Olga Legosz: "Nie zagwarantuję moim córkom, że same nigdy nie upadną. Chcę dać im siłę, żeby mogły wstać"
Olga Legosz to nasza Nominowana w 2. edycji akcji #poswojemu Doskonałość Sieci w kategorii Mama.
Fot. arch. pryw.

Olga Legosz: "Nie zagwarantuję moim córkom, że same nigdy nie upadną. Chcę dać im siłę, żeby mogły wstać"

Olga Legosz, której instagramowe konto Nomadmum81 obserwuje prawie sto tysięcy osób, to jedna z najbardziej barwnych twórczyń polskiego internetu. Wyrazista, kolorowa, energetyczna i nieustraszona. Lubi łamać tabu i poruszać niełatwe tematy. Jednym z nich jest autyzm, który w publicznej dyskusji obrósł mitami, brakiem zrozumieniem lub niewygodną ciszą. Olga, prywatnie mama Tosi ze spektrum autyzmu, przerywa tę ciszę i, jak sama mówi, chce zaprzyjaźniać z autyzmem świat. Właśnie z tego powodu, razem z Ambasadorką kategorii Mama, Larą Gessler – przyznajemy Oldze nominację do tytułu Doskonałość Sieci w 2. edycji akcji #poswojemu. 

- Moja mama jest w moim życiu obecna na co dzień, a szczególnie mocno od dnia, kiedy stojąc nad basen w Portugalii nagle oświeciło mnie, złożyłam klocki zachowań Tosi i jeszcze przed diagnozą powiedziałam: Mamo, Tosia ma autyzm – napisałaś jakiś czas temu na swoim profilu na Instagramie. Długo oswajałaś się z tym tematem? Czy to było jak grom z jasnego nieba?

OLGA LEGOSZ: Oswajałam się krótko, dlatego że zadziałało wcześniej wyparcie. Mimo że mam znajomych, których dzieci są w spektrum, a więc od dawna miałam na ten temat wiedzę większą niż statystyczna osoba, trudno mi było tę myśl do siebie dopuścić. Aż do tamtego momentu na wakacjach w Portugalii. To było tak, jakby mózg złożył wszystkie rozsypane puzzle. I ja już wiedziałam, że muszę umówić Tosię na diagnozę, mimo że wynik w mojej głowie był już dobrze znany. Bo Tośka wbrew pozorom była w tej diagnozie bardzo wyraźna i nie pozostawiająca szerokiego pola do interpretacji.

Od kilku lat w piękny i bardzo świadomy sposób oswajasz internet i swoich obserwatorów z tematem autyzmu. Jak sama mówisz – zaprzyjaźniasz go z nim. Czujesz efekty swojej pracy w sieci?

Tak, bardzo. Na co dzień obserwuje mnie prawie sto tysięcy osób i to jest spore miasto. (śmiech) Osoby te mają swoje rodziny, przyjaciół, a więc możemy te liczby spokojnie pomnożyć przez 4 czy 5. Często dostaję wiadomości, w których czytam, że ktoś zdiagnozował swoje dziecko, bo uwrażliwił się na ten temat, czytając moje posty lub zwrócił uwagę na działania w supermarketach, na przykład akcję cichych godzin rozpoczętą przez fundacje Jim. I zawsze tego typu wiadomości wywołują we mnie to poczucie: "hmm, dobrze wykonana praca".

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Olga Legosz (@nomadmum81)

Jedna z Ambasadorek akcji #poswojemu powiedziała mi, że dzięki Twoim rozmowom i postom o autyzmie nauczyła się w godzinę więcej niż w zasadzie przez całe życie na ten temat. Myślę, że takich ludzi jest więcej. Czy taki odzew do Ciebie dociera?

Nieskromnie powiem, że tak, dociera. Autyzm nie jest prostym zaburzeniem i trudno go zrozumieć. Dlatego staram się używać prostych przykładów tak, aby każdy z nas, mając kontakt z osobą w spektrum, był wrażliwy na jej potrzeby. 

Czy czujesz że przełamujesz swoją działalnością w sieci jakieś tabu?

Myślę, że tak, przełamuję tabu. Po pierwsze mam dziecko z niepełnosprawnością, a wyraźnie, wbrew okrzykom niektórych, dalej daję sobie prawo do swojego życia i swoich potrzeb. Pokazuję błędy, które popełniłam i popełniam i to, że idę nadal do przodu mimo tych błędów i podnoszę głowę. Bo błędy i porażki to nie wstyd. 

Choć obserwuję Cię od wielu lat, mam wrażenie, że ostatnio jesteś posiadaczką jednego z najpopularniejszych kont na Instagramie Pamiętasz jakiś przełomowy moment w swojej socialmediowej drodze?

Tak. To był moment, w którym przestałam czytać poradniki jak budować konto w social mediach i zaczęłam być sobą. Wbrew wszystkim radom. 

Co Cię napędza i inspiruje?

Mnie napędza kolor i chwila. Inspiruje dokładnie to samo. Czasami książka, film, scenka, dialog, sytuacja, która się wydarzyła.  Nie mam planu swoich postów. Czasami budzę się o 4 rano i wiem, że chcę zacząć dzień właśnie w taki, a nie inny sposób. Traktuję swoich obserwatorów jak dobrych znajomych. Czasami ktoś napisze: "ej, może więcej empatii" albo "weź pod uwagę, że inni myślą inaczej". Ja biorę to pod uwagę. Nie zakładam, że prowadzę tutaj monolog. Chcę jednak, żeby odbiorca pozostał z ta silną barwą. Ona może mu nie pasować, ale nawet gdy rezonuje, pobudza coś w środku. Ja nawet w gronie znajomych z równoległego świata rzeczywistego mam zwykle swoje bardzo wyraźne zdanie. Często kontrowersyjne. Z dużą trudnością przyklaskuję politykom nawet ze „słusznej” strony. Dużo od siebie wymagam. Od innych zresztą również. Chcę być zrozumiana, to znaczy mówić językiem powszechnie rozumianym w odbiorze. Nie dodaję do tego intelektualnych wynurzeń, bo żadna ze mnie pisarka, żeby nawet próbować!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Olga Legosz (@nomadmum81)

A co takiego daje Tobie internet, że chcesz w nim być obecna?

Szczerze? Poczucie wpływu. Tak po prostu i nie będę udawała, że tak nie jest. Świat cyfrowy staje się potęga. Coraz więcej osób przenosi się do niego, a ja lubię uczucie, że mogę mieć wpływ na jakiś kawałek w nim. Obudzić jakieś uczucia w ludziach. Przy czym wcale nie musza to być uczucia pozytywne. Wierzę jednak, że każde pobudzają zmianę. Zmiana jest ruchem. 

Oprócz Tosi masz też nastoletnią córkę Maję. Jaką jesteś mamą? Bycie mamą dwóch dziewczynek to dziś wyzwanie?

Jestem mamą, która, jak upada, to wstaje. I właśnie tego chcę nauczyć moje córki. Nie zagwarantuję im, że same nigdy nie upadną. Chcę dać im siłę, żeby mogły wstać. 

Pamiętasz najlepszą macierzyńską radę, jaką kiedykolwiek usłyszałaś?

Tak. Po porodzie. Śpij tyle, ile możesz! (śmiech)

Na swoim profilu poruszasz mnóstwo tematów – mówisz o swojej rodzinie, przodkach, pracy, zarobkacj, relacjach w rodzinie, ale i tych bardziej kontrowersyjnych sprawach jak choćby ostatnio szczepionki. Jesteś bardzo transparentna. Płacisz jakąś cenę za taką otwartość?

Często płacę. Bo ja nie jestem jak zupa pomidorowa i nie trzeba mnie lubić. I nie każdy to rozumie. Czasem wystarczy przecież powiedzieć: "nie, dziękuję, nie jestem głodny". Zamiast dodawać swoje uzasadnienie, nierzadko atakujące mnie, dlaczego tej przysłowiowej zupy nie chce się jeść. Ja jestem wdzięczna każdej osobie, która przyszła na mój profil, jak i każdej, która pomyślała sobie "te treści są nie dla mnie" i sobie poszła. Trudno mi z tymi, którzy zostają i uprawiają masochizm. Pozwalają się ranić i drażnić moim słowem - kiedy robię to bezwiednie. Ale potem właśnie ci poranieni idą dalej w sieć ze swoją urażoną dumą albo niezrozumieniem. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Olga Legosz (@nomadmum81)

Olga Legosz - ur. w 1981 w Warszawie przedsiębiorczyni, współzałożycielka przedszkola terapeutycznego Blue Bees i Fundacji Sukces Pisany Szminką. Mama 14-letniej Mai i 5-letniej Tosi.

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również