DOSKONAŁOŚĆ SIECI

Elwira Rutkowska-Łabęcka: "Dystans jest nam potrzebny tak samo, jak powietrze. Do mody także"

Elwira Rutkowska-Łabęcka: "Dystans jest nam potrzebny tak samo, jak powietrze. Do mody także"
Elwira Rutkowska-Łabęcka: "Dystans jest nam potrzebny tak samo, jak powietrze. Do mody także"
Fot. Archiwum prywatne

Elwira Rutkowska-Łabęcka to ceniona kostiumografka i stylistka z 12-letnim doświadczeniem w pracy z najlepszymi. Jako pasjonatka rozsądnej mody, stworzyła butik i wypożyczalnie ubrań DEARLY. Jako instagramerka, odczarowuje świat wielkiej mody i udowadnia, że najważniejszymi składnikami udanej stylizacji jest dystans do siebie i autentyczność. Poznajcie Elwirę Rutkowską-Łabęcką, nominowaną w 2. edycji akcji #poswojemu Doskonałość Sieci w kategorii Styl.

Elwira Rutkowska-Łabęcka - kostiumografka, stylistka, projektantka mody, dekoratorka wnętrz i influencerka. Studiowała Projektowanie Ubioru w Krakowskiej Szkole Artystycznej (SAPU). 3-krotna zdobywczyni nagrody dla najlepszych kostiumów Klubu Twórców Reklamy. Prywatnie żona Juliusza Łabęckiego oraz mama Franciszka, który pojawił się na świecie w styczniu 2023 roku.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez MISS TURNUSU 1992 (@elwirarutkowska)

Zawodowo zajmujesz się kostiumografią, stylizacją i prowadzeniem wypożyczalni DEARLY. Jak moda stała się Twoją pracą?

Od dzieciaka kochałam przebieranki, ubrania, przerabianie ich i naturalnie poszłam za tym instynktem. To właśnie social media pomogły mi w karierze. Kilkanaście lat temu na Facebooku zamieszczałam zdjęcia moich pokracznych i bardzo chałupniczych stylizacji robionych dla znajomych. Ktoś to odkrył, zaproponował zlecenie komercyjne i ławina się uruchomiła. Pracowałam wtedy jako regionalny visual merchandiser, byłam w ciągłej podróży i próbowałam pogodzić etat z dodatkowymi zleceniami na tworzenie kostiumów. W pewnym momencie zaryzykowałam i postawiłam wszystko na jedną kartę. Dziś jestem w fajnym punkcie, w którym mogę wybierać projekty, które chce zrealizować. Pracuję cały czas jako kostiumografka i stylistka przy sesjach, reklamach, programach telewizyjnych,  jednocześnie prowadząc dwie firmy - DEARLY i DEARLY wedding.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Elwira Rutkowska-Łabęcka (@elwirarutkowska)

Które rzeczy z Twojej szafy są dla Ciebie najcenniejsze? 

Mam mnóstwo naprawdę cennych perełek. Zbieram je całkiem świadomie od 20 lat. Są to zazwyczaj ubrania vintage. Przywożę je często z moich podróży po świecie. Zarówno z bardzo bliskich, jak i dalekich. Nie zostawiałam tych unikatów tylko dla siebie. Trafiają do DEARLY, gdzie można je wypożyczyć. 

Sentymentalnie, ale najcenniejsza jest dla mnie moja suknia ślubna. Nie nazwałabym moich ubrań cennymi. Cenne są dla mnie chwile i ludzie, no dobrze... moje wazony, kieliszki, kryształy, szkło, talerze, setki vintage bibelotów zbieranych przez lata także. Są dla mnie cenne! Kogo ja chciałam oszukać…

Na swoim instagramowym koncie pokazujesz modę i stylizacje w wersji #poswojemu. Bez zbędnego nadęcia, naturalnie, często w krzywym zwierciadle. Taki dystans w kwestii stylu jest nam potrzebny?

Wszystko robię #poswojemu. Od zawsze. Wiem, że mój Instagram może być dla wielu bardzo "nieinstagramowy" właśnie dlatego, bo jest całkowicie po mojemu. Dystans jest nam potrzebny tak samo, jak powietrze. Dystans do wszystkiego, do siebie szczególnie, ale do mody także. Ja go w sobie już wypracowałam i mocno pielęgnuję. Mam nadzieję, że moje konto na Instagramie trochę tego dystansu uczy. Moje ukochane wcielenie z social mediów to ja jako "MISS TURNUSU 1992". W tych perłowych powiekach, bufiastych ubraniach, trwałej ondulacji i rajstopach 15 DEN - jest dla mnie i mam nadzieję dla innych wspaniałym przykładem dystansu do samej siebie i mody (śmiech). A co najważniejsze, pokazuje, że ten dystans naturalnie powoduje, że rozwijamy skrzydła, nie przejmujemy się opinią innych i żyjemy #poswojemu.

Więc kto lub co wpływa na Twoje modowe wybory?

Na moje modowe wybory wpływam ja. Inspiruje mnie kompletnie wszystko i każdego dnia coś innego może wpłynąć na moje decyzje: co dziś założę, co stworzę, kogo wykreuję w sieci. Na co dzień staram się nie przywiązywać do mody takiej wagi, jak kiedyś. Po prostu mam inne priorytety. Teraz moda, ta pokazywana u mnie na profilu stała się narzędziem do manifestacji moich poglądów i myśli. Uważam, że ubranie nas nie identyfikuje i należy bardzo uważać z tym utartym stereotypem. Ubranie może być formą wyrazu, odzwierciedleniem naszego stanu, może inspirować, ale też kompletnie nie musi. 

Trzy must-have’y w szafie Elwiry Rutkowskiej to...

Must-have'y mojej szafy to dobre kalosze na grzyby, dobry płaszcz przeciwdeszczowy na grzyby i koniecznie dobra bluza na nocne siedzenie przy ognisku podczas ukochanych wyjazdów na Mazury!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Elwira Rutkowska-Łabęcka (@elwirarutkowska)

Jesteś niezwykle aktywna zawodowo, a także w sieci. Dlaczego postanowiłaś działać online?

W sieci jestem od dawna, ale ta aktywność bardzo zmieniła formę. Dopiero od 2 lat pokazuję siebie i wychodzę z ukrycia. Wcześniej mój Instagram był głównie portfolio mojej pracy, pasji i zainteresowań. Instagram trochę bez twarzy i beze mnie. Kostiumy do reklam, stylizacje gwiazd, urywki teledysków, które współtworzyłam, moja firma DEARLY stworzona dla z miłości do kobiet i planety, moje kolorowe aranżacje wnętrz, ubrania, które zaprojektowałam czy stylizacje tworzone dla innych. Zawsze byłam twórcą stojącym z tyłu, skupiającym się na innych, do momentu aż sama stałam się tworzywem i zapragnęłam wyrażać siebie zupełnie inaczej. Zabawne jest to, że dla sobie zaczęłam tworzyć wszystko to, co kiedyś robiłam dla innych. Wcześniej nie pomyślała bym też, że to ja mogę być w centrum uwagi i czuć się na tyle pewnie, by robić to, co robię teraz. Bo by zacząć się pokazywać i by zacząć aktywność na Instagramie właśnie w takiej formie.

Musiałam zwyczajnie polubić siebie, poczuć się ze sobą komfortowo, a co ważniejsze uwierzyć, że ja też mogę. To jest cholernie trudne zadanie dla tak wielu. Zwyczajne lubienie siebie. Kolejne wcielenia, piękne kostiumy, ładne make-up'y, stylizacje, które wykonuje dla siebie to często przykrywka do mówienia o tematach istotnych, bardzo kobiecych. Powiedz mi, która dziewczynka nie chciała być, np. miss? Ja także! Ale czy każda mogła? Przecież aby być miss, trzeba być takim, a takim. Wszystko jest z góry określone. A ja mówię "nie". Ja miss zostanę i zostałam. Dla tych którzy nie znają mojego cyklu "MISS TURNUSU 1992" zapraszam do poszperania na moim instagramowym feedzie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Elwira Rutkowska-Łabęcka (@elwirarutkowska)

Od razu miałaś wizję swojej działalności w sieci, czy szukałaś kierunku?

 Nie. Wszystko co dzieje się u mnie w social mediach jest bardzo spontaniczne i naturalne, szczególnie ta cześć mówiona, a nie obrazkowa. Skupiam się na bieżących tematach związanych z samooceną, ciałopozytywnością, kobiecością i komentuję świat w swój specyficzny sposób. To nie był plan. To nie przyszło z modą. Byłam taka od zawsze, ale nie pokazywałam tego szerszej publiczności. To wypłynęło prosto z serca, a ogromnie pozytywne przyjęcie mnie w takiej formie, bardzo mnie zaskoczyło. Nagrywam raz, nie powtarzam tego, co mówię, nie reżyseruję. Jestem jak każdy po drugiej stronie telefonu. Ze swoimi problemami, bolączkami, niedoskonałościami, czasami piękna, czasami niechcąca patrzeć w lustro. Jak mam ochotę to przebieram się za Elwirę w krainie czarów, przez co spełniam się jako kostiumografka i jednocześnie sprawiam by to kolejne moje wcielenie stało się pretekstem do poruszenia istotnego dla mnie na dany moment tematu.

Co jest głównym celem Twojej aktywności w sieci?

Na moim profilu treści "mówione" przeobraziły się spontanicznie w "CHANNEL ELWIRY", na który teraz ludzie czekają, by napić się przy jego oglądaniu kawy, podejrzeć tematy warte przemyślenia, posłuchać "co w trawie piszczy". Ważne jest dla mnie, by poruszać kwestie tolerancji, zdrowia psychicznego, samoakceptacji. W sposób  zabawny i przystępny uruchamiać w ludziach potrzebę zgłębienia jakiegoś tematu. Zawsze powtarzam, że "nie jestem żadnym specjalistą albo prawie żadnym"  (śmiech). We wszystkim mogę się mylić, ale jeśli parę osób przekonam do wizyty, np. u terapeuty, to czuję, że aktywność w social mediach naprawdę ma sens.

Co najbardziej cenisz w instagramowej społeczności?

Kiedyś nie potrafiłam być dumna z moich sukcesów pomimo, że jestem docenioną twórczynią jako kostiumografka i spełniłam się w tym kompletnie. Kiedyś naprawdę nie umiałam uwierzyć, że mam talent pomimo, że odbierałam nagrody za najlepsze kostiumy do reklam w Polsce i nie mogłam opędzić się od zleceń. Nagle okazało się, że prowadzenie "CHANNEL ELWIRY" na Instagramie, który wyrósł na nieprawdziwych obrazkach, sprawia mi tyle samo satysfakcji, co tworzenie skomplikowanych kostiumów do reklam czy teledysków. Dlatego to robię. Dla siebie i innych. Swoją droga użyłam tu słowa "talent", którego kiedyś nie użyłabym w stosunku do tego, co robię. Przez lata odnawiałam zakopywaną przez lata pewność siebie. Teraz potrafię powiedzieć, że ten talent posiadam, że coś potrafię, w czymś jestem dobra. I tym także dziele się z obserwatorami. U mnie jest raz jest kolorowo, a raz pochmurnie. Tak jak w życiu. 

Jaką radę dałabyś kobietom, które pragną stworzyć swoją społeczność w sieci, ale wciąż się wahają?

Dałabym banalną radę, że wahanie to rzecz ludzka i jak spróbują to sprawdzą, a jak nie spróbują, to nie sprawdzą.  Z resztą uważam, że naprawdę nic na siłę. Nie trzeba robić tego, co wszyscy, a już na pewno nie, jak wszyscy. To normalne, że czegoś się nie wie, nie potrafi i jest się w czymś gorszym od innych. Jedni maja predyspozycje do tego, drudzy nie. To zależy, jakie treści chcesz publikować, w jaki sposób chcesz je pokazywać i jaką społeczność wokoło siebie chcesz zrzeszyć. Może lepiej czasami odpuścić i zając się czymś innym ? Ja wiem, że w dzisiejszych czasach modnie jest robić wszystko, potrafić wszystko, na wszystko mieć energię i co lepsza czas, a kolorowe obrazki i czasami ich durny przekaz tylko nas utwierdzają w przekonaniu, że jesteśmy niewystarczający. To właśnie ten nierealny sen, którym karmią nas często social media powoduje takie myślenie. Ja powtarzam w kółko: nic nie musisz. Możesz nie dawać rady, smucić się i wahać. Tak zwyczajnie, po ludzku. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Elwira Rutkowska-Łabęcka (@elwirarutkowska)

 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również