Kultura

Dwóch seniorów, jedna ławka – ten film skrywa więcej emocji, niż się wydaje

Dwóch seniorów, jedna ławka – ten film skrywa więcej emocji, niż się wydaje
"Dwaj nieznajomi z parku"
Fot. Materiały prasowe

„Dwaj nieznajomi z parku” wydają się sympatyczną komedią o staruszkach. Pod geriatrycznymi żartami kryje się jednak egzystencjalny ciężar.

Bohaterowie od początku sprawiają wrażenie wyjętych z sitcomu. Antonio Cardozo szuka spokoju na ławce w parku. Przez słaby wzrok za chwilę pomyli latarnię z drzewem, ale teraz wpatruje się w gazetę. W ten sposób próbuje ignorować Leóna Schwartza, który wychodzi z krzaków i opowiada o urokach wydalania. Buzia mu się nie zamyka. Ciągle opowiada niestworzone historie – podaje się m.in. za Polaka zwerbowanego do szpiegostwa. To kłamca co chwilę wymyślający siebie na nowo. Dlatego działa rozmówcy na nerwy.

Tytułowi nieznajomi mogliby być „Dwoma zgryźliwymi tetrykami”. W filmie Juana José Campanelli motorem napędowym humoru też jest konflikt charakterów. Ten komediowy samograj pcha bohaterów w kolejne kłótnie. Tylko nie spierają się oni o ryby ani nie rywalizują o względy wdowy. Nie mają poczucia bezpieczeństwa, żeby sobie na to pozwolić. Zamiast tego wikłają się w spór światopoglądowy. W przeciwieństwie do natręta Cardozo nie wykazuje bowiem rewolucyjnych zapędów. Nie odnosi się do Marksa i Engelsa ani nie złości na córkę, która sprzedała ich wartości za Dolce & Gabbanę. Podczas gdy Schwartz nie stroni od konfrontacji, on pozostaje biernym obserwatorem zachodzących w społeczeństwie zmian.

1478711w790h323c
„Dwaj nieznajomi z parku”
MAterialy prasowe

Choć bohaterowie „Dwóch nieznajomych z parku” różnie spoglądają na świat, obaj mają problemy ze wzrokiem. Jak twierdzi Schwartz, nie potrzebują go, bo mają wizję. To hasło daje jasny sygnał, że nie mamy do czynienia z filmem, który tęsknie patrzy w przeszłość. Schwartz i Cardozo mogą zapalić jointa (lekarstwo na jaskrę!) i powspominać romanse z kobietami, ale reżyser nie pozwala im tonąć w sentymentach. Zmienia nostalgię w melancholię, gdy pokazuje, jak rzeczywistość seniorów dociska – gardzi nimi i tłamsi na każdym kroku.

Film powstał na podstawie argentyńskiej wersji nagrodzonego Tony broadwayowskiego spektaklu. Oryginał doczekał się amerykańskiej adaptacji pod postacią „Dziwaka z Central Parku”. W przeciwieństwie do niego „Dwaj nieznajomi z parku” nie poruszają tematu rasizmu, ale zachowują konteksty ageizmu i konfliktu międzypokoleniowego. Dlatego jakiś młodzik w trakcie joggingu próbuje zwolnić Cardozę z piastowanego od dekad stanowiska. W przedstawianej rzeczywistości staruszkowie okazują się bowiem zbędni, stają się przeszkodą na drodze do rozwoju i sprawdzają się jedynie w roli ofiar.

Ławka w parku symbolicznie zmienia się przez to w miejsce oporu przed marginalizacją. Chcąc nadać swemu życiu znaczenia, Schwartz odgrywa rolę to prawnika, to gangstera. W swoje spektakle wciąga Cardozę, zapewniając mu poczucie sprawczości. Ale tylko chwilowe. Bo finał okazuje się słodko-gorzki. Campanella pozwala w nim wybrzmieć pytaniu, czy fantazja nie jest przypadkiem naszą jedyną obroną przed nieprzyjazną rzeczywistością. Prowadzi nas do niego za pomocą licznych zbliżeń i dynamicznego montażu, żeby odciąć się od teatralnych korzeni opowieści. Nie wychodzi mu to. Mimo usilnych starań reżysera wciąż dostajemy statyczną, opartą na dialogach komedię rozgrywającą się w jednej lokalizacji. Na szczęście za sprawą wcielających się w główne role Luisa Brandoniego i Eduarda Blanco produkcja nabiera wigoru jak seniorzy w reklamie suplementów. Uwrażliwia przez to widzów na los osób w jesieni życia. Dzięki temu zamiast „ok, boomer”, chce się przedstawiane dyskusje podsumować słowami: „baza, stary”.

Jednym zdaniem:
Delikatna komedia, która pod płaszczem humoru przemyca gorzkie refleksje o starości.

Gdzie obejrzeć? Netflix

logo@2x-new