Część zachowań, które mają dać nam większe poczucie bezpieczeństwa, może przynieść odwrotny efekt. Ciągłe upewnianie się, analizowanie drobiazgów czy wracanie do dawnych historii potrafią stopniowo osłabiać bliskość.
Wciąż upewniamy się, że wszystko jest w porządku Partner jest mniej rozmowny, ma dużo pracy albo po prostu potrzebuje wieczoru dla siebie. Od razu chcemy wiedzieć, czy coś się stało i czy na pewno wszystko między nami jest dobrze. Jedno pytanie jest naturalne, ale ciągłe upewnianie się może sprawić, że druga strona zaczyna czuć się zobowiązana do tłumaczenia każdego nastroju. Trudno o swobodę, jeśli zwykły gorszy dzień za każdym razem staje się rozmową o kondycji związku.
Doszukujemy się znaczenia w każdym drobiazgu Mniej czułe powitanie, odmowa wspólnego wyjścia, bardziej zdawkowa rozmowa przy kolacji. Zaczynamy zastanawiać się, co się za tym kryje, a z kilku drobiazgów szybko układamy własny scenariusz. Łatwo wtedy uznać własne obawy za fakty. A przecież to wcale nie musi być związane z relacją. Partner może być po prostu zmęczony, przeciążony albo pochłonięty własnymi sprawami. I to jest zupełnie normalne.
Sprawdzamy uczucia zamiast mówić wprost Brakuje nam czułości albo wspólnego czasu, ale zamiast o tym powiedzieć, same robimy krok w tył. Czekamy na reakcję: więcej zainteresowania, inicjatywę, propozycję rozmowy. W ten sposób próbujemy sprawdzić, jak bardzo mu zależy, choć może nawet nie wiedzieć, że właśnie jest poddawany próbie. Efekt bywa odwrotny od zamierzonego: zamiast zbliżenia pojawia się coraz większy dystans.
Wracamy do dawnych historii przy każdym spięciu Sprzeczka dotyczy jednego, ale po chwili sięgamy do archiwum i przypominamy sytuację sprzed kilku miesięcy. Do rozmowy trafiają kolejne dawne pretensje, nawet te, które wcześniej uznałyśmy za zamknięte. Bieżąca sprawa schodzi na dalszy plan, bo znów rozmawiamy o wszystkim naraz. Z czasem wykończy to nawet bardzo dobrą relację.
Przenosimy dawne lęki do obecnej relacji Zdrada, nagłe rozstanie albo wcześniejszy związek, w którym trudno było komuś zaufać, mogą zostać w pamięci na długo. W kolejnej relacji podobne sytuacje mogą od razu uruchamiać podejrzliwość, nawet jeśli obecny partner nigdy nie dał do niej powodów. Późniejszy powrót do domu czy większa potrzeba prywatności zaczynają wtedy przypominać coś, co już kiedyś źle się skończyło. Może więc płacić za błędy kogoś z przeszłości, choć sam nie ma nic na sumieniu.