Zamiast brązów i karmelowych tonów pojawiają się chłodne odcienie: szarości, srebra, fiolety i przydymione róże. Cool toned make-up idealnie wpisuje się w zimową aurę.
Lata 90. są dziś ważnym punktem odniesienia nie tylko dla projektantów, ale też dla świata urody. Ostatnie miesiące przyniosły kilka zaskoczeń: powrót ciemniejszych konturówek do ust, niebieskich powiek (denim eyes) czy bardziej graficznych akcentów wokół oka. Cool toned make-up to kolejny dowód fascynacji minionymi dekadami.
Podstawą są chłodne szarości: od jasnych, niemal srebrzystych, po grafit i antracyt. Na powiekach pojawiają się też stalowy błękit, taupe, przydymiony fiolet oraz delikatna lawenda. Na policzkach sprawdzają się chłodne róże i odcienie mauve, bez brzoskwiniowych nut. Na ustach natomiast królują jagodowe tony, śliwki oraz beże z wyraźnym szarym podtonem.
Chłodna paleta świetnie podkreśla porcelanową cerę, ale równie dobrze wygląda przy tonach neutralnych i oliwkowych. W przypadku skóry dojrzałej liczą się lekkie formuły, które wtapiają się i nie podkreślają struktury. Lepiej wypadają satynowe cienie niż suche maty, a zamiast mocno kryjących produktów lepiej wybrać kremowe róże i półtransparentne pomadki.
Chłodne odcienie potrafią pięknie wydobyć kolor oczu, zwłaszcza niebieskich, szarych i zielonych.
Najlepiej wybrać jeden wyrazisty akcent. Przydymiona powieka w szarościach dobrze wygląda w duecie z naturalnie wykończoną cerą i spokojnym kolorem ust. Z kolei mocniejsze usta warto zestawić z bardzo oszczędnym makijażem oka: cienką kreską lub delikatnie wytuszowanymi rzęsami.