Martyna Kaczmarek: "Jestem kobieca, bo każda osoba, która jest kobietą, jest kobieca"
Martyna Kaczmarek to nasza Nominowana w 2. edycji akcji #poswojemu Doskonałość Sieci w kategorii Selflove.
Fot. arch. pryw.

Martyna Kaczmarek: "Jestem kobieca, bo każda osoba, która jest kobietą, jest kobieca"

"Każde ciało zasługuje na bikini", "Nie jesteś całkiem mądra jak na kobietę. Jesteś mądra. Po prostu", "Feminizm nie jest przeciwko mężczyznom" - pisze Martyna Kaczmarek na swoim instagramowym profilu. Miejscu, do którego trafić i zostać na dobre powinna każda kobieta. Bo Martyna jak mało kto potrafi tropić absurdy, nierówności, dyskryminację i bardzo rzeczowo się z nimi rozprawiać. Feministka, aktywistka, edukatorka - wierzy w równe prawa i w równe szanse. I robi kawał niezwykle potrzebnej pracy, aby nas to tej równości przybliżać. Właśnie za tę piękną i ważną misję, razem z Ambasadorką kategorii Selflove, Joanną Koroniewską, przyznajemy Martynie Kaczmarek nominację do tytułu Doskonałość Sieci w 2. edycji akcji #poswojemu.

Zagłosuj na Martynę w 2. edycji #poswojemu Doskonałość Sieci w kategorii Selflove:

Zagłosuj_C

Dlaczego potrzebujemy feminizmu?

Feminizm to ruch na rzecz społecznej, ekonomicznej i politycznej równości płci. Feminizm dąży do wyrównania nierówności, które powstały w wyniku tysięcy lat patriarchatu. Patriarchat z kolei to system społeczny, w którym władza, pieniądze, dziedziczenie należą do mężczyzn. To system, w którym dominują mężczyźni.

Potrzebujemy świata, w którym jest miejsce dla każdego i każdej, zarówno w polityce, jak i w domu przy dzieciach. Zarówno w zarządach największych firm, jak i w opiece nad osobami z niepełnosprawnością. To według mnie kwestia absolutnie podstawowa.

Dlaczego zatem feminizm budzi tak skrajne emocje? 

Bo feminizm podważa pewną normę, do której się przyzwyczailiśmy. Tak naprawdę wiele rzeczy takich jak to, że "to kobiety są odpowiedzialne za obowiązki domowe i wychowanie dzieci", "chłopakom nie wypada płakać", "kobietom nie wypada przeklinać czy ostro negocjować, a już na pewno stawiać kariery ponad życie rodzinne" to rzeczy, które, jeśli się nad nimi nie zastanawiamy - zdają się być absolutnie naturalne. "Tak po prostu zawsze było". Nie było. Podważanie tych kwestii i konstruowanie świata trochę od nowa może budzić skrajne emocje.

Co takiego daje Ci internet, że chcesz w nim być obecna?

Internet daje mi możliwość dotarcia z ważnymi dla mnie sprawami i poglądami do wielu osób oraz nawiązanie z nimi rozmowy, wymiana opinii. Jestem bardzo wdzięczna za możliwość bycia w internecie.

Funkcjonujesz w obszarze internetu i mediów społecznościowych od wielu lat – czy w dyskusji o szeroko pojętym feminizmie zauważyłaś jakieś tendencje? Zmiany na lepsze?

Zdecydowanie zaobserwowałam, że feminizm zaczyna wchodzić do mainstreamu, co bardzo mnie cieszy. Kiedy w 2016 roku wstawiałam post o tym czym, jest feminizm i dlaczego jestem feministką... po prostu się bałam! Wiedziałam, że mogę zaraz dostać masę negatywnych komentarzy. Dzisiaj kupuję masowy, kolorowy magazyn, na którym na okładce znajduje się słowo "feminiści". Szkoda, że tak późno. Za późno...

Skąd czerpiesz siłę do tworzenia nowego kontentu, kiedy dotyka Cię hejt? Wiem, że nieraz już Cię dotknął i zastanawiam się, czy masz jakieś granice? Czy te granice zostały już przekroczone? Niejednokrotnie wspominałaś, że cierpisz na ataki paniki i zastanawiam się, czy hejt, którego internet jest przecież pełen, może w pewien sposób je pogłębiać.

Siłę czerpię z wiadomości osób, które mnie obserwują. Każda wiadomość, która zawiera w sobie słowa: "dzięki Tobie zaczęłam mówić o sobie, że jestem feministką" to coś absolutnie wspaniałego. Takie wiadomości dają mi siłę do tego, żeby iść dalej i tworzyć nowy kontent. Dziękuję za każde takie słowo. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Martyna M. Kaczmarek (ona/jej) (@martynakaczmarek)

Na swoim profilu dużo uwagi poświęcasz językowi, którego codziennie używamy. Wiele i wielu z nas nie wyobraża sobie, jak bardzo język, to co mówimy i to, jak mówimy, wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości. Czy Twoim zdaniem to częsty i powszechny problem? 

Wiele i wielu z nas niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że język kształtuje rzeczywistość i ma wpływ na nasze życie. Ja również kiedyś tak uważałam, dopóki nie zaczęłam na ten temat czytać i edukować. Myślę, że wielokrotnie w naszym życiu lekceważymy wartość słów, które wypowiadamy. A one naprawdę wpływają na nasze życie. Zarówno feminatywy, które budzą wiele kontrowersji, a są niezwykle ważne, aby w języku, który kształtuje rzeczywistość, odpowiednio podkreślić obecność i rolę kobiet. 

Marian Wright Edelman powiedziała kiedyś: „Nie możesz stać się kimś, kogo nie znasz”. Jeśli jako mała dziewczynka nie słyszysz o chirurżkach, astronautkach, naukowczyniach, to może wydawać Ci się, że w rzeczywistości ich... po prostu nie ma. Z kolei jeśli jako chłopiec słyszysz, że 'chłopaki nie płaczą', to potem, gdy jesteś dorosłym mężczyzną, może wydawać Ci się, że szukanie pomocy w trudniejszych emocjonalnie chwilach to coś, czego nie wypada robić. 

Wzięłaś niedawno udział w projekcie Centrum Praw Kobiet „Równe związki mają lepiej”, który obala różne krzywdzące stereotypy funkcjonujące w wielu związkach. Czy sama zawsze byłaś tych stereotypów świadoma?

Nie. Nie byłam. Przez wiele lat byłam przekonana, wręcz karmiona wzorem związku. Czyli, przeciętnie - kobieta i mężczyzna. Kobieta mniejsza, niższa, na pewno szczuplejsza. Mężczyzna wyższy, masywniejszy. Kobieta zarabia mniej. Mężczyzna więcej. Kobieta ubiera koszulę swojego faceta i "topi się w niej", a siadając mu na kolanach jest drobniutka. To wprawiło mnie w wiele kompleksów. Dlaczego? Już kończąc szkołę podstawową, miałam 183 cm wzrostu. Zawsze byłam bardzo przebojowa, pewna siebie. "Nadgorliwa przewodnicząca Samorządu Szkolnego" w liceum.

 

Wiele osób mówiło, że nie jestem kobieca. Jestem kobieca, bo każda osoba, która jest kobietą, jest kobieca. To my definiujemy, jak nasza kobiecość wygląda. A równość i partnerstwo w związku jest niezwykle ważne. Już co 5 kobieta w stałym związku zarabia więcej niż jej partner. Z drugiej strony, globalnie, to my wykonujemy 75% nieodpłatnej pracy (obowiązki domowe, opiekuńcze). Ich nierówny podział w przypadku, jeśli dwie osoby w związku pracują na pełen etat sprawia, że kobiety są przemęczone. Rzeczywiście w Unii Europejskiej Polki wypadają bardzo słabo, jeśli chodzi o wolny czas na aktywność kulturową, rekreacyjną. Tylko 16.9% kobiet powyżej 15 roku życia podejmuje sportową lub kulturalną aktywność poza domem kilka razy w tygodniu. Średnia dla UE wynosi 27.5%.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Martyna M. Kaczmarek (ona/jej) (@martynakaczmarek)

 

Robisz kawał świetnej i niezwykle potrzebnej roboty. Ale każdy medal ma dwie strony. Sama nieraz wspominałaś, że praca nad pełnymi nierówności i dyskryminacji danymi i informacjami potrafi mocno obciążać. Doskonale wiem, o jakim rodzaju uczucia mówisz, choć pewnie nie doświadczam go tak często jak Ty.  Jak udaje Ci się złapać do tego wszystkiego dystans? Zregenerować się i działać dalej?

 

Mam wspaniałego partnera. Widzi, kiedy rzeczy zaczynają mnie przytłaczać i zawsze mogę na niego liczyć. Nigdy nie lekceważy moich uczuć, a jest ich dużo. Staram się robić dużo rzeczy, które sprawiają mi radość. Nie żałuję czasu na sen, regenerację, bo wiem, że "martwy ratownik to zły ratownik". Nie biczuję się za odpoczynek, bo każdy i każda na niego zasługuje.

Im więcej wiesz na temat nierówności i, jak poważnie wpływają na całe nasze życie, tym trudniej jest widzieć światełko w tunelu. Patriarchat trwa ok. 12000 lat. Feminizm ma ok. 270 lat. Ciężko jest w tak krótkim okresie odwrócić świat. Niewiele uczymy się na ten temat w szkole. Ja całą moją edukację feministyczną wykonuję samodzielnie, od 19 roku życia. To już 7 lat. 

 Jak wyglądała Twoja droga do akceptacji siebie i swojego ciała? Była wyboista, pełna zakrętów czy wręcz przeciwnie?

Była wyboista, czasami dalej jest. Przykład z wczoraj. Byłam na przymiarce swojej sukni ślubnej. Ślub za miesiąc. Wiedziałam, że jestem o 2 kilogramy cięższa niż gdy ściągano ze mnie wymiary, ale byłam pewna, że będzie ok. Suknia się nie dopięła, a ja miałam łzy w oczach. Dopiero na następny dzień uświadomiłam sobie, że to jest ok. Chcę te kilogramy zrzucić dla zdrowia, bo wiem że przyszły przez epizod depresyjny, ale przyjdzie na to czas. Nie muszę schudnąć, aby zasłużyć na moją suknię. To moja suknia ma zasłużyć na mnie!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Martyna M. Kaczmarek (ona/jej) (@martynakaczmarek)

Niedawno założyłaś markę społeczną Herstoria. „Czuję i jestem przekonana, że moje umiejętności i moja wiedza będą efektywniejsze i bardziej przydatne społecznie tutaj niż będąc w korporacji” – napisałaś na swoim Instagramie opisując ten projekt. Czy mogłabyś powiedzieć nam trochę więcej o tej inicjatywie? Jakie są jej cele i jakie wiążesz z Herstorią plany?

Herstoria to historia opisywana z perspektywy feministycznej, z zaznaczeniem dziejowej roli kobiet. To bardzo ważne słowo, które powstało w trakcie drugiej fali feminizmu w USA (ang. herstory). Jest dla mnie absolutnie wyjątkowe i ważne, dlatego postanowiłam w taki sposób nazwać nasze przedsiębiorstwo społeczne. 16.8% dochodu ze sprzedaży każdego ubrania będziemy przekazywać na cele feministyczne. W październiku i listopadzie 16.8% dochodu przekazujemy na Fundację Feminoteka i ich fundusz na rzecz osób, które doświadczyły przemocy seksualnej. W grudniu na Domy Samotnej Matki. I tak co miesiąc, dwa miesiące będziemy zmieniać cele, wspierać różne NGO i przy okazji edukować na tematy, które wspierać będziemy.

Firma będzie operować w sposób pro-pracowniczy. Chcemy wprowadzić 4-dniowy tydzień pracy oraz urlop menstruacyjny. Dodatkowo będziemy szyć tylko w Polsce, za odpowiednie stawki, z materiałów produkowanych na terenie Europy. Chcę by Herstoria była wzorem przedsiębiorstwa społecznego, bo mocno wierzę w przedsiębiorczość społeczną w ogóle i chcę na jej temat edukować. 

Wyobraź sobie, że zostajesz prezydentką lub premierką. Jakie będą pierwsze decyzje, jakie podejmiesz lub zmiany, jakich dokonasz?

Rozdział państwa od kościoła. Zawsze będę walczyć o wolność wyznania. Niestety Kościół Katolicki miał ogromny polityczny wpływ m.in. na wprowadzenie zakazu aborcji w Polsce. Chcę żyć w państwie naprawdę świeckim. Nie wierzę w Boga, ale wierzę w to, że każdy i każda z nas zasługuje na to, aby być wolnym i wolną. Tego wszystkim nam życzę. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Martyna M. Kaczmarek (ona/jej) (@martynakaczmarek)

Martyna Kaczmarek - ma 26 lat, pochodzi ze Szczecina. Feministka, działaczka i przedsiębiorczyni społeczna, edukatorka specjalizująca się w tematach związanych z ciałopozytywnością i siostrzeństwem. Absolwentka wydziału zarządzania ze specjalizacją marketingową w Szkole Głównej Handlowej, społecznie działa od 19 roku życia, kiedy to założyła Fundację Dzień Dla Życia. Twórczyni marki społecznej Herstoria.

 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również