkowo brutalnie: pobiciami i masowymi aresztowaniami. A zainteresowanie mediów z całego świata skupiło się na pozostającej na wolności Julii Nawalnej. Dopiero teraz na przykład udało się ustalić podstawowe fakty. Julia i Aleksiej są równolatkami, poznali się na plaży w Turcji 23 lata temu. Po ślubie zamieszkali w Moskwie. Nie były to jednak spokojne lata. „Nasza rodzina od dawna żyje w taki sposób, że przeszukania, aresztowania i groźby są u nas na porządku dziennym”, napisała na Instagramie w 2018 roku. Dodajmy, że ulubionym zajęciem rosyjskich służb było i wciąż pozostaje taranowanie drzwi do mieszkania Nawalnych. Julia, z wykształcenia ekonomistka, do urodzenia pierwszego z dwójki swoich dzieci pracowała w banku. Przez ostatnią dekadę zajmowała się domem. I pełniła też inną rolę, którą tak opisuje znana rosyjska komentatorka Jewgienia Albats: „Aleksiej jest osobą publiczną, ale nie wątpię, że omawia każdy swój krok z Julią. Ona jest jego coachem. Dzięki niej jest lepszy. Całe jego życie polegało głównie na szukaniu jej aprobaty”.

Potencjalna liderka opozycji 

„Julia jest rzadkim kwiatem”, napisała z kolei o Nawalnej krytyczka literacka Anna Narinska. A tak wyjaśniła swoją – przyznajmy – nieco banalną metaforę: „Nie dlatego, że jest żoną opozycyjnego polityka, ale dlatego, że w naturalny sposób połączyła dwa trudne do pogodzenia elementy – pozycję żony wybitnego mężczyzny i kobiety, która kontroluje swój los”. Nic dziwnego, że niektórzy widzą w niej potencjalną liderkę opozycji, która tak jak Swiatłana Cichanouska na Białorusi po aresztowaniu męża zacznie się ubiegać o prezydenturę. Ktoś taki przydałby się w Rosji, w której żyje o 11 mln kobiet więcej niż mężczyzn i gdzie te pierwsze mogą liczyć w polityce najwyżej na stanowisko wiceministra edukacji. Nie wszystkim ten pomysł się jednak podoba. Część otoczenia Nawalnego powtarza uparcie, że głosy wyborcze są nieprzekazywalne. Z kolei prokremlowskie media z jednej strony straszą, że jeśli Julia zdecyduje się na bycie rosyjską Cichanouską, ujawnią intymne taśmy z udziałem Aleksieja Nawalnego. Z drugiej, przedstawiają Julię Borisownę Nawalną jako tyrana, a Aleksieja jako bezwolną marionetkę w jej rękach. Rosyjska Duma pospiesznie pracuje zaś nad przywróceniem do życia haniebnej stalinowskiej kategorii Członek Rodziny Zdrajcy Ojczyzny…

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Юлия Навальная (@yulia_navalnaya)

 

Ponad milion obserwatorów na Instagramie

Sama zainteresowana nie wypowiada się na ten temat. Ostatnią dłuższą wypowiedź przed tym, jak udała się samotnie do Niemiec, zamieściła na Instagramie w lutym. Oddajmy jej głos, bo pisze pięknie, prosto i z serca: „O, jest was już milion! Nie wiem, jak was zabawić. W moim życiu ostatnio tylko komisariaty, sądy i rewizje. Piszecie mi, że jestem silna. Nie jestem silna, jestem zwyczajna. Czytam wszystkie wiadomości od was i zdaję sobie sprawę, że tylu dobrych ludzi wspiera Aleksieja i mnie, że nie musimy ani się cofać, ani bać. Tak czy inaczej zwyciężymy. Kiedy Aleksiej został otruty w sierpniu, postanowiłam, że podziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. Skończyłam odpowiadać w połowie września. Teraz jest was tak wielu, że skończę odpowiadać na wasze wiadomości, kiedy już zostanie zwolniony. Dlatego napiszę do wszystkich od razu. Dziękuję bardzo za waszą obecność, za listy, za pytania, jak się czuję. Mam się w porządku. Mąż napisał list, mama przysłała gołąbki, córka założyła TikToka, a ja dostałam grzywnę za to, że po prostu szłam ulicą w swoim rodzinnym mieście. Normalnie, jak to u ludzi”. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Юлия Навальная (@yulia_navalnaya)

 

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 04/2021
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również