Sylwetka na przegląd! Dlaczego warto regularnie konsultować się z fizjoterapeutą?
Fot. iStock

Sylwetka na przegląd! Dlaczego warto regularnie konsultować się z fizjoterapeutą?

Z fizjoterapeutą warto konsultować się regularnie tak jak z dentystą. Nie czekaj, aż zabolą cię plecy albo stawy odmówią posłuszeństwa. Systematyczny przegląd układu ruchu pomoże zapobiec defektom i mu długie „bezawaryjne” działanie. 

Pochyliłam się po leżącą na podłodze torebkę i... już nie mogłam się wyprostować. Ból był nieznośny. Umówiłam się do lekarza, który przepisał mi tabletki i skierował na badania. A mogłam tego uniknąć, gdybym regularnie odwiedzała fizjoterapeutę i stosowała się do jego wskazówek.  – Wiele osób zbyt długo zwleka z wizytą u specjalisty – mówi Damian Danielski z Kliniki Rehabilitacji Columna Medica. – Zgłaszają się dopiero wtedy, gdy coś im dolega. A wielu problemom można zapobiec. 

Najlepiej byłoby pokazać się raz na pół roku, a przynajmniej raz na rok. Zwłaszcza, jeśli prowadzisz siedzący tryb życia, który naraża układ ruchu, czyli kości, stawy i mięśnie, na przeciążenia. – Osobom uprawiającym sporty sprzyjające kontuzjom, jak biegi, modny teraz triathlon, tenis, jazdę na rowerze, radziłbym badać się częściej, nawet raz na trzy miesiące. Wyczynowcy powinni być pod stałą kontrolą specjalisty.

Od stóp do głów


Jak wygląda „przegląd” u fizjoterapeuty? Pierwsza konsultacja jest najdłuższa i zaczyna się od rozmowy. Specjalista pyta o stwierdzone już wcześniej wady postawy, tryb życia, charakter pracy, przebyte choroby i urazy, ewentualne obecne dolegliwości. Warto zabrać wyniki wcześniejszych badań jeśli takie robiłaś (RTG, rezonans magnetyczny, USG). Następnie fizjoterapeuta ogląda twoją sylwetkę. Prosi o wykonanie określonych ruchów, które pozwalają stwierdzić, czy kręgosłup, stawy i mięśnie funkcjonują prawidłowo.  

Kolejny etap to tzw. badanie bierne. Specjalista manualnie bada ruchomość stawów, ale też szuka napięć w mięśniach. To one stanowią podporę dla kośćca i dbają o jego symetrię. Nadmiernie napięte, przykurczone mięśnie mogą przyczyniać się do zmian w wyglądzie i funkcjonowaniu całej sylwetki. Przykład? Jeśli garbisz się, np. żeby ukryć zbyt obfity biust, automatycznie dochodzi do zaokrąglenia pleców i pogłębienia tzw. kifozy piersiowej, czyli łuku, w który w tym miejscu wygina się kręgosłup. Noszenie przez całe życie torebki na tym samym ramieniu albo spędzanie wielu godzin w samochodzie z jedną ręką na podłokietniku także powoduje przykurcze po jednej stronie ciała, prowadząc do asymetrii sylwetki (pojawia się skolioza, czyli boczne skrzywienie kręgosłupa, obniżenie barku, asymetria w ustawieniu łopatek). – Dlatego w trakcie rehabilitacji najpierw zajmujemy się rozluźnieniem mięśni, a dopiero potem usprawnianiem stawów – mówi fizjoterapeuta. 

Gdy specjalista zauważy, że niektóre mięśnie są zbyt wiotkie, nie pracują prawidłowo, wykonuje badanie neurologiczne. Przy pomocy młoteczka neurologicznego sprawdza, jak mięśnie i ścięgna reagują na bodźce. – Nadmierna wiotkość mięśni czy brak odruchów to znak, że problem jest poważny – mówi fizjoterapeuta. – Ucisk na nerwy, będący konsekwencją zmian zwyrodnieniowych sprawia, że impulsy nerwowe nie przepływają prawidłowo. W takiej sytuacji kierujemy pacjenta do neurochirurga, który zaleci odpowiednie badania, być może nawet zadecyduje o leczeniu operacyjnym, jeśli zajdzie taka konieczność.
Jeśli wszystko jest w porządku, terapeuta zaleca odpowiednią profilaktykę, dostosowaną do stylu życia. Podpowiada, jakie wykonywać ćwiczenia, by utrzymać stawy (w tym kręgosłup) w dobrej formie i zwiększyć ich zakres ruchu. – Warto chodzić na zajęcia, podczas których pracuje się nad rozciąganiem mięśni, jak joga, stretching, pilates – podpowiada Damian Danielski. – Polecam też ćwiczenia typu „zdrowy kręgosłup” i pływanie na basenie, najlepiej na plecach. Ale nawet, gdy ktoś nie ma w pobliżu klubu sportowego, ważne, żeby się regularnie ruszał. Korzystne dla układu ruchu jest choćby chodzenie – spacer, marsz, Nordic Walking. 

Dlaczego boli?


W przypadku mojego nagłego bólu w krzyżu diagnoza okazała się prosta – mam skrzywienie i zmiany zwyrodnieniowe w lędźwiowym odcinku kręgosłupa. A ponieważ w pracy przez większość czasu siedzę, kręgosłup narażony jest na duże obciążenia. Gdy siedzimy z wyprostowanymi i podpartymi plecami, na odcinek lędźwiowy działa siła równa 140 kg. Kiedy pochylamy się, np. nad klawiaturą, nacisk na kręgi wzrasta do 170 kg. A gdy stoimy, obciążenie jest mniejsze, bo 100-kilogramowe. Najbardziej kręgosłup odpoczywa w pozycji leżącej. Pochylając się, jak ja po torebkę, fundujemy kręgosłupowi około 200-kilogramowe obciążenie. 

Znalezienie źródła dolegliwości nie zawsze jest łatwe. Czasem trzeba przejść wiele badań, odwiedzić różnych specjalistów, by stwierdzić, że przyczyną jest złe funkcjonowanie układu ruchu. – Na przykład ból w klatce piersiowej, zwłaszcza ostry,  najczęściej uznaje się za oznakę chorób serca – mówi Damian Danielski. – Wizyta u kardiologa jest w takim przypadku konieczna. Czasem jednak okazuje się, że to nie serce, lecz skutek zmian zwyrodnieniowych, ucisku na nerwy czy nadmiernego napięcia mięśni klatki piersiowej. – Osoby, które dużo czasu spędzają w pozycji siedzącej, pochylone nad biurkiem czy za kierownicą samochodu, często miewają bóle i zawroty głowy, skarżą się na szumy w uszach, a nawet drętwienie rąk – wylicza dalej fizjoterapeuta. – To dolegliwości, które są skutkiem napięć w obrębie odcinka szyjnego kręgosłupa lub ograniczenia ruchomości stawów międzykręgowych. Coraz częściej dotykają też osób, które wiele godzin dziennie spędzają, wpatrując się z pochylona głową w ekran telefonu. 

Zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa występują u ponad połowy osób powyżej 60. roku życia. Ale mogą pojawiać się już u 20-30 latków. – W miejscach narażonych na przeciążenia, jak odcinek szyjny czy lędźwiowy, dochodzi do zesztywnienia stawów – wyjaśnia fizjoterapeuta. – Nadmiernie uciskana chrząstka znajdująca się pomiędzy kręgami zostaje spłaszczona, przestaje zapobiegać tarciom między kręgami, zaczynamy czuć ból i dyskomfort. – Najlepszym sposobem, by temu zapobiegać, jest ruch, mobilizowanie kręgosłupa do pracy i unikanie przebywania długo w tej samej pozycji. 

Sport to zdrowie?

Coraz więcej osób ma także problemy z kolanami. Przyczyną bywa nadwaga, brak ruchu. Albo przeciwnie, zbyt intensywny trening. – Obciążenie stawów podczas biegania jest kilkakrotnie większe niż podczas spaceru, choćby ze względu na powtarzające się uderzenia o podłoże – mówi Damian Danielski. – Trudno się dziwić, że po półgodzinnym treningu, zwłaszcza na twardym terenie, zaczynają boleć kolana.
Dolegliwości są bardziej prawdopodobne u osób z wrodzoną wadą, np. płaskostopiem. Sprawia ono, że podczas biegania, ale też chodzenia, ciężar ciała przenosi się na wewnętrzną część stopy, a kolana wykrzywiają do środka. Co można zrobić? Ważne, by osoby z płaskostopiem nosiły buty lub wkładki dobrane przez fizjoterapeutę lub podologa (specjalizują się w tym m.in. kliniki Foot Medica). 

Kobiety spotykają się z jeszcze innym problemem. – Biegaczki mają tendencję do skręcania stawu biodrowego do wewnątrz – wyjaśnia ekspert. – By utrzymać równowagę, kolana automatycznie ustawiają się na zewnątrz. Nie jest to korzystna pozycja, dlatego stawy szybciej się zużywają i mogą boleć, zwłaszcza podczas ruchu. 

Ich bóle bywają też skutkiem... nierównej długości nóg. – Większość ludzi nie ma idealnie równych kończyn – mówi Damian Danielski. – Jeśli różnica jest niewielka, zazwyczaj nie wywołuje dolegliwości. Organizm sam sobie radzi w ten sposób, że więzadła wokół miednicy niwelują skutki braku symetrii. Większa dysproporcja wymaga jednak korekty, bo może wywoływać ból w dole pleców i prowadzić do nierównomiernego obciążania miednicy. Z czasem grozi skrzywieniem kręgosłupa. Co zrobić? Na ogół wystarczy zastosować wkładkę, której grubość dobiera fizjoterapeuta. Odpowiednie buty do biegania to w ogóle kluczowa sprawa. – Zbyt obcisłe powodują odciski, otarcia, a nawet wylewy pod paznokciami – ostrzega fizjoterapeuta. – Najlepiej kupować obuwie pół numeru większe, żeby stopa mogła się delikatnie przemieszczać podczas biegu. Jednak rozmiar to nie wszystko, liczy się też odpowiednia amortyzacja... Skomplikowane, ale od tego są sprzedawcy w sklepach dla biegaczy, by fachowo doradzić w wyborze.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 11/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również