Rzadko znika po jednej kłótni. Zwykle osłabiają ją drobne uwagi i reakcje, po których zaczynamy coraz częściej podważać własne zdanie.
Ciągle słyszymy, że robimy coś źle Zaczyna się od drobiazgów: sposobu prowadzenia samochodu, wyboru restauracji, ubrania czy rozmowy ze znajomymi. Niemal każda decyzja spotyka się z komentarzem, który sugeruje, że można było postąpić rozsądniej. Z czasem coraz częściej pytamy partnera o zdanie, nawet w sprawach, które wcześniej rozstrzygałyśmy bez wahania. Własna ocena przestaje wystarczać, bo w głowie od razu pojawia się przewidywana krytyka. Stopniowo tracimy zaufanie do siebie, choć wcześniej dobrze wiedziałyśmy, czego chcemy.
Żarty regularnie są naszym kosztem Uszczypliwy komentarz raz na jakiś czas może być niezręcznością. Powtarzane uwagi o wyglądzie, inteligencji czy pracy zaczynają jednak zostawać w pamięci. Partner tłumaczy, że to tylko żart, a my zastanawiamy się, czy przypadkiem nie jesteśmy zbyt przewrażliwione. Przy innych śmiejemy się razem z nim, choć w środku czujemy skrępowanie. Po pewnym czasie same zaczynamy patrzeć na siebie przez ich pryzmat.
Jesteśmy porównywane z innymi Była partnerka lepiej gotowała, koleżanka więcej zarabia, a żona znajomego zawsze wygląda świetnie. Takie porównania mogą brzmieć jak luźne spostrzeżenia, lecz z czasem tworzą wrażenie, że ciągle czegoś nam brakuje. Zamiast cieszyć się własnymi osiągnięciami, zaczynamy sprawdzać, czy dorównujemy osobom wskazywanym przez partnera. Pojawia się napięcie, potrzeba udowadniania swojej wartości i coraz większa surowość wobec siebie.
Słyszymy, że przesadzamy Mówimy, że coś nas zraniło, a w odpowiedzi słyszymy, że robimy problem z niczego. Smutek zostaje nazwany dramatyzowaniem, złość nadwrażliwością, a niepokój wymysłem. Po wielu podobnych rozmowach coraz trudniej zaufać własnym reakcjom. Zaczynamy analizować każde uczucie i zastanawiać się, czy mamy prawo je przeżywać. W końcu łatwiej milczeć, niż po raz kolejny tłumaczyć, dlaczego coś było dla nas ważne.
Przy innych partner odbiera nam głos W towarzystwie przerywa, kończy za nas zdania albo poprawia szczegóły opowiadanej historii. Czasem sam odpowiada na pytania, które zostały skierowane do nas. Takie sytuacje mogą wyglądać niewinnie, lecz stopniowo sprawiają, że wycofujemy się z rozmów. Zaczynamy mówić ciszej, krócej i ostrożniej, żeby nie narazić się na poprawianie lub drwinę. Po pewnym czasie swoboda znika także poza związkiem, bo obawa przed oceną zostaje z nami na dłużej.
Czułość zależy od tego, czy spełniamy oczekiwania Dobre słowo, bliskość i zainteresowanie pojawiają się wtedy, gdy zgadzamy się z partnerem lub postępujemy zgodnie z jego planem. Sprzeciw spotyka się z chłodem, milczeniem albo wycofaniem. Zaczynamy więc dopasowywać swoje decyzje, żeby uniknąć napięcia i odzyskać dawną serdeczność. Własne potrzeby schodzą na dalszy plan, ponieważ ważniejsze staje się utrzymanie spokoju w relacji. Z czasem możemy dojść do przekonania, że na akceptację trzeba sobie zasłużyć.