Chemia miłości – dlaczego wybieramy właśnie ją lub jego?
Fot. 123RF

Chemia miłości – dlaczego wybieramy właśnie ją lub jego?

Rozszerzone źrenice, przyspieszony puls i pojawiająca się w okolicach serca miłość, która pozwala dokonywać niesamowitych rzeczy i czuć się po prostu wspaniale. Ale dlaczego spośród mnóstwa osób, z którymi się stykamy, właśnie tę konkretną obdarzamy uczuciem?

Chemia miłości

Dawniej uważano, że źródłem miłości jest serce. Ten motyw pojawiał się na przestrzeni wieków w balladach, romansach i opowieściach. Jednak nauka i szczegółowe poznanie  funkcjonowania ludzkiego organizmu zmieniły ten pogląd. Dziś wiemy, że za miłość odpowiedzialny jest mózg. O tym, czy uczucie się rozwinie, decydują związki chemiczne: oksytocyna, dopamina i fenyloetyloamina. To właśnie te trzy hormony sprawiają, że czujemy silny pociąg, a z czasem przywiązanie do drugiej osoby. Fenyloetyloamina jest odpowiedzialna za pożądanie, dopamina za uczucie przyjemności, oksytocyna ma wpływ na przywiązanie do partnera.

Kim jesteś?

Profesor Helen Fisher, antropolog z Rutgers University w New Jersey, postawiła sobie za cel odpowiedzieć na pytanie, dlaczego kochamy i co sprawia, że wybieramy na swoich partnerów określone osoby. Fisher określiła cztery profile osobowości: „badacz”, „budowniczy”, „dyrektor” i „negocjator”, których dominujące cechy charakteru są ściśle powiązane z hormonami: serotoniną, dopaminą, testosteronem lub estrogenem. Według amerykańskiej profesor, „badacz” ma ciekawe i spontaniczne usposobienie oraz skłonności do ryzyka – hormonem odgrywającym główną rolę jest dopamina. Lojalny, ostrożny i spokojny „budowniczy” jest „sterowany” przez serotoninę. Na „dyrektora” działa przede wszystkim testosteron, który wpływa na analityczny umysł i chęć rywalizacji. „Negocjator” podlega wpływowi estrogenu i oksytocyny, jest życzliwy, emocjonalny i ma dużą zdolność do odczuwania empatii.

Kto z kim?

Helen Fisher w swojej książce „Why We Love: The Nature and Chemistry of Romantic Love” dobrała określone typy w pary. Jej zdaniem „badacz” najlepiej się czuje w towarzystwie drugiego „badacza”, tak samo sytuacja wygląda z „budowniczymi” czy „negocjatorami”. Z kolei „dyrektorzy” na początku nie przepadają za swoim towarzystwem, ale po pewnym czasie są w stanie stworzyć związek idealny. Nie najgorsze wyniki osiągają również w parze z „negocjatorem”. Wniosek? Wiążemy się zwykle z ludźmi o podobnym temperamencie. Ponieważ od partnera oczekujemy zaspokojenia naszych potrzeb, jest duża szansa, że osoba do nas podobna łatwiej je rozpozna. To i wzajemne zrozumienie, o które też łatwiej, gdy mamy do czynienia z osobą do nas podobną, zwykle decyduje o przyszłości każdej romantycznej relacji.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również