Kremy stworzone przez dermatologów, cz 2.
Fot. 123RF

Kremy stworzone przez dermatologów, cz 2.

Doktorskie kosmetyki do tej pory przyjeżdżały do nas ze świata. Wizytówką doktora Murada są formuły z witaminą C, a doktora Brandta – z peptydami. Ambasadorką tego ostatniego jest Madonna. Ale czy taka gwiazda ma problemy podobne do naszych? Wydaje się, że polscy doktorzy mogą lepiej znać nasze potrzeby. Tworzą kremy dla kobiet o słowiańskim typie urody, skórze cienkiej i skłonnej do podrażnień, która z wiekiem traci jędrność, staje się zaróżowiona, z siateczką zmarszczek. Tak wyglądają ich pacjentki. Odwiedziłam autorów nowych polskich kosmetyków, opowiedzieli mi swoje historie. Receptury nie powstały z wtorku na środę – do zrobienia kremów twórcy dojrzewali wiele lat. Są podsumowaniem ich dokonań, zainteresowań zawodowych, badań. Bazując na wieloletnim doświadczeniu z polskimi pacjentkami, stworzyli kosmetyki, jakich nie ma na rynku. Warto się przekonać, czy są tu dobre pomysły również i dla twojej skóry. 

Pierwszy krem zrobiłam dla siebie

Dermatolog dr Aleksandra Rymsza przez cały dzień wykonuje zabiegi medycyny estetycznej w warszawskiej klinice dr. Szczyta. Pacjentki ją uwielbiają – jest oazą spokoju. Wieczorem po powrocie do domu zaczyna drugie życie przy własnych kosmetykach Pure Story. Od dwóch lat świata poza nimi nie widzi. – Nigdy nie byłam tak nakręcona – opowiada. Skąd pomysł? – Żyję zdrowo, staram się dobrze odżywiać, robię własne przetwory, mam zaufany warzywniak. Dlaczego więc mam smarować się kosmetykami, których pochodzenia nie znam? Zadałam takie pytanie sobie, a potem zaczęłam zamęczać nim znajomych i przyjaciół. Aż wreszcie ktoś powiedział: „Zamiast mówić, zrób wreszcie własne, zdrowe kosmetyki naturalne”. Jako lekarz wiem jednak, że nie wystarczy nałożyć plasterka ogórka na twarz, by była piękna, młoda, promienna. Kosmetyki naturalne nie zawierają wielu aktywnych, ważnych dla skóry składników, więc w poszukiwaniu naturalności przyjęłam zasadę eliminacji – wyrzuciłam to, co niepotrzebne, wszystkie ulepszacze – tłumaczy doktor Rymsza. – A zostawiłam tylko to, co ma jakieś znaczenie dla skóry. W kosmetykach Pure Story nie znajdziemy olejów, bo nie mają ważnych substancji aktywnych. Za to jest retinol, witamina E, kwas l-askorbinowy, koenzym Q10, antyoksydanty, kwas hialuronowy, azjakozyd w medycynie stosowany do leczenia blizn. – Używam tylko sprawdzonych składników. Jeśli znajdę choć jedną publikację, że któryś nie działa, rezygnuję z niego – mówi stanowczo. W miarę możliwości czerpie je z natury. Dlatego kosmetyki perfumowane są hydrolatem z róży damasceńskiej, bo oprócz zapachu działa nawilżająco i łagodząco. Bazą są substancje identyczne z tymi, które występują w skórze, m.in.: cholesterol i ceramidy . Natłuszczają, zatrzymują wodę, wspierają odbudowę bariery naskórkowej. A co z konserwantami? Jest jeden – pochodzenia roślinnego, działa przeciwgrzybiczo i antybakteryjnie. – Droga nie była usłana różami. Czasem musiałam się cofnąć i poprawiać formułę. Z powodu podrażnień na przykład obniżyłam stężenie retinolu w serum – tłumaczy. I wyznaje: – Chyba nie zdawałam sobie sprawy z tego, w co się pakuję. Ile to będzie kosztować czasu i pieniędzy. Razem z technologami wynajmuje laboratorium, w którym powstają kosmetyki. Ciągle się uczy, jeździ na targi. I robi domowe narady na temat konsystencji i zapachów. Powstały już: cztery serum, krem, balsam SOS na ekstremalnie suche miejsca, balsam do ciała, krem do rąk i do ust. Dla kogo? – Dla wszystkich, również moich pacjentek. By były uzupełnieniem zabiegów odmładzających – mówi. Robione są tylko na zamówienie, sprzedawane przez sklep internetowy albo w klinice. Zainteresowanie przyjemnie zaskoczyło dermatolożkę. Zdecydowała, że zmieni nazwę na Pure Story by dr Rymsza. Wyjaśnia: – To taki manifest, biorę odpowiedzialność za kosmetyki. I gwarantuję jakość. Nie mam się czego wstydzić. Uwielbiam to, co robię. Mąż wieczorem proponuje: Może byśmy obejrzeli film? A ja patrzę w ekran, ale w głowie ciągle robię krem.

rymsza
Dr Aleksandra Rymsza
materiały prasowe

 

Seria Pure Story zawiera składniki naturalne, ale tylko te, których działanie potwierdzono naukowo.

Poproszę coś na nikiel

Biofizyk dr Izabela Zawisza jest młodą mamą, prezeską własnej  firmy KF Niccolum i autorką kosmetyków dla osób uczulonych na nikiel i inne metale ciężkie, ma 32 lata. – Gdy byłam na studiach doktoranckich PAN, jedna z firm poprosiła o oczyszczenie wody z metali ciężkich. Razem z promotorem opracowaliśmy metodę tak skuteczną, że wodę można było pić. Zachwyciło mnie to, jak nauka przydaje się w życiu – opowiada o początkach pracy. Badając metale, dr Zawisza stworzyła związek, który chroni przed nimi skórę. Nazwała go chitathione, opatentowała w Polsce i Stanach Zjednoczonych. To ważne odkrycie dla tych, którzy mają częsty kontakt z niklem, i dla uczulonych na niego, m.in. makijażystek, fryzjerek, kucharek, lekarek. Ale też naukowców, zegarmistrzów, budowlańców. A także dla ludzi z atopowym zapaleniem skóry. Często współistnieje z alergią na nikiel, ale niewielu o tym wie, bo objawy są podobne – zaczerwienienie, swędzenie skóry, wysięk. Alergia na nikiel pojawia się z opóźnieniem, nawet 12 godzin od kontaktu. No i reakcja może wystąpić w odległym miejscu. Na przykład po zegarku noszonym na nadgarstku swędzieć może szyja. W odpowiedzi na te problemy dr Zawisza stworzyła kosmetyki Nuev : balsam z chitationem i trzy kremy o różnym stopniu ochrony. Niektórzy rano smarują się balsamem, a w ciągu dnia dodatkowo kremem, na przykład pod nitami dżinsów, zapięciem stanika, sprzączką paska. W czasie prac doktor stała się ofiarą własnej pasji – uwrażliwiła się, więc też używa swoich kosmetyków. Jedyną biżuterią, którą nosi, są kolczyki ze złota. – Żółtego! Białe ma dodatek cynku i niklu – przestrzega. Co dalej? – Nuev zostawiam handlowcom. A ja zaczynam nowe badania – zapowiada tajemniczo.

dr Izabela Zawisza
Dr Izabela Zawisza
materiały prasowe

 

Kosmetyki Nuev chronią przed alergią na metale. Ale też przed smogiem! A przy okazji odżywiają skórę.

 

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 01/2020
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również