Sztuka bycia online
Fot. Daria i Piotr Stachurscy

Sztuka bycia online

Coraz częściej czuję się zmęczona byciem online. Od roku większość codziennej komunikacji i relacji z innymi buduję za pośrednictwem mediów społecznościowych. Tak jest najłatwiej, wszyscy mają do nich dostęp. Jednak dziś większość czasu online to już nie wybór, a przymus spowodowany pandemią. Zawsze starałam się dbać o równowagę. To jeden z głównych filarów zdrowego stylu życia. Można jednak zgubić balans, będąc ciągle online. 

Uważam się za aktywną użytkowniczkę mediów społecznościowych. Dobrze się w nich czuję, lubię szybką, bezpośrednią i mniej formalną komunikację. Dzięki temu mogę być w stałym kontakcie z Polską, będąc w Monachium. Doceniam też kontakt z moimi obserwatorami. Instagram to dla mnie przede wszystkim ludzie. Zbudowałam miejsce, które pozwala mi docierać do milionów ludzi i traktuję to bardzo poważnie. Pierwsze posty zaczęłam publikować w 2013 roku. Dzieliłam się wtedy zdjęciami z treningów, posiłków i sporą dawką motywacji. Gdyby spojrzeć na te dawne posty można dojść do jednego wniosku – poza jakością zdjęć, niewiele się tam zmieniło.

Od samego początku prowadzenia konta na Instagramie dostawałam bardzo dużo wiadomości, głównie od kobiet, które zaczęły ze mną zmieniać swoje życie. Ode mnie czerpały wiedzę na temat zdrowego odżywiania, treningów i zdrowych nawyków. To ogromna odpowiedzialność, ale i radość, że mogę komuś pomóc. Dziewczyny wysyłały mi swoje raporty z treningów, z dumą chwaliły się efektami. Potem same zaczęły tworzyć mniejsze społeczności treningowe. Poświęcałam wtedy każdą wolną chwilę na rozmowy, czasami na indywidualne wiadomości motywacyjne. To był efekt śnieżnej kuli! Tak przez lata rósł mój Healthy Team - bo tak nazywam wszystkich moich podopiecznych, którzy starają się przy mojej pomocy zmienić styl życia na zdrowszy. I tak właśnie Instagram stał się moim głównym narzędziem pracy.

Ale dziś, gdy cały świat przeniósł się jeszcze bardziej do internetu, coraz częściej potrzebuję się wyłączyć. Fascynuje mnie rozwijająca się moda na niekorzystanie ze smartfona. Ostatnio słyszałam o gadżecie dla smartfona, którym jest łóżko - ładowarka. Ciekawy pomysł – odkładasz smartfona do łóżka, mówisz mu dobranoc i idziesz spać nie zabierając go ze sobą do sypialni. W tym czasie smartfon się ładuje, a Ciebie nie korci, by z niego korzystać bezpośrednio przed spaniem, tuż po obudzeniu lub gdy obudzisz się w środku nocy.  

Niesamowita jest też rosnąca popularność miejsc, w których można się wylogować. Weekend w klimacie slow, bez zasięgu i dostępu do wi-fi brzmi jednak trochę… przerażająco? W thrillerze „Dziewięcioro nieznajomych” Liane Moriarty opisała tajemniczy ośrodek, miejsce typu SPA, w którym panuje zupełny zakaz korzystania z urządzeń elektronicznych. Cała powieść rozgrywa się w dramatycznym, nie do końca zachęcającym klimacie, ale skłania do refleksji. Warto szczerze odpowiedzieć samej sobie na pytanie „Czy byłabym w stanie wyjechać świadomie w takie miejsce i oddać telefon?”. Podkreślam, szczerze. Może kiedyś tak będzie wyglądać Camp by Ann? W Dojo Stara Wieś i tak zawsze są problemy z zasięgiem.

Nie ma wątpliwości, że wszyscy jesteśmy przebodźcowani i po prostu zmęczeni. Nadmierna aktywność w sieci może się odbijać negatywnie na naszym zdrowiu. Zmęczenie i stres, a także poczucie, że coś tracimy, gdy nie jesteśmy online może doprowadzić nawet do stanów lękowych, bólów głowy i żołądka. Dlatego cieszy mnie, że coraz częściej mówi się o JOMO (joy of missing out) zamiast FOMO (fear of missing out). Ten trend oznacza świadomą rezygnację z bycia na bieżąco i daje nadzieję na odnalezienie równowagi.

Instagram nieustannie ewoluuje. Można go potraktować jako barometr nastrojów społecznych. Widać tam coraz wyraźniej, że ludzie są zmęczeni idealnymi obrazkami, pięknymi zdjęciami, perfekcyjnym życiem. Chętniej oglądamy różnego rodzaju wpadki, błędy, zestawienia typu Instagram vs. reality. Wolimy oglądać naturalne zdjęcia, spontaniczne sytuacje, codzienność jaką wszyscy znamy z własnych doświadczeń. Ale szukamy tam też porad, motywacji, nadziei i inspiracji. Teraz bardziej niż kiedyś potrzebujemy pozytywnych treści.

Każdy z nas ma ogromny wpływ na przestrzeń w sieci, w której funkcjonuje. Można być biernym konsumentem mediów społecznościowych, a można mieć na nie pozytywny wpływ. Motywowanie do zmiany nawyków na lepsze, inspirowanie do aktywności fizycznej i zdrowej diety, promowanie bliskich mi wartości – to jest mój Insta świat. A jaki jest Twój?

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również