Ważne, żeby pracownicy czuli się docenieni
Ewelina Siedlecka-Kuba
Fot. Materiały partnera

Ważne, żeby pracownicy czuli się docenieni

Czego może nauczyć praca w McDonald’s i jakie wyzwania wiążą się z zarządzaniem restauracją? Odpowiedzi na te i inne pytania udziela Ewelina Siedlecka-Kuba – kierowniczka restauracji w Wiśniowej Górze, laureatka nagrody Ray Kroc Award dla najlepszych kierowników McDonald’s na świecie.

Opowiedz nam o swoich początkach w McDonald’s – jak to się stało, że tu trafiłaś?

Szczerze mówiąc, nie słyszałam wcześniej nic na temat McDonald’s jako pracodawcy, ponieważ w okolicy, z której pochodzę nie było żadnej restauracji. Kiedy przeprowadziłam się na studia do Łodzi, zaczęłam szukać pracy i w 2006 roku aplikowałam do McDonald's. Początkowo planowałam zostać pedagogiem i w tym kierunku się kształciłam, ale po pierwszych praktykach uznałam, że to jednak nie dla mnie. Równolegle okazało się, że mam duże możliwości rozwoju w zupełnie innym miejscu…

14 lat to imponujący staż! Pewnie dużo się wydarzyło przez ten czas?

Faktycznie – przeszłam ścieżkę kariery od pracownika przez instruktora, managera, zastępcy kierownika, a dziś sama zarządzam restauracją. Pamiętam swoje opory przed pierwszym awansem, bo na początku pracowałam tylko „na kuchni”, a stanowisko instruktora wymagało ode mnie także pracy na serwisie. Broniłam się przed tym, ale na szczęście przełożeni dodawali mi wiary w siebie, przekonywali, że na pewno sobie poradzę i rzeczywiście tak się stało. Cieszę się, że tak się ułożyło, bo naprawdę polubiłam tę pracę.

Pamiętasz swój pierwszy tydzień w restauracji?

Tak, wspominam to bardzo miło. Otrzymałam dużo ciepłego wsparcia ze strony kolegów i koleżanek, więc łatwiej było mi się wdrożyć. Każda nowa osoba ma swojego instruktora, czyli opiekuna, który uczy po kolei wszystkiego i pomaga na każdym kroku. To bardzo potrzebna rola, bo dzięki temu nowym osobom jest raźniej. W restauracji zawsze można liczyć na wsparcie, nigdy się nie zostaje samemu. Bardzo przeżywałam początki tej pracy, ale w takim pozytywnym znaczeniu, ponieważ mi na niej zależało.

Przełamałaś się i zaczęłaś pracę bezpośrednio z gośćmi. Czego jeszcze nauczyłaś się w McDonald’s?

Przede wszystkim stałam się bardziej pewna siebie i stanowcza. Ta praca wzmacnia też sumienność i odpowiedzialność, uczy wywiązywania się z powierzonych nam zadań, stawiania sobie celów i dążenia do ich osiągania. Coraz częściej przychodzą do nas osoby, które mówią, że aplikowały do McDonald’s, bo chcą w przyszłości zostać managerami, a tu widzą pole do działania. Ważnym elementem naszego rozwoju jest też otwarcie się na drugiego człowieka. Pracujemy w zespole i każdego dnia uczymy się tej współpracy.

Jak przygotowywałaś się do kierowania restauracją i jak to na początku wyglądało w praktyce?

Kiedy nasz poprzedni kierownik awansował na koordynatora, zaczęły się rozmowy, sugerowano, że mogłabym go zastąpić. Oczywiście miałam obawy, bo to duża odpowiedzialność, a ja przecież mam rodzinę i małe dziecko. Początki były trudne, ale przecież już wcześniej przygotowywałam się do tej roli. Przeszłam wiele szkoleń jeszcze jako manager i zastępca kierownika. Jedno z nich odbywało się w Monachium, gdzie razem z koleżankami i kolegami z innych krajów doskonaliliśmy kompetencje liderskie. Jednym z moich pierwszych zadań jako kierownika było zbudowanie silnego zespołu managerskiego. Nie było łatwo, ale dziś jestem dumna, bo wiem, że dałam radę.

Jaki jest twój przepis na stworzenie dobrego zespołu?

Przede wszystkim staram się zawsze pracować z ludźmi – ramię w ramię. Chcę być pomocna dla wszystkich pracowników, żeby wiedzieli, że mogą na mnie liczyć w każdej sytuacji. Nikogo nie zostawiam samego w potrzebie. Wiadomo, że każdy ma inne oczekiwania i swoją wizję, ale sztuką jest właśnie pogodzenie tego. Czasami się zdarza, że ktoś jest przygaszony, ma mniej energii niż zwykle, np. z powodu problemów prywatnych. Takie sytuacje trzeba rozumieć.

Co było dla ciebie do tej pory największym wyzwaniem na tym stanowisku?

Sporym wyzwaniem było otwarcie restauracji przy autostradzie, gdzie jest bardzo duży ruch. Zajmowałam się całością tego projektu – począwszy od przygotowania budynku po zbudowanie zespołu. Pogodzenie tych obowiązków z życiem rodzinnym było trudne, ale dałam radę, bo mogę liczyć na ogromne wsparcie mojego męża.

Twoje osiągnięcia zostały docenione i otrzymałaś prestiżową nagrodę Ray Kroc Award. Jakie to uczucie?

Bardzo mnie to zaskoczyło! Akurat jak szefowa przyjechała mi przekazać tę wiadomość, to byłam na przeglądzie samochodu (śmiech). W życiu bym się tego nie spodziewała i nawet do głowy by mi nie przyszło, kiedy zaczynałam pracę w McDonald’s, że to się tak potoczy. Oczywiście jest mi bardzo miło i cieszę się, że doceniono moje zaangażowanie w to, co robię. Jednak mam satysfakcję nie tylko dzięki nagrodzie, ale za każdym razem kiedy odnosimy sukces jako zespół, kiedy widzę, że goście wychodzą od nas zadowoleni.

Czyli ty po prostu lubisz swoją pracę!

Powiem nawet, że nie wyobrażam sobie, żebym miała mieć inną! W McDonald’s każdy dzień jest inny, nie ma mowy o rutynie, cały czas jesteśmy w ruchu i mamy kontakt z ludźmi. Wiadomo, że zdarzają się też trudne sytuacje, ale one wszystkie nas rozwijają i dodatkowo napędzają. Pracujemy też w miłej atmosferze. Mamy spotkania integracyjne, różne imprezy i wspólne wyjścia (które oczywiście teraz są zawieszone ze względu na pandemię). Razem świętujemy urodziny pracowników i dbamy o celebrację sukcesów, np. rocznic pracy. Zależy mi, żeby każdy czuł się doceniony.

Kto może liczyć na taki sukces w McDonald’s jak ty?

O awansach decydujemy w gronie kadry managerskiej. Obserwujemy pracowników, to jakie robią postępy, jakie mają relacje z innymi, planujemy im szkolenia i szukamy talentów. Każdy, kto się przykłada do pracy, jest dokładny, zaangażowany, może liczyć na wyższe stanowisko. Ważna jest też wytrwałość w dążeniu do celu, ale jednocześnie wyrozumiałość i cierpliwość w stosunku do innych osób. Zdarza nam się też, że chcemy kogoś awansować, bo widzimy, że ta osoba jest świetna, ale ona nie chce, nie wierzy w siebie. Wtedy naszą rolą liderów jest odpowiednie wsparcie takiego pracownika, sprawienie, żeby nabrał pewności siebie. Jestem dowodem na to, że taką śmiałość można wypracować! Ważne, żeby robić to w koleżeńskiej atmosferze.

A jak odpoczywasz po pracy?

Po pracy spełniam się jako mama. Często gram z dzieckiem w różne gry, jeździmy na dodatkowe zajęcia. Udaje mi się pogodzić życie prywatne z kierowaniem restauracją. ©2020 McDonald’s

TS2_750x200

 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również