Twój Styl
Jak opracować zawodowy plan B?
Fot. iStock

Jak opracować zawodowy plan B?

Nadeszły trudne czasy? Pracę może stracić każdy? „Potraktuj to jako szansę, a nie koniec świata”, doradza znajomy coach biznesu. Mam ochotę dać mu w zęby. Ale może on ma trochę racji? Co mogę zrobić, żeby mieć wybór, alternatywę na wypadek zwolnień? Spróbuję opracować zawodowy plan B.

Podobno Robert Korzeniowski zawsze miał kilka wariantów na start w zawodach: plan na słońce, na deszcz, na ból nogi… Ścieżka zawodowa od zakończenia nauki do emerytury to też trasa, i to długa. Różne rzeczy mogą się zdarzyć po drodze. Ale… czy ja mam jakąś alternatywę? Hm… Chyba muszę ją sobie wymyślić. Najwyższy czas.

Aaaby pracę znaleźć. Urzędy

Statystyczny Amerykanin przekwalifikuje się pięć razy, tymczasem ponad połowa Polaków wykonuje ten sam zawód przez całe życie. Jesteśmy mniej elastyczni. Dlaczego? Przecież 94 proc. z nas jest gotowych zdobyć nowe kwalifikacje, żeby tylko znaleźć posadę. Problem chyba w tym, że nie wiemy, jaką to posadą, poza tą, którą mamy, możemy zdobyć. Co możemy robić innego?

Nie mam pojęcia, czym mogłabym się zajmować. Pomocy! Zaczynam od strony Powiatowego Urzędu Pracy w Grodzisku Mazowieckim, bo tu jestem zameldowana. Może znajdę jakąś ofertę i doznam olśnienia. Nie nadaję się na nauczycielkę w przedszkolu, konserwatora maszyn, nie mam doświadczenia. Przez chwilę moją wyobraźnię pobudza oferta pracy w charakterze pokojowej w zajeździe – wyobrażam sobie siebie samą w seksownym fartuszku, jak Jennifer Lopez w Pokojówce na Manhattanie. Niestety, tu też trzeba mieć doświadczenie.

Surfując po sieci, trafiam na Wortal Publicznych Służb Zatrudnienia. Można tu znaleźć oferty pracy z całej Polski, odszukać najbliższy urząd pracy. Mnie najbardziej interesuje sekcja „Dla bezrobotnych i poszukujących pracy). Okazuje się, że mogę po prostu pojechać do urzędu, choć aktualnie mam jeszcze pracę, bez żadnych zaświadczeń, papierków, i skorzystać z doradztwa zawodowego. Urzędniczka kieruje mnie do Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej przy Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Warszawie. Dzwonię. Mogę się umówić ze specjalistą, który przeprowadzi diagnozę psychologiczną, prześledzi ścieżkę mojej kariery, da mi do wykonania testy kompetencji, zanalizuje dla mnie rynek i podpowie, gdzie mogłabym szukać swojej szansy i jakie darmowe szkolenia mogę odbyć. Spotkanie trwa półtorej godziny i jest bezpłatne. Wiele testów kompetencji można znaleźć w sieci, choć nie wszystkie warte są czasu, który zainwestujemy w ich rozwiązanie.

Praca ze snów. Trener osobisty

Znajoma psycholog, Aneta Chybicka, proponuje mi coaching zawodowy. Standardowo takich sesji powinno się odbyć osiem, co kilka tygodni. Wystarczy nie tylko na stworzenie zawodowego planu B, ale i wdrożenie go w życie! Wyobrażam sobie, że Aneta Chybicka opowie mi, w jakich branżach są wakaty, ile się zarabia, rzuci okiem na wyniki testów kompetencji. Nic bardziej mylnego! Coach za punkt wyjścia bierze zainteresowania klienta, jego oczekiwania. Mam sama wymyślić pracę moich marzeń. Jakie elementy zawodu, który teraz wykonuję, chciałabym zachować na przyszłość? A czego mi brakuje w profesji dziennikarza, co mi przeszkadza? Jakie korzyści na mnie czekają, gdy zmienię zawód? A jakie straty będę musiała ponieść? „Będę musiała zaczynać od zera, nie stać mnie na to”, wypalam. Aneta Chybicka uśmiecha się: oto udało jej się ze mnie wydobyć tak zwane przekonanie ograniczające, czyli takie, które jest jak kłoda, rzucana pod własne nogi. No bo właściwie dlaczego mam pewność, że nie będę mogła od razu zarabiać w nowym zawodzie? Nie umiem odpowiedzieć. Na dalszych spotkaniach z coachem mogłabym rozpisać plan działań, Aneta Chybicka pomogłaby mi się zmotywować i zrealizować go. Na tym polega coaching zawodowy: pracuje się między sesjami, odrabiając „prace domowe”, czyli umówione zadania przybliżające nas do celu. Warto wydać na to pieniądze, mimo, że koszt jednej sesji to co najmniej kilkaset złotych.

Ja za 20 lat. Perspektywa, głupcze!

Po spotkaniu z coachem mam wiele przemyśleń. Zastanawiam się: jak w praktyce miałabym się przebranżowić? Przecież nie rzucę pracy, żeby spełniać zawodowy plan B, nie lubię ryzyka. Ale mogę pracować na tzw. zakładkę, czyli robić to, co do tej pory i to, co chciałabym robić w przyszłości, choćby – na zasadzie wolontariatu. Aneta Chybicka podsunęła mi jeszcze jeden pomysł: mogę wykonywać dotychczasowy zawód i tak kombinować, żeby jednocześnie zdobywać doświadczenie potrzebne w nowym fachu. Jak Anna Sam, która dzięki ośmiu latom pracy w hipermarkecie napisała Udręki pewnej kasjerki, bestseller we Francji.

 

Lubię swoją pracę. Chciałabym długo móc ją wykonywać. Mimo to dobrze jest mieć świadomość tego, co mogłabym robić innego. Nie tylko: w przyszłym roku, ale za 10, 20 lat. Gdzie siebie widzę? Jak chcę tam dojść? Nikt na metę nie trafia przez przypadek. Nawet Rober Korzeniowski.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 09/2017
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również