Twój Styl
Co zyskujemy, grając w planszówki?
Fot. iStock

Co zyskujemy, grając w planszówki?

Pomogą ci zachować młody umysł i lepiej poznać własne dziecko. Jednak musisz zachować do nich dystans.

W czasie kwarantanny na całym świecie okazały się wybawieniem dla niejednej rodziny (w Niemczech ich sprzedaż wzrosła o 200 procent!), ale ich renesans zaczął się znacznie wcześniej. Polscy producenci gier planszowych od kilku lat potwierdzają wzrost zainteresowania swoimi produktami, a w 2018 roku okazało się, że brytyjska platforma crowdfundingowa odnotowała niższe wpłaty na wszystkie ze swoich zbiórek poza jedną kategorią – grami. Przy czym z 200 milionów dolarów, które udało się zebrać, aż 165 zasiliło gry planszowe, a tylko 16 milionów – gry wideo. –  Mamy przesyt grami komputerowymi, od dłuższego czasu wiemy już też o ich skutkach ubocznych, choćby takich, że uzależniają. Gry analogowe są ich pozbawione i w znacznie większym stopniu pozwalają spędzać czas razem. Nawet w większym gronie rodzinnym czy ze znajomymi – tłumaczy dr Marta Majorczyk, pedagog i doradca rodzinny z poradni przy Uniwersytetu SWPS w Poznaniu. Z popularności planszówek i gier karcianych można się tylko cieszyć, bo specjaliści potwierdzają ich zbawienny wpływ na nasz umysł. Psycholodzy z Uniwersytetu Edynburskiego sprawdzili pamięć, szybkość kojarzenia i umiejętność rozwiązywania problemów u 1000 siedemdziesięciolatków. Testy powtarzali potem co trzy lata, aż ich uczestnicy osiągnęli wiek 79 lat. Z opublikowanych w listopadzie ubiegłego roku badań dowiadujemy się, że najlepsze wyniki osiągali fani planszówek (m.in. szachów i bingo).
Gry mogą mieć też zbawienny wpływ na nasze zdrowie psychiczne. – Stosuje się je w terapii. Te, w których tworzy się jakąś historię, pozwalają nam dowiedzieć się więcej o pacjencie, bo on projektuje to, co przeżywa – mówi dr Majorczyk. Trenerzy rozwoju osobistego chętnie sięgają po kości - Story cubes. Maciej Bennewicz, jeden z najbardziej znanych polskich coachów, sam opracowuje gry, np. Sto Map do Celu pomagającą ustalić, co kryje się w podświadomości klienta i pozwalającą zaproponować mu najlepsze techniki w pracy nad sobą. 

Budowanie relacji

Planszówki pozwalają nam poznać siebie, ale też naszych bliskich. W sprzedaży są gry przeznaczone specjalnie dla par  – np. Gierki małżeńskie, dzięki którym przekonacie się z partnerem,  czy jesteście dopasowani (oczywiście trzeba to traktować z przymrużeniem oka). Szczególnie cenne gry okazują się dla rodziców. – Dzięki nim widzimy, jaki dziecko ma temperament, w jakim kierunku przejawia zdolności, jak się rozwija. Gry pomagają też w rozwiązywaniu jego problemów, nieraz bardzo konkretnych (np. z ortografią) i pogłębiają wiedzę ogólną (polecam np. serię Rodzice kontra dzieci, która pomaga poznawać świat – nazwy miast, zwierzęta) – radzi ekspertka.

Kiedy warto zacząć wciągać dziecko w gry? - Jak najwcześniej – uważa dr Majorczyk. - Już trzylatki mogą być zainteresowane pudełkiem czy kartami, zwłaszcza gdy w grze pojawią się postaci z ulubionej bajki. Warto to wykorzystać – dodaje. Maluchy, które umieją liczyć będą zachwycone chińczykiem. Nawet ta umiejętność nie jest za to potrzebna np. przy grze Zakupy, której zasady są bajecznie proste – kto pierwszy skompletuje listę zakupów. Zresztą zdaniem dr Majorczyk zasady warto czasem zmodyfikować, dostosowując je do wieku dziecka. – Im jednak dziecko starsze, tym bardziej powinno się je zachęcać, by trzymało się reguł zapisanych w instrukcji. To wspomaga rozwój emocjonalny i społeczny. Uczy cierpliwości (trzeba czekać na swoją kolej) oraz tego, że na świecie są też inni ludzie i że oni mogą być w czymś lepsi. Dla pięciolatków, które, co normalne w ich wieku, są bardzo egocentryczne, to ważna lekcja – podkreśla dr Majorczyk i dodaje: – Zdobyta w ten sposób wiedza może prowadzić do frustracji, a co za tym idzie, do nauki radzenia sobie z nią. Lepiej kiedy dziecko opanowuje taką umiejętność w domu, czyli w bezpiecznych warunkach. Bo przecież będzie mu potrzebna przez całe życie. Przygotowujemy je w ten sposób na większe stresy.

My, dorośli, też mamy dzięki grom okazję popracować nad  umiejętnością radzenia sobie z tzw. małą frustracją. Pamiętacie scenę w „Historii małżeńskiej”, w której Charlie odchodzi wściekły od stołu, przy którym grał w monopol z żoną i synem? – Powinniśmy pamiętać, by nie angażować się przesadnie. Bo nawet grając z dziećmi, które przecież nie są dla nas równymi partnerami, możemy mieć ochotę udowodnić, że jesteśmy lepsi. To normalne – lubimy wygrywać. Możemy też w ten sposób się dowartościować, bo np. w pracy coś nam nie wyszło, a tu osiągnęliśmy sukces – ostrzega dr Majorczyk.

Frustrujące mogą okazać się również próby zainteresowania planszówkami nastolatka. Ale nie poddawajmy się. – Dla niego wspólne rozgrywki bywają „obciachem”. Ale może zagra w kupioną przez nas grę z rówieśnikami – podpowiada dr Majorczyk. – Dzieciom w tym wieku trzeba zaproponować poważne, złożone gry np. Podróż pociągiem, Tabu. Można też połączyć gry planszowe z komputerowymi, np. gdy nastolatek uwielbia Minecraft, znajdźmy planszówkę z wątkiem z tej gry.
 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również