Twój Styl
Dla urody i przyjemności
Fot. iStock

Dla urody i przyjemności

Latami eksperci przekonywali, że najważniejsze w kosmetykach są ich zaawansowane technologicznie parametry. Szanuję naukę, ale cieszę się, że świat urody stał się bardziej... ludzki. Coraz częściej liczy się to, co sprawia przyjemność klientce, przemawia do wyobraźni, pasuje do stylu życia albo je po prostu ułatwia.

W drogeriach widzę coraz więcej przyjaznych kosmetyków. Przede wszystkim naturalnych – teraz nawet wielkie koncerny robią serie złożone w dziewięćdziesięciu kilku procentach z ekoskładników. Takie dobrze się sprzedają. Nie chcemy mieć w nich parabenów, więc naukowcy opracowują zastępcze konserwanty (udowodniono wprawdzie, że parabeny nie szkodzą, ale cóż – klient nasz pan.) Chcemy wiedzieć, co jest w kosmetykach, więc na opakowaniach pojawiają się opisy zrozumiałe, napisane ludzkim, niemarketingowym językiem. Nawet reklamy są bardziej uczciwe. Wymusiliśmy to, bo nie kupujemy (dosłownie i w przenośni) obietnic o zmarszczkach prostujących się w jeden dzień, spektakularnym spalaniu się tłuszczu albo wydłużaniu rzęs o 50 procent. Kobiety, które reklamują kosmetyki, też bardziej przypominają „normalsów”. Ot, chociażby w telewizyjnej reklamie serii Bambino. Koncern Beiersdorf mógł kolejny raz pokazać wzorcową rodzinkę. Zobaczyliśmy uśmiechniętą nieidealną matkę z Bałut (dzielnica Łodzi) z mężem, jakich wielu. Widać, że to sympatyczni, swojscy ludzie – wierzymy im. Reklamując kosmetyki, podkreślają, że są wygodne, przeznaczone dla nich wszystkich. To atut. W świecie makijażu i fryzur też zmiana. Chcemy, by modne propozycje nas PO PROSTU upiększały, dlatego na pokazach jest mniej dziwnych uczesań i make-upów, a więcej takich, które eksponują zalety urody. Wybieramy kosmetyki, które ułatwiają i uprzyjemniają życie – wywołują uśmiech, relaksują. Wzbudzają w nas zaufanie. Tylko i aż tyle.

Zwyczajnie ładny makijaż

Jeszcze niedawno twórcy fryzur i makijażu mieli tak dziwne pomysły, jakby chodziło im o zwrócenie uwagi na siebie, a nie o to, byśmy dobrze wyglądały. Teraz zwycięża druga opcja. Hura! Od kilku sezonów na pokazach modne są mocno wymalowane rzęsy. Wzmacniają oprawę oczu, dodają im wyrazistości i elegancji. Owszem, zdarzają się propozycje odważniejsze (np. doklejane dolne rzęsy), ale dominuje klasyczna czerń. A jeśli nie mocno wytuszowane rzęsy? To czerwone usta! Na salonach króluje też makijaż smokey eyes – roztarty wokół oczu ciemny cień. To przykuwająca spojrzenie broń kobieca. Wielbicielki delikatniejszych makijaży też mają w czym wybierać – na przykład cały makijaż mogą zastąpić lekko zaróżowione policzki, będziemy w nich wyglądać młodziej, delikatniej. Modny jest monochromatyczny, beżowy makeup no makeup, teraz matowy, z wyraźnie wyrysowanymi ustami . Twarz wygląda w nim jak z obrazu. A co z włosami? Mogą być gładkie na błysk lub niedbale rozczochrane – modne jest i to, i to. Z przyjemnością informujemy też, że modne są też krótkie cięcia. Mamy wybór.

Usługi plus

Gabinety spa, kosmetyczne, manikiuru starają się bardziej nas rozpieszczać. Na przykład w warszawskim salonie manikiuru The Fifth Avenue w niedzielę dostajesz kieliszek prosecco – dla przyjemności. W Studiu Opera Ani Orłowskiej zrobisz makijaż ślubny, a w prezencie masz od firmy dopasowany do twoich potrzeb zabieg na twarz kosmetykami luksusowej marki. Brak ci czasu? Musisz zostać w domu? Zaproś manikiurzystkę, fryzjerkę, masażystę albo wizażystkę do siebie. Wchodzisz na stronę wellme.com.pl – wybierasz usługę, godzinę (od 7 do 24), zamawiasz, płacisz. Na razie rzecz jest dostępna tylko dla warszawianek. Specjalista przyjeżdża z własnym sprzętem – regularnie sterylizowanym, czyszczonym i serwisowanym. Nie pochlapie dywanu, podłogi, nie pobrudzi łazienki. Do mycia i farbowania włosów fryzjerki mają specjalne rynienki, manikiurzystki dmuchane miseczki. A ty leżysz i pachniesz.

Ależ naturalnie

Certyfikaty eko, brak parabenów czy silikonów – to już klientki sobie wywalczyły. Kto wymyśli więcej? Technolodzy firmy Henkel na przykład proponują serię do włosów Authentic Beauty Concept z oczyszczonymi składnikami roślinnymi rozłożonymi na czynniki pierwsze za pomocą ultradźwięków i destylacji parowej. Dzięki temu zachowują wszystkie pożądane cechy. Receptury kosmetyków uproszczono, by zawierały tylko to, co ważne dla włosów (zmniejszono ilość barwników, spieniaczy, zagęszczaczy). Składniki naturalnego pochodzenia uprzyjemniają używanie kosmetyku i dobrze wpływają na włosy. Przykład? Masło shea, z pomocą którego tworzy się konsystencję (emulsji, masła czy pasty), jest też świetnym emolientem (nawilżaczem) skóry i pomaga ujarzmić włosy. Albo guma guar – zagęszcza żele, ale też odżywia włosy i ułatwia ich stylizację. Naturalną oczywiście. Usztywnianie idealnie ułożonych fryzur to już przeszłość. Tak samo jak szczelne zakrywanie twarzy makijażem. Dermatolodzy i kosmetolodzy coraz lepiej rozwiązują problemy skórne, więc trądzik, blizny czy przebarwienia leczymy, a nie zamalowujemy. Wypielęgnowaną twarz malujemy delikatnie, nawet gdy się starzeje. Jak Grażyna Torbicka w reklamie lekkiego podkładu True Match L’Oréal Paris. Występuje... bez retuszu. Czas leci – to po niej widać, ale ciągle jest piękna.

 

Kosmetyki, które dają przyjemność, działają skuteczniej niż te używane z rozsądku.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 10/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również