Humanizm i uratowana sztuka
Fot. xxx

Humanizm i uratowana sztuka

Julie Orringer ma 47 lat i może nie jest najpłodniejszą pisarką – zadebiutowała w 2003 roku niewydanym jeszcze w Polsce zbiorem opowiadań „How to breathe underwater”, a „Portfolio ocalonych artystów” to jej trzecia książka – ale ma na swoim koncie wiele prestiżowych nagród, a jej proza to ważne pozycje w światowej literaturze. Właśnie ukazała się polska edycja jej najnowszej książki „Flight portfolio” – oparta na faktach fabularyzowana opowieść o ratowaniu ludzkiego talentu i życia.

Varian Fry to młody amerykański dziennikarz o pogmatwanym życiu osobistym i niełatwej przeszłości. Gdy w Europie wybuchła II wojna światowa, Fry, który w 1935 roku w Berlinie na własne oczy widział rozboje i bandyckie akcje hitlerowskich bojówek, jako jeden z niewielu ludzi w Stanach zdawał sobie sprawę, do czego zdolni są naziści. Wraz z przyjaciółmi założył organizację charytatywną Komitet Pomocowy i w 1940 roku przedostał się do Marsylii, na tereny kolaborującej z Niemcami Francji Vichy, skąd kierował siecią pomocy dla uchodźców.

Progi i bariery

Choć Frya wspierały Peggy Guggenheim i Eleonora Roosevelt, to wydostanie zagrożonych artystów i intelektualistów z ogarniętej wojną Europy okazało się zadaniem dużo trudniejszym, niż się spodziewał. Działalność utrudniały mu nie tylko niedostatek środków finansowych czy ciągłe policyjne naloty i rewizje, ale także paradoksalny fakt, że Departament Stanu USA, mimo deklaracji pomocy, wcale do udzielania tej pomocy się nie palił. Wynikało to z prostego i dzisiaj niewiarygodnego faktu – na początku wojny mało kto w Stanach wierzył w informacje o bestialstwie nazistów i obozach koncentracyjnych, więc urzędnicy nie rozumieli, że życie cywilów, w tym najświatlejszych umysłów epoki, faktycznie jest zagrożone. Poza tym Stany Zjednoczone wcale nie były chętne do przyjmowania uchodźców. To sprawiało, że uciekinierzy, dla których każdy dzień we Francji mógł być ich ostatnim, miesiącami czekali na wizy do USA. Dodatkowym utrudnieniem było to, że sami artyści często nie przyjmowali do wiadomości, że ich życie jest w niebezpieczeństwie i nie zgadzali się na opuszczenie Francji; np. Marc Chagall uważał, że samo nazwisko gwarantuje mu nietykalność.

Jeszcze więcej komplikacji

Fry starał się nie łamać obowiązującego w Vichy prawa i stosować jak najbardziej legalne metody, lecz mnożące się przeszkody i wyścig z czasem sprawiały, że często musiał uciekać się do nielegalnych środków, by ratować ludzkie życie: podrabiał paszporty i wizy, przeprowadzał zbiegów przez zieloną granicę do Hiszpanii i dalej do Lizbony lub przemycał ich drogą morską, nie całkiem zgodnie z prawem zdobywał fundusze. Sytuacja Frya skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy po pierwsze okazało się, że nie cieszy się sympatią amerykańskiego konsula generalnego w Marsylii, po drugie, jego pozostawiona w Stanach żona zaczęła nalegać na jego powrót do domu, a on spotkał w Marsylii swojego zaginionego przed dwunastu laty kochanka – miłość swojego życia – i nie bardzo miał ochotę wracać. Po trzecie – z powodów osobistych zaangażował się w poszukiwania i wyekspediowanie do Stanów młodego niemieckiego fizyka, do którego wiedzy i zdolności naziści chętnie by się dobrali, a który uciekł z Berlina i ukrywał się na własną rękę (choć akurat te dwa wątki są fikcją literacką).

Same wielkie nazwiska

Mimo wszystko w ciągu trzynastu miesięcy siatce przerzutowej pracującej pod kierownictwem Frya udało się wydostać z Francji około dwóch tysięcy osób – działaczy antyfaszystowskich, Żydów i wielu artystów, wśród których znaleźli się m.in.: malarze – André Breton, Max Ernst, Marc Chagall, Andre Masson, muzycy – Wanda Landowska i Heinz Jolles, pisarze i poeci – Hannah Arendt, Lion Feuchtwanger, Victor Serge, Franz Werfel, a także rodzina Tomasza Manna – syn Golo i brat Heinrich. Z Fryem współpracowali m.in. Albert Otto Hirschman – ekonomista i naukowiec, w Marsylii prawa ręka Frya i specjalista od nie zawsze legalnych operacji finansowych, Mary Jayne Gold – dziedziczka jednej z wielkich amerykańskich fortun, finansowała działalność Komitetu Pomocowego, a także brała czynny udział w wydostawaniu ludzi z więzień i obozów, Hiram Bingham IV – amerykański wicekonsul w Marsylii, pomagał Fryowi tak naprawdę wbrew woli swojego szefa, wystawiając fałszywe wizy i chroniąc Frya i jego współpracowników przed francuską policją, a także – zdalnie – Alfred Barr, dyrektor muzeum MoMa.

Po wojnie

W 1941 roku Fry został przez rząd Vichy, przy znacznym udziale konsulatu amerykańskiego, wydalony z Francji i wrócił do Stanów. W 1945 roku chyba najsłynniejsze wydawnictwo w USA Random House opublikowało jego książkę o pobycie i działalności w Marsylii, pod znamiennym tytułem „Surrender on Demand”, nawiązującym do francusko-niemieckiego zawieszenia broni z 1940 roku, na którego mocy Vichy miało obowiązek wydać nazistom każdego uchodźcę z Niemiec przebywającego na terenie Francji, czyli wymóg, którego naruszanie było sednem działalności Frya w Marsylii. Varian Fry pośmiertnie został wyróżniony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Książka Julie Orringer jest nie tylko erudycyjną opowieścią o niesłychanej odwadze, wielkiej sztuce i wielkiej miłości, o tolerancji, humanizmie i wartości ludzkiego życia. Napisana pięknym, malowniczym językiem, ze spokojną, wręcz łagodną narracją i bez niepotrzebnego epatowania grozą tamtych czasów – jest po prostu literacką perełką.
„Portfolio ocalonych artystów”, Julie Orringer
Czarna Owca, kwiecień 2020

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również