Arek Kłusowski: "Potrafię pisać przebojowe czasoumilacze, ale to nie jest o mnie. Jesteś tym, co śpiewasz"
Arek Kłusowski
Fot. Piotr Porębski

Arek Kłusowski: "Potrafię pisać przebojowe czasoumilacze, ale to nie jest o mnie. Jesteś tym, co śpiewasz"

Arek Kłusowski to młody, zaangażowany artysta, który bez cenzury śpiewa o problemach z depresją, trudnych relacjach z rodzicami czy potrzebie życia na własnych zasadach. Jego płyta "Lumpeks" podbiła serca publiczności autentycznością bijącą z tekstów i brzmieniami w stylu lat 80.  Z okazji premiery klipu do singla "Papierowy dom", opowiada nam o początkach swojej kariery, udziale w "The Voice of Poland", genezie swoich tekstów, wymarzonych muzycznych duetach i miłości do mody z... lumpeksów.

Twoja medialna przygoda rozpoczęła się w 2013 roku od udział w telewizyjnym show „The Voice of Poland”, w którym dotarłeś do finału. Jak wspominasz udział w show? Co mu zawdzięczasz?

Arek Kłusowski: To było już tak dawno, że mam czasami wrażenie, że ta przygoda miała miejsce w kompletnie innym życiu.  Rzadko wracam myślami do tamtych chwil, mimo, że były przełomowe w mojej karierze. Ostatnio gdy wspominałem tamte czasy to pomyślałem w duchu „Wow, duży szacuneczek”, bo wtedy jeszcze byłem dzieckiem i udźwignąć wszystkie presje związane z takim przewrotem to nie lada wyczyn.

Mam za sobą etap,  w którym przez kilka lat mocno się od tego odcinałem i walczyłem z łatką „dziecka talent show”. Brałem udział w dziesiątkach projektów artystycznych, żeby jak najszybciej pokazać, że to nie jest odcinanie kuponów i tzw. "jednostrzałowy wybryk".  Konsekwentnie też odmawiałem udziału w wielu telewizyjnych programach, sfokusowałem się na tworzeniu piosenek i tekstów i to na wiele lat mnie pochłonęło.  Jestem wdzięczny losowi, że poprzez "Voica" poznałem masę ludzi, zdobyłem wielu fanów, którzy przychodzą na moje koncerty od 2013 roku, trwają przy boku i dorastają ze mną. To niesamowite uczucie widzieć od 8 lat swoich wiernych słuchaczy. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Arek Kłusowski (@arekklusowski)

Czy żałujesz czegoś w związku z udziałem w „The Voice of Poland”? Jaką lekcję wyciągnąłeś po udziale w tym programie?

Arek Kłusowski: Oczywiście, że żałuję wielu rzeczy. Dziś jestem w stanie to tłumaczyć trochę wiekiem, ale też dał się we znaki brak pokory i języka dyplomacji, młodzieńcze nieopierzenie.  Popełniłem masę błędów, ale przynajmniej wyciągnąłem wnioski.

Jestem zupełnie innym człowiekiem, niż te 8 lat temu. Kilka spraw załatwiłbym inaczej, rozwiązał i poszedł w innym kierunku, ale wiadomo, że po coś to musiało się wydarzyć. Nie znałem zasad show-biznesu, nie miałem doradców, kogoś komu mogłem zaufać, wszystkiego musiałem doświadczyć na własnej skórze. Nie raz bolało, jednak zawsze szybko biorę w garść. Nie ma jednej konkretnej lekcji - jest cały rozkład. Lekcja pierwsza to: nie oceniaj nikogo, dopóki nie będziesz mieć przyjemności bądź nieprzyjemności poznania, a ostatnia to pozwól sobie na błędy i wybaczaj to, co ci ciąży na sercu, bo musimy obdarzyć przede wszystkim siebie dużym uczuciem, żeby móc tą miłość przesyłać dalej.

Należysz do nowej fali młodych polskich artystów, których twórczość jest liryczna i zaangażowana. Nie wybrałeś drogi na skróty i tworzenia stricte komercyjnych hitów. Co skłoniło Cię do tworzenia takiej muzyki? 

Arek Kłusowski: Zawsze byłem zaangażowanym artystą, a przede wszystkim obywatelem. Chce zostawić po sobie jak najwięcej treści, które będą mnie definiować. Od pewnego czasu żyje tak, jakby każdy dzień był tym ostatnim i nie będę zostawiać niczego na później. Mając potrzebę zabrania głosu w tematyce mi bliskiej – robię to tu i teraz ze wszystkimi konsekwencjami. Tak powstały wszystkie moje utwory. Ostatnie treści na płycie "Lumpeks" to zbiór manifestów, języka ulicy, debat w przestrzeni publicznej, problemów na kozetce, dyskusji przy winie czy fobii społecznych. Tak powstały m.in. utwory: Nasza klasa, Szarobury, Nie kochasz się, Idealny Syn, Dzieci z prowincji czy Lumpeks. To są wszystkie moje bolączki.

Potrafię pisać przebojowe czasoumilacze, ładne pioseneczki o tym jak jest „pięknie i marzenia się spełniają” (śmiech), ale to nie jest o mnie. Jesteś tym, co śpiewasz.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Arek Kłusowski (@arekklusowski)

W swoich tekstach poruszasz ważne tematy, jak problem depresji, życie na własnych zasadach czy temat niełatwych relacji rodzic-dziecko. Skąd czerpiesz inspiracje? To teksty autobiograficzne czy jesteś sprawnym obserwatorem otoczenia?

Arek Kłusowski: Zależy od piosenki, czasami jestem narratorem, ale głównie bohaterem. Te teksty to dla mnie przepracowywanie wielu traum, forma terapii i przedstawienie się słuchaczom. Takie bliskie zapoznanie, jak przełamanie lodów z nowopoznanymi ludźmi w pracy przy kilku butelkach wina, albo jak karczemna awantura z bliskimi, po kilku tygodniach cichych dni, to ten stan oczyszczenia atmosfery. Intymny i szczery.

Mogę powiedzieć, że jestem obserwatorem, zwracam uwagę na gestykulacje, mowę ciała, oczy, które niczego przede mną nie ukryją i setki niuansów. Pracuje na emocjach.

3 listopada ma premierę Twój najnowszy klip do singla „Papierowy dom” z płyty „Lumpeks”. Czym zaskoczy Twoich fanów?

Arek Kłusowski: W kwestii obrazu zaufałem wspaniałemu reżyserowi Miłoszowi Sakowskiemu, autorem zdjęć jest Ernest Wilczyński, który pracował m.in. przy "Zimnej Wojnie" Pawła Pawlikowskiego. Klip jest pełen symboliki i kontynuacją poprzedniej historii z "Idealnego Syna", a w zasadzie jego pre-quelem. Poprzedni teledysk bardzo spodobał się słuchaczom i ma już ponad 2,5 miliona odtworzeń.

Przy okazji premiery "Papierowego domu", zagrałem piękny akustyczny koncert w Radiu Zet i wersję z tego koncertu będzie można znaleźć też w streamingach. Mamy do końca roku jeszcze dużo zaplanowanych ruchów. Bacznie obserwujcie i wpadajcie na moje kanały w social mediach.

Na swoim koncie masz już muzyczny duet z  Mery Spolsky, niedługo także z Noviką. Jakie nazwiska są na Twojej "liście marzeń" jeśli chodzi o wspólny utwór? 

Arek Kłusowski: I jeszcze z Justyną Steczkowską, który ukaże się w grudniu na jej nowej płycie! Mam swoja magiczną listę, znajdują się na niej, m.in. Kasia Nosowska, Maria Peszek, Kayah a zagraniczni artyści to zespół Boy & Bear, Boy Pablo, Balthazar czy Jungle, przed którymi miałem szczęście grać suport podczas ich wizyty w Polsce, w Klubie Progresja.

Totalnie jestem otwarty na współpracę i bardzo lubię taką wymianę energii i głównie naukę od osób, które podziwiam na scenie od wielu, wielu lat.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Arek Kłusowski (@arekklusowski)

Jaką rolę w Twoim życiu pełni moda? Przemyślane stylizacje to nieodłączna część Twojego image’u scenicznego. 

Bardzo mi miło, aczkolwiek bywało różnie. Mam taką urodę, że mogę wyglądać ciekawie w „dziwnych” i awangardowych rzeczach, chociaż też mam na swoim koncie wiele wpadek i przebrań. Nawet przy okazji Halloween znajomi wysyłali mi moje stare zdjęcia, pisząc że w tym roku znaleźli takie przebranie. 

Jestem estetą i kocham piękno, uwielbiam kiedy ludzie są zadbani, wyglądają jak z okładem magazynów i noszą się odważnie. Nie ukrywajmy też, że żeby pozwolić sobie na podążanie za trendami trzeba w to sporo inwestować. Moda jest drogą profesją. Staram się śledzić głównie zagraniczne portale i wiem, np. co będzie modne w 2022 roku, jakie kolory i gadżety.  Pamiętajmy też, że jestem lumpeksiarzem i fanem zdobywania ciekawych rzeczy w przyzwoitej cenie. Cieszę się, że zmienia się świadomość ludzi, że aby fajnie wyglądać nie trzeba być ubranym od stóp do głów w wyhajpowane marki o równowartości samochodu. Liczy się pomysł i to, żeby się czuć dobrze ze sobą. Czuć się dobrze nie tylko na zewnątrz, ale w każdym calu. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Arek Kłusowski (@arekklusowski)

 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również