Moda uwielbia paradoksy. To, co jeszcze niedawno uchodziło za niemodne, dziś wraca do mody w nowej, wyrafinowanej odsłonie. Tak właśnie jest z tzw. „babcinych butami” - modelami na niskim obcasie, często zabudowanymi lub z subtelnie odkrytą piętą, które zyskały status jednego z najbardziej pożądanych dodatków sezonu.
Ich siła nie tkwi w spektakularności, ale powściągliwej elegancji. Niski, stabilny obcas, miękka linia cholewki i klasyczne proporcje sprawiają, że „babcine buty” wpisują się w estetykę retro, ale unikają dosłowności. To raczej świadoma reinterpretacja stylu minionych dekad - od lat 50. po minimalistyczne lata 90. - niż sentymentalny powrót do przeszłości.
Ikony stylu doceniły je za ich wszechstronność. Noszone do prostych, dobrze skrojonych spodni, przełamują formalność zestawu. W duecie z lekką sukienką dodają sylwetce miękkości i niewymuszonej elegancji. Szczególnie interesująco prezentują się modele typu slingback - z odkrytą piętą i delikatnym paskiem - które subtelnie eksponują stopę, zachowując przy tym klasę i umiar.
Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt komfortu. We współczesnej modzie, gdzie wygoda staje się równie istotna jak estetyka, „babcine buty” oferują alternatywę dla wysokich obcasów bez utraty stylowego wyrazu. To obuwie, które nie dominuje stylizacji, ale ją dopełnia - z wyczuciem i świadomością proporcji.
Ich kontrowersyjność wynika być może z faktu, że wymykają się oczywistym kategoriom. Nie są ani ostentacyjnie modne, ani całkowicie klasyczne. Właśnie w tej niejednoznaczności kryje się ich siła. Oto kilka modeli z aktualnych kolekcji, które doskonale wpisują się w ten trend.