Podróżowanie z mamą - jak zaplanować wspólny wyjazd i unikać spięć? Przetestowałyśmy i polecamy!
Dlaczego warto podróżować z mamą? I jak zaplanować taki wyjazd?
Fot. iStock

Podróżowanie z mamą - jak zaplanować wspólny wyjazd i unikać spięć? Przetestowałyśmy i polecamy!

Wiele osób dziwi się, że na towarzyszkę podróży często wybieram moją mamę. Dla mnie jest to jednak świetna okazja, aby spędzić ze sobą czas i razem odkryć nowe miejsca. Jeśli z trudem przypominasz sobie ostatni raz, kiedy podróżowałaś ze swoją mamą, zastanów się czy wspólny wyjazd na weekend w Krakowie lub tydzień na Wyspach Kanaryjskich nie będzie ciekawszą alternatywą od perfum czy czekoladek z okazji Dnia Matki.

Mnóstwo się pisze, o tym jak dbać o relacje z partnerem, dziećmi lub przyjaciółmi. A co z własnymi rodzicami? Jest duża szansa, że już dawno wyrosłyśmy z nastoletniego buntu, może więc czas, aby na nowo zbudować relacje z mamą? Wiele z nas mieszka daleko od rodzinnego domu, więc z rodzicami widujemy się zdecydowanie za rzadko. A nawet jeśli mieszkamy kilka ulic od siebie, często nagromadzenie codziennych obowiązków i pęd między pracą, szkołą czy przedszkolem sprawia, że czasu na długie i szczere rozmowy z mamą praktycznie nie ma. Jeśli podziela ona jednak twoją pasję do podróżowania, może warto wspólnie zmienić na kilka dni otoczenie? Podpowiem, jak uniknąć spięć podczas wspólnej podróży i w jaki sposób zaplanować ją, aby obydwie strony były zadowolone.

Zacznijcie od małych dystansów

Jeśli nie jesteś pewna czy podróż z mamą to dobry pomysł, nie porywaj się od razu na miesięczną wyprawę do Indii. Jednodniowy albo weekendowy wyjazd może być świetnym pomysłem na początek. Kiedyś w ramach prezentu zaprosiłam mamę na wycieczkę do Poznania na wystawę jednej z naszych ulubionych artystek, Fridy Kahlo. Zamiast więc planować od razu dwutygodniową wyprawę górską, poszukaj ciekawej wystawy, restauracji, SPA czy sielskiej agroturystyki gdzieś na Roztoczu czy Podlasiu, do której możecie razem jechać w ramach jazdy próbnej.

Skonfrontujcie swoje oczekiwania

Zacznijcie od określenia, czego oczekujecie po wspólnym wyjeździe. Jeśli jedna z was marzy o zwiedzeniu wszystkich katedr w Rzymie, a druga o długich godzinach spędzonych w kawiarni nad kieliszkiem Montepulciano, jest duże prawdopodobieństwo, że jedna z was skończy ten wyjazd zawiedziona. Taki błąd popełniłam, kiedy moja mama odwiedziła mnie podczas stypendium w Japonii. Chciałam do ostatniej kropli wykorzystać jej pobyt w Kraju Kwitnącej Wiśni, więc zaplanowałam nam bardzo szczegółowy i wykańczający harmonogram zwiedzania od rana do wieczora. Cóż, skończyło się to gigantyczną kłótnią pod świątynią w Kioto i nie miało nic wspólnego ze stanem zen. Chociaż muszę przyznać, że po latach moja mama przyznała mi trochę racji i oświadczyła, że beze mnie nie poznałaby tak dobrze tego pięknego kraju. Mimo wszystko radzę jednak ustalić wcześniej priorytety.

Ustalcie harmonogram

Kiedy już wiecie, czego oczekujecie od wspólnego wyjazdu, możecie stworzyć plan, który zadowoli obydwie strony. Moja mama musi jeść na przykład o konkretnych porach, a dla mnie z kolei frajdą jest wyszukiwanie wyjątkowych knajpek. Dlatego na wyjazdach staram się stworzyć taki plan dnia, aby w porze obiadu czy kolacji znaleźć się w bliskiej odległości od wybranego przeze mnie miejsca. Oczywiście nie zawsze to się udaje. W Belfaście na przykład trafiłyśmy do polecanego pubu, aby dowiedzieć się, że 5 minut wcześniej przestali przyjmować zamówienia dla kuchni...W rezultacie udało się nam przypadkowo trafić na idealną zupę rybną, ale to już zupełnie inna historia.

Zróbcie sobie przerwę

To że podróżujecie razem, nie znaczy, że wszystko przez cały czas musicie robić wspólnie. Dobrze wziąć chwilę oddechu w samotności. Może Ty chcesz wejść na najwyższą górę w okolicy, a mama wolałabym w tym czasie poszukać pamiątek na lokalnym targu? Ułóżcie plan dnia w ten sposób, aby każda znalazła moment dla siebie. Moja mama lubi powoli zaczynać dzień, więc na wspólnych wyjazdach budzi się godzinę przede mną. Ja robię to, co lubię (czyli śpię), a ona ma chwilę dla siebie i na swoje rytuały.

Postawcie na wygodę, a nie na modę

Przyznaję, mam słabość do hipsterskich kawiarni i modnych knajpek, gdzie poziom wyrafinowania kulinarnego jest wprost proporcjonalny do muzyki uniemożliwiającej rozmowy, stołów komunalnych oraz krzeseł, na których nie da się wygodnie usiąść. W czasie wspólnych wyjazdów to nie jest jednak dobra taktyka. Lepiej postawić na miejsca raczej wygodne niż modne. Restauracje, w których można wygodnie zjeść i hotele dobre do spania, a nie koniecznie balowania do wczesnego ranka. 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również