Pytamy dermatologa, jak korzystać ze słońca, by skóra pozostawała młoda i zdrowa
Fot. Materiały prasowe

Pytamy dermatologa, jak korzystać ze słońca, by skóra pozostawała młoda i zdrowa

Jak korzystać ze słońca, by chronić skórę? Dlaczego okresowa kontrola znamion u dermatologa powinna być takim samym obowiązkiem jak wizyta u dentysty? Pytamy dr Ewę Kaniowską, dermatolog z klinika Derma Puls.

Czym jest opalenizna?

Jest to reakcja obronna skóry na działanie słońca. Nawet lekkie zaczerwienienie świadczy o oparzeniu i powinno być dla nas sygnałem, żeby zacząć chować się w cieniu. Niestety, zazwyczaj tego nie robimy. Ponieważ tego typu oparzenie nie wiąże się z poważnymi dolegliwościami, trochę je lekceważymy i traktujemy jako niezbędny wstęp do prawdziwej, czekoladowej opalenizny. To duży błąd, bo właśnie te drobne uszkodzenia skóry, które jednorazowo nie stanowią wielkiego problemu, kumulują się w ciągu kolejnych lat i w pewnym momencie dają objawy w postaci przebarwień i innych zmian posłonecznych. Mamy wtedy do czynienia z fotouszkodzeniem skóry. Najczęściej dotyczy ono tych partii ciała, które są najbardziej narażone na działanie słońca, jak ramiona, twarz, nogi i dłonie.

Jak radzić sobie z oparzeniami słonecznymi?

Jeśli skóra jest tylko trochę zaczerwieniona, wystarczy stosowanie kosmetyków łagodzących podrażnienia, np. z pantenolem czy aloesem. Te same preparaty można też stosować w razie mocniejszych poparzeń, ale w tym przypadku powinno się także jak najszybciej schłodzić skórę za pomocą kompresów oraz sięgnąć po środki przeciwzapalne typu Voltaren. Oczywiście poparzonej skóry pod żadnym pozorem nie należy wystawiać na działanie słońca. Warto zdawać sobie sprawę, że mocne poparzenie, nawet jednorazowe, może skończyć się natychmiastowym – zaraz po zejściu stanu zapalnego – pojawieniem się na skórze brzydkich, ciemnych plam. Bardzo często są one widoczne na ramionach lub dekoltach kobiet, które właśnie wróciły z urlopu w tropikach.

Ale przecież słońce jest nam niezbędne. Poprawia humor, wzmacnia odporność…

Moda na opalanie spowodowała, że straciliśmy naturalny instynkt ochrony skóry. Słońce jest nam potrzebne do życia, ale ani produkcja witaminy D, ani endorfin nie wymaga smażenia się na nim. To tylko kwestia uwarunkowań kulturowych. Proszę zwrócić uwagę, że Azjaci, którzy w ogóle nie wystawiają ciała na słońce i chronią się przed nim za pomocą parasolek, kapeluszy, rękawiczek i ubrań z długimi rękawami, wcale nie są bardziej chorowici czy nieszczęśliwi od nas. W Europie modę na opalanie wprowadziła Coco Chanel i od tego czasu mamy problemy.

Jakiego typu?

Najczęściej jest to fotostarzenie skóry. Nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV odpowiada obecnie za 80 proc. objawów jej przedwczesnego starzenia. Zdarza się, że 30-latki mają cerę, której wiek można określić na 50 lat. Główną przyczyną jest elastoza, czyli degeneracja włókien kolagenu i elastyny pod wpływem promieniowania UV. Skóra z elastozą staje się gruba, szara i szorstka. Co więcej – nieprawidłowości w funkcjonowaniu melanocytów skutkują nierównomierną dystrybucją melaniny, a to powoduje nie tylko przebarwienia, ale także odbarwienia.

Czy można zniwelować objawy fotostarzenia?

Większość zabiegów medycyny estetycznej jest nastawiona właśnie na walkę z objawami posłonecznych uszkodzeń skóry. Bardzo skuteczne w walce z nimi są medyczne peelingi typu Yellow Peel czy Cosmelan i zabiegi laserami frakcyjnymi.

Czy w Polsce, podobnie jak w całej Europie, obserwuje się wzrost zachorowań na czerniaka, który jest najbardziej niebezpiecznym nowotworem skóry?

Niestety tak. Jest to przede wszystkim spowodowane częstszymi wyjazdami do krajów, gdzie słońce operuje mocniej, oraz korzystaniem z solariów. Paradoksalnie „dzięki” solariom wiemy, że to promieniowanie UVA jest odpowiedzialne za powstawanie czerniaka. Mamy tam do czynienia głównie z UVA. UVB, które odpowiada za oparzenia skóry oraz inicjuje procesy wzmacniające jej odporność na słońce, zostało praktycznie wyeliminowane. Wydawało się więc, że proces opalania stanie się bezpieczny, a okazało się, że jest przeciwnie. To promieniowanie UVB daje niezbędny sygnał ostrzegawczy, że czas zejść ze słońca. Bez niego jesteśmy bezbronni wobec oddziaływania UVA, które penetruje skórę głębiej i – jak się okazało – jest dużo bardziej niebezpieczne.

Czy wszystkie znamiona mogą przekształcić się w czerniaka?

Potencjalnie niebezpieczne są znamiona nowe, które nagle pojawiają się na skórze, są asymetryczne i nierównomiernie zabarwione. Wzmożoną czujność powinna też wzbudzić każda zmiana wielkości znamienia. Samemu bardzo trudno to ocenić, dlatego przynajmniej raz w roku warto zgłosić się na kontrolę do dermatologa. Lekarze mają do dyspozycji specjalne dermatoskopy, dzięki którym mogą dokładnie obejrzeć wszystkie zmiany na skórze. Powinno być to takim samym nawykiem jak coroczna kontrola zębów u stomatologa.

 

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 08/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również