Testuję na sobie: czy modne laminowanie włosów w domu naprawdę zastąpi pielęgnację u fryzjera?
Fot. iStock

Testuję na sobie: czy modne laminowanie włosów w domu naprawdę zastąpi pielęgnację u fryzjera?

Ostatnio moją uwagę zwrócił zabieg domowego laminowania włosów. Prosty, szybki, bardzo tani, a efekty widoczne są w zasadzie zaraz po jego wykonaniu. Przynajmniej takie opinie znajduję na jego temat. Czy domowe laminowanie włosów naprawdę przynosi efekty? Jakie są plusy, a jakie minusy? Sprawdzam!

Odkąd pamiętam uwielbiam eksperymentować z włosami. Po ostatnim, dość mocnym rozjaśnianiu są one w naprawdę złym stanie: straciły blask, kruszą się i plączą. Zazwyczaj w takich sytuacjach decydowałam się na profesjonalne zabiegi fryzjerskie, które szybko i sprawnie regenerowały moje włosy. Ze względu na panujące obostrzenia, wizyta w salonie niestety odpada. Zachęcona pozytywnym opiniami postanawiam przetestować domową laminację włosów... żelatyną. 

Czym jest laminowanie włosów?

Laminowanie włosów polega na pokryciu kosmyków specjalnym preparatem i poddaniu go działaniu wysokiej temperatury, dzięki czemu na włosach tworzy się „osłonka”. Domyka ona rozchylone łuski oraz chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Po zabiegu laminowania możemy spodziewać się wyraźnego wygładzenia kosmyków i odżywienia. Włosy stają się miękkie, bardziej przyjemne w dotyku oraz błyszczące. Laminację można robić zarówno na prostych jak i na kręconych włosach, w żadnym stopniu nie wpływa ona na skręt. Koszt zabiegu u fryzjera wynosi ok. 300-700 zł. Czy możliwe jest osiągnięcie podobnego efektu w domu. I to w dodatku za mniej niż 5zł?

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kasia (@rude_fale)

Czego będziemy potrzebować?

Proporcje, które tutaj podam wymierzone są na włosy średniej długości. Moje kosmyki kończą się mniej więcej na wysokości ramion i po zabiegu laminacji tej mieszanki wciąż trochę mi zostało. Do domowej laminacji włosów potrzebujemy tylko 3 produktów:

  1. 2 łyżki żelatyny - jest świetnym źródłem cennych dla włosów protein. Zamiast żelatyny możemy użyć galaretki. Łatwiej się rozpuści i będzie mieć ładniejszy zapach. Posiadaczki bardzo jasnych włosów muszę jednak uważać! Barwnik z galaretki może delikatnie pozostać na włosach. Galaretka zawiera również cukier, który jest humektantem, dlatego osoby, których włosy źle znoszą jego nadmiar, powinny uważać. Jeśli unikasz produktów z odzwierzęcnymi składnikami, wypróbuj agaru.
  2. 4 łyżki wody - gorącej, ale nie wrzącej!
  3. 2 łyżki ulubionej odżywki do włosów - najlepiej takiej, która w składzie nie zawiera silikonów. Może być również maska do włosów
 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez rozpieszczona_natura (@rozpieszczona_natura)

Domowe laminowanie włosów - instrukcja obsługi

Zabieg domowego laminowania włosów, choć brzmi skomplikowanie, jest banalnie prosty! Żelatynę rozpuszczamy w wodzie i, gdy już się dostatecznie dobrze połączą, dodajemy do tej mieszanki mniej więcej łyżkę odżywki lub maski. Całość łatwiej się połączy, jeśli rozpuścimy składniki w kąpieli wodnej. Następnie myjemy włosy szamponem bez silikonów i nadmiar wody wyciskamy ręcznikiem. Ważna uwaga! Ważne, aby dobrze rozczesać włosy przed nałożeniem żelatyny! Ja tego na początku nie zrobiłam i nie dość, że trudniej się nakładało produkt, to jeszcze ciężej go było potem dobrze domyć. Miksturę nakładamy na całą długość włosów, ale omijamy skórę głowy. Następnie nakładamy czepek foliowy i turban z ręcznika. U mnie zamiast czepka bardzo dobrze sprawdziła się folia aluminiowa. Turban trzymamy na głowie przez ok. 30-45min. Po tym czasie obficie spłukujemy mieszankę z włosów, suszymy i gotowe!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez ALMANIA • otul się jedwabiem (@almania_official)

Plusy i minusy domowej laminacji

Czy zabieg domowego laminowania włosów przyniósł zadowalające rezultaty? Moim zdaniem: tak! Efekty są naprawdę niesamowite. Najbardziej bałam się, że na kosmykach zostanie mi nieprzyjemny zapach żelatyny, ale moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Włosy są przyjemnie "sypkie" i co, dla mnie najważniejsze, nie plączą się! Wyglądają na dużo zdrowsze i pięknie się błyszczą. Jedyny minus, jeśli w ogóle możemy to minusem nazwać, to zbyt krótkotrwały efekt. Utrzymuje się on na włosach raptem do kilku myć. Cena zabiegu (a konkretnie cena saszetki żelatyny!) jest jednak tak kusząca, że na pewno będę go powtarzać częściej.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez WM Studio (@wm__studiio)

             

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również