Odchudzanie przez zamrażanie. Co musisz wiedzieć o kriolipolizie?
Fot. 123RF

Odchudzanie przez zamrażanie. Co musisz wiedzieć o kriolipolizie?

Kriolipoliza jest skuteczną i bezpieczną metodą modelowania sylwetki. Zasady jej działania wyjaśnia dr. Iwona Marycz-Langner, dermatolog z DermClinic.

Zamrażanie tłuszczu to obecnie jeden z najskuteczniejszych sposobów na jego nieinwazyjne usuwanie. Wykorzystywany jest w takich urządzeniach, jak np. Zeltiq czy CoolTech, które działają na podobnej zasadzie. Posłużono się tu wiedzą, że komórki tłuszczowe są bardziej wrażliwe na zimno niż komórki skóry, mięśni czy nerwów. Dzięki temu można doprowadzić do ich zniszczenia bez szkody dla sąsiadujących tkanek. Podczas procesu chłodzenia lipidy wypełniające komórkę tłuszczową ulegają krystalizacji, czyli ze stanu ciekłego przechodzą w stały. W efekcie wzrasta objętość lipidów, co prowadzi do uszkodzenia błony komórkowej i zniszczenia komórki. Ustają w niej procesy życiowe, a po około trzech dniach od zabiegu ulega ona obumarciu. Następnie uwolniony z niej tłuszcz zostaje wydalony z organizmu podczas fizjologicznych procesów metabolicznych. Ilość tkanki tłuszczowej zmniejsza się nawet o 20 procent. Co ważne, kriolipoliza jest zabiegiem bezpiecznym. W jego trakcie nie dochodzi do naruszenia ciągłości skóry, jest bezbolesny i obarczony bardzo małą liczbą ewentualnych skutków ubocznych. Czasem pojawia się opuchlizna, niedoczulica lub siniak w miejscu zabiegu, ale po kilku dniach wszystko wraca do normy.

Jedyny minus to czas trwania. Żeby doprowadzić do uszkodzenia komórek tłuszczowych, tkanka musi być zmrażana około 45–75 minut, w zależności od użytego aplikatora. W przypadku urządzenia z jednym aplikatorem trzeba ten czas pomnożyć przez dwa, bo zazwyczaj chcemy pozbyć się tłuszczu symetrycznie, po obu stronach ciała. Na szczęście nowsze modele są wyposażone w dwa aplikatory, które można przykładać jednocześnie, oraz aplikatory różnej wielkości, co zwiększa efektywność ich działania. Większe służą do odtłuszczania okolic ud czy brzucha, mniejsze do podbródka czy okolic kolan. Wszystkie zabiegi wyglądają podobnie. Polegają na przyłożeniu w wybranym miejscu aplikatora, który zasysa i chłodzi fałd skóry. Jest to proces stale kontrolowany przez układ czujników, co eliminuje ryzyko odmrożeń. W tym czasie można czytać książkę lub przeglądać Instagram. Rezultaty widać już po dwóch tygodniach, pogłębiają się one w ciągu trzech miesięcy.

Są to bardzo dobre zabiegi dla osób, które chcą się pozbyć nadmiaru tłuszczu zlokalizowanego miejscowo. Świetnie sprawdzają się w okolicy talii, kolan, boków tułowia czy pleców. Za ich pomocą można też modelować podbródek. Służą więc raczej do poprawiania proporcji sylwetki niż do jej totalnego odchudzania. W zależności od urządzenia obszary podlegające wyszczuplaniu mogą być mniejsze lub większe, ale nie ma jeszcze maszyny

 

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 07/2020
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również