Czy istnieje lek na odporność? Co ją wzmacnia, a co osłabia? Pytamy immunologa.
Fot. iStock

Czy istnieje lek na odporność? Co ją wzmacnia, a co osłabia? Pytamy immunologa.

Najchętniej połknęlibyśmy tabletkę, która miałaby nas wzmocnić i rozprawić się z patogenami – mówi immunolog dr Wojciech Feleszko z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Niestety, nie ma takiej. Jak zatem zadbać o odporność i czego unikać?

Twój Styl: Co osłabia odporność?

Wojciech Feleszko: Jest wiele czynników. Należą do nich m.in. hormony stresu. Co ciekawe, ostry, ale krótkotrwały stres sprawia, że się mobilizujemy i odporność jest lepsza. Jednak w przypadku stresu przewlekłego dzieje się odwrotnie – mechanizmy odpornościowe słabną, stajemy się bardziej podatni na zakażenia.

TS: W stresujących sytuacjach czasem sięgamy po alkohol, papierosy...

WF: Osoby nadużywające alkoholu mają upośledzoną odporność. Nie znam doniesień, jak działa na nią umiarkowane spożycie alkoholu – nasuwa się jednak pytanie, gdzie jest granica między umiarkowanym a nadmiernym piciem. Palenie jest czynnikiem niekorzystnym. Robiliśmy badania dotyczące immunologii układu oddechowego u dzieci, których rodzice palą papierosy. Wyniki były katastrofalne. Okazało się, że te dzieci bardziej narażone są na alergie, astmę oskrzelową, zakażenia wirusowe. Badania prowadzone w wielu krajach Europy potwierdziły, że palenie sprzyja rozwojowi chorób alergicznych. I jest jednym z poważniejszych czynników osłabiających odporność układu oddechowego. 

TS: To ważne zwłaszcza teraz – koronawirus SARS-CoV-2 atakuje układ oddechowy.

WF: Tak. Wśród osób najbardziej narażonych są pacjenci z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc. To osoby, które – nawet w przeszłości – były przez wiele lat palaczami i mają w związku z tym nieodwracalne zmiany w układzie oddechowym. Jeśli ktoś jeszcze pali, to dobry moment, by z tym skończyć.

TS: Jakie inne choroby osłabiają odporność?

WF: Niewydolność krążenia, choroby serca, cukrzyca... 

TS: A schorzenia autoimmunologiczne, powszechna choroba Hashimoto? 

WF: U osób, które mają niedoczynność tarczycy, a tak właśnie w wielu przypadkach objawia się hashimoto, odporność jest niższa. Dlatego ważne jest suplementowanie hormonów pod kontrolą endokrynologa.

TS: Mówi się o tym, że „odporność pochodzi z brzucha”. Czy warto zatem brać probiotyki, żeby ją poprawić?

WF: Tak, pochodzi z brzucha – tam przeciwciała dojrzewają pod wpływem mikrobiomu. Ale badania nie potwierdzają, że przyjmowanie probiotyków w jakiejkolwiek postaci, z pożywieniem czy w formie suplementów, poprawia odporność. Jeśli porównamy dwie grupy, z których jedna dostanie probiotyk, a druga nie, różnice okazują się tak niewielkie, że nie mógłbym zalecić stosowania probiotyku na odporność.

TS: Mimo to lekarze je przepisują. Sama dostałam takie zalecenie.

WF: Efekt placebo też działa nieźle. A doktor pewnie nie chciał wypuścić pani z gabinetu z pustymi rękami. 

TS: To może brać suplementy? Jest tyle preparatów na odporność.

WF: Mam złą wiadomość – suplementy i preparaty witaminowe odporności nie poprawiają. Jedynie w przypadku witaminy D3 udało się potwierdzić takie działanie. Powinniśmy ją brać, zwłaszcza że wielu Polaków ma niedobory. Jeśli chodzi o preparaty zawierające zioła, wyciągi roślinne, minerały, w badaniach korzystny efekt nie został potwierdzony.

Badacze od lat zajmują się poszukiwaniem substancji, które wzmocniłyby układ odpornościowy. Ich działanie sprawdzane jest najpierw w warunkach in vitro i tam często funkcjonują znakomicie. Dobrym przykładem jest inozyna, składnik preparatów polecanych do leczenia infekcji wirusowych. W warunkach in vitro komórki odpornościowe dzięki inozynie skutecznie radziły sobie z wirusami. Jednak po przejściu do fazy badań klinicznych, czyli testów na pacjentach, dane nie były tak optymistyczne. Niedawno pojawiła się nadzieja – tzw. lizaty bakteryjne. To preparaty na receptę, które zawierają zabite komórki szkodliwych drobnoustrojów. Niektórzy nazywają je szczepionką doustną. Ich zastosowanie u obserwowanych osób zmniejszyło podatność na sezonowe infekcje nawet o 30 procent. Metoda wymaga jeszcze wielu badań potwierdzających jej skuteczność, jednak to ciekawy trop. 

TS: A „superfoods”? Kurkuma, jagody goji, czosnek, imbir...

WF: Nie zadziałają bezpośrednio na układ odpornościowy, ale jeśli dzięki zawartości witamin i minerałów przyczynią się do ogólnego zdrowia i dobrostanu organizmu, to warto je jeść. Odżywianie się wartościowymi pokarmami i unikanie wysoko przetworzonej żywności zwiększa różnorodność drobnoustrojów w jelicie i korzystnie wpływa na zdrowie.

TS: Wreszcie o siebie zadbam. To mogłoby być dobre postanowienie na nowy rok, prawda?

WF: Wciąż szukamy panaceum, zamiast zadbać o podstawowe sprawy, od których zależy dobre samopoczucie. Budowaniu odporności sprzyja spokój, relaks, zdrowe jedzenie, regularny ruch, dobry sen. Osłabia ją niedojadanie, niedosypianie, ciągły stres. Żeby być zdrowym, trzeba znaleźć czas dla siebie. Pobyć wśród zieleni, pogrzebać w ziemi. Nie palić, spacerować, korzystać ze szczepionek. I uprawiać seks. Wiele osób może uznać te rady za trywialne. Jak to, tylko tyle? A może aż tyle. Właśnie teraz nadszedł moment na zatrzymanie się, zastanowienie, przewartościowanie. Zamiast gonić za cudownym lekiem, powróćmy do tych zwykłych, może banalnych, ale ważnych zachowań. 

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 06/2020
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również