Jesienią projektanci wyraźnie przypominają sobie o kontrowersyjnym sposobie stylizowania spodni. Dla jednych to praktyczny sposób na jesienną pogodę, dla innych - powrót do estetyki, którą jeszcze niedawno uznawaliśmy za passé. Na czym polega tucked-in pants?
Trend nie jest nowością. W różnych odsłonach pojawiał się już w modzie jeździeckiej, w stylizacjach inspirowanych latami 70. i 80., a także w modzie ulicznej początku lat 90. XXI wieku. Teraz wraca jednak w znacznie bardziej współczesnej formie. Nie chodzi już wyłącznie o obcisłe rurki schowane w kozakach do kolan. Projektanci największych domów mody eksperymentują z luźniejszymi nogawkami, denimem, spodniami garniturowymi oraz różnymi wysokościami cholewek.
Chloé w jesienje kolekcji zaprezentowało bardziej wyrazistą, westernową wersję tego trendu. Chemena Kamali zestawiła dopasowane sylwetki z wysokimi kozakami - w tym modelami sięgającymi ud, które niemal zlewały się ze spodniami. W kolekcji pojawiły się zarówno kozaki westernowe, jak i muskieterki, dzięki czemu granica między nogawką a cholewką została celowo zatarta.
U Ralpha Laurena tucked-in pants wpisuje się w charakterystyczną dla projektanta estetykę jeździecką. W kolekcji na jesień-zimę 2026 pojawiły się spodnie zestawione z masywnymi, wysokimi butami do jazdy konnej, a sam pokaz mocno eksponował inspiracje estetykę equestrian (jeździecką). To najbardziej klasyczna interpretacja trendu – praktyczna, sylwetkowa i mocno zakorzeniona w stylu amerykańskiego country.
Dries Van Noten potraktował ten trend mniej dosłownie, ale równie interesująco. W jesiennej kolekcji pojawiają się zestawienia spodni z wysokimi, masywnymi modelami inspirowanymi butami motocyklowymi. Efekt jest bardziej miejski i subtelnie grunge'owy. Nogawka i cholewka tworzą wyraźny kontrast - między licową skórą butów a fakturą i marszczeniami materiału.
Acne Studios proponuje najbardziej nonszalancką wersję tucked-in pants. W kolekcji AW 2026 obcisłe niczym legginsy spodnie w kwiaty są zestawione z wysokimi, dopasowanymi butami. To interpretacja bliższa estetyce frywolnych lat 70. niż klasycznemu jeździectwu. W Acne widzimy wyraźne odejście od zasady, że szeroką nogawkę należy pozostawić swobodnie opadającą na but.
Mam wrażenie, że kontrowersje wokół trendu tucked-in pants bazują przede wszystkim na jego niejednoznaczności. Schowanie nogawki w bucie może wyglądać bardzo świadomie i nowocześnie, ale niewłaściwie dobrane proporcje potrafią szybko zmienić stylizację w kostiumową.
Kluczowy jest przede wszystkim wybór butów. We współćzesnej wersji trendu nie chodzi o to, aby nogawka ciasno przylegała i była w cholewce. Znacznie ciekawiej wygląda, gdy spodnie mają trochę więcej objętości, a wysoki but wyraźnie zaznacza swoją formę. To właśnie kontrast między szerokością spodni a smukłością kozaka sprawia, że stylizacja wygląda współcześnie.
Kiedy patrzę na powrót tucked-in pants, trudno nie przypomnieć sobie stylizacji księżnej Diany. W maju 1991 roku została sfotografowana w Windsorze w wyjątkowo swobodnym zestawie: jeansach, kowbojkach, bluzie z logo British Lung Foundation i bejsbolówce. Nogawki jeansów schowane w wysokich cholewkach tworzyły charakterystyczną, lekko westernową sylwetkę. Dziś ten sam trik widzimy na wybiegach jesień-zima 2026/27, ale w znacznie bardziej eleganckiej odsłonie.