Maruda, leniwiec, wujek dobra rada... Jak ułożyć sobie relacje ze współpracownikami
Fot. istock

Maruda, leniwiec, wujek dobra rada... Jak ułożyć sobie relacje ze współpracownikami

I kiedy, skoro głównie zajmują się torpedowanie cudzych pomysłów, donoszeniem szefowi i generalnie, przeszkadzaniem? Współpracowników się nie wybiera, a niektórzy z nich są naprawdę trudni. Oto cztery takie typy – wraz z poradami, jaki ich okiełznać. Psychologicznie sprawdzone!

Maruda

Wiecznie skrzywiona. Nawet, jeśli ty wchodzisz do biura uśmiechnięta i radośnie ją pozdrawiasz, odpowiedzią jest ponure milczenie. Pewnie, nie jest to przyjemne, ale w sumie dałoby się przeżyć. Marudy mają jednak brzydką cechę: uwielbiają sabotować wszystkie, nawet najlepsze pomysły innych. A to już spory problem. Poza tym czasem musicie blisko współpracować przy jakimś projekcie i masz dosyć słuchania: „To się nie uda”, „Ale po co, przecież to bez sensu” i „Czarno to widzę”. Przy marudzie tracisz nie tylko swój dobry humor i optymizm, ale i motywację. Bo marudzenie jest zaraźliwe!

Co możesz zrobić?

Spróbuj znaleźć płaszczyznę porozumienia z Marudą. Możliwe, że przestanie cię zalewać swoim pesymizmem, gdy uzna… że należycie do tego samego obozu. Dowiedz się o niej czegoś więcej i poszukaj punktów stycznych. Na przykład: Maruda uwielbia koty – ty też masz jednego, Maruda codziennie biega – tak jak i ty, Maruda ma dwie córki – ty podobnie. Potem wystarczy tylko przy okazji zagaić rozmowę na pożądany temat i… gotowe. Psychologowie nazywają to zjawiskiem „moich towarzyszy z campingu”. Nie atakujemy tych, których uważamy za swoich. Możliwe więc, że marudzenie szybko się skończy.

Leniwiec

Patrzysz na niego z podziwem i zastanawiasz się, jak to możliwe, by – robiąc tak niewiele – mieć opinię tak zapracowanego. Leniwiec po prostu umie robić dużo szumu wokół swojej osoby i we właściwych momentach. Biega, macha dokumentami, krzyczy: „Ach, ile mam pracy!” akurat wtedy, gdy w pobliżu jest szef. Gdy tylko zniknie za szklanymi drzwiami swojego gabinetu, Leniwiec osuwa się w marazm, półsen lub uzupełnia profil na Facebooku. Problem w tym, że za jego nicnierobienie często ty musisz płacić: zadania, które wykonujesz, zależą i od niego. Gdy tymczasem próbujesz współpracować, słyszysz: „Ale ja nic nie rozumiem, czego właściwie chcesz? Nie wiem, o co ci chodzi”, „Mam za mało danych. Uzupełnij, o , tu i tu, potrzebuję więcej informacji”. Wiesz, że doskonale rozumie i nie potrzebuje żadnych dodatkowych informacji – to tylko gra na zwłokę. Dla Leniwca każdy kolejny dzień bez obowiązków jest wygrany.

Co możesz zrobić?

Porozmawiaj z Leniwcem. Postaraj się uzmysłowić mu, jaki wpływ jego zachowanie ma na ciebie, twoją pracę i jej efekty. Nie oskarżaj, trzymaj się faktów. „Poprosiłaś o dodatkowe informacje. W ogóle nie wykorzystałaś ich do przygotowania umowy z klientem, a tymczasem on zirytował się z powodu opóźnienia i poszedł do konkurencji. To nie wpływa na wysokość twojej pensji, ale wpływa na moją prowizję, bo jej nie dostałam. Rozumiem, że masz maksymalnie dwa tygodnie na przygotowanie każdej umowy, ale byłabym wdzięczna, gdybyś przynajmniej w niektórych przypadkach była gotowa skrócić ten czas”.

Skarżypyta

Jest częstym gościem w gabinecie waszego wspólnego przełożonego. Chętnie dzieli się z nim informacjami na temat swoich współpracowników i ich życia prywatnego. Częściowo prawdziwymi, częściowo wyssanymi z palca. W zamian za to szef ją chroni – przed trudnymi zadaniami, negatywną oceną, przed kolegami z biura, którzy przecież wiedzą, komu „język lata, lata jak łopata”. Problem polega na tym, że szef, któremu Skarżypyta przekazała już swoje rewelacje, w dużej mierze nieprawdziwe lub przefiltrowane przez subiektywny osąd, już wyrobił sobie opinię na temat ciebie i twojej pracy. W zasadzie nic, co teraz zrobisz, nie jest w stanie tej opinii zmienić. A to może ci bardzo zaszkodzić.

Co możesz zrobić?

Jeśli w twoim otoczeniu zawodowym działa Skarżypyta to znaczy, że pozyskuje informacje z wielu źródeł. Znaczy to także, że wasz wspólny przełożony uważa, że taki stan rzeczy – w którym jedni członkowie zespołu donoszą na innych – jest korzystny. Nasuwa się więc oczywisty wniosek: twoje biuro jest niebezpiecznym miejscem, by nie nazwać go „kłębowiskiem żmij” (lub żmijek). Chodź tam do pracy, rób, co do ciebie należy, w trakcie lunchu porozmawiaj o pogodzie, ale nic poza tym. Nie szukaj tam przyjaciół i z całą pewnością nikomu się nie zwierzaj, niezależnie od tego, jak bardzo ktoś naciągałby cię na takie zwierzenia i jak bardzo nie budziłby twojego zaufania i sympatii. Wsparcia i koleżeństwa szukaj raczej na zewnątrz, po godzinach. Tylko na tym skorzystasz.

Wujek dobra rada

Pracuje w tym miejscu dłużej od ciebie, albo jest starszy, albo ma większe doświadczenie zawodowe. W każdym razie uważa, że ma prawo cię pouczać i oceniać twoją pracę, nawet nieproszony. „Na twoim miejscu zrobiłbym tak…”, „My tak nie działamy, my działamy tak…”, „Naprawdę myślałaś, że to się uda?’ – słyszysz czasami. Wujek Dobra Rada zachowuje się czasem tak, jakby… był twoim szefem! Tobie nic o tym nie wiadomo, ale prawda jest taka, że zdarza mu się wydawać ci polecenia, prosić cię – tonem nieznoszącym sprzeciwu – o zrobienie „kawki” czy skserowanie jakiegoś dokumentu. Krew cię zalewa, że on tak rozstawia cię po kątach, a poza tym chodzi też o to, że niestety wiele twoich świetnych pomysłów przepadło tylko dlatego, że Wujek Dobra Rada ze swoim dobrotliwym uśmiechem powiedział przy szefie: „Ale my tak nie robimy…”. I szefowi wyszło, że faktycznie, nie.

Co możesz zrobić?

Wujek Dobra Rada najczęściej jest sfrustrowany, bo we własnej opinii nie osiągnął zawodowo tyle, na ile zasługiwał. Wymądrzając się i wywyższając próbuje sobie poprawić samoocenę. Wykorzystaj to. Gdy masz jakiś świetny, nowatorski pomysł, idź do niego i powiedz: „Pamiętam, jak mówiłeś, że…” – tu wstaw coś, czego on oczywiście nigdy nie mówił, ale co jest świetnym wstępem do przedstawienia twojego pomysłu. Po takim przygotowaniu gruntu powiedz, co wpadło ci do głowy, musisz sprawiać takie wrażenie, jakby naprawdę Wujek Dobra Rada był twoją inspiracją, twoim mistrzem. Mile połechczesz jego ego. Poprze twój projekt na naradzie u szefa – niestety, oklaski i komplementy pójdą na jego konto, ale… czasem warto pozostać w cieniu i robić coś fajnego, niż nudzić się i jeszcze dodatkowo słuchać bezsensownych komentarzy i porad.

Korzystałam z książek Jak sobie radzić z trudnymi ludźmi Gilla Hassona i Working with Difficult People Amy Cooper Hakim i Muriel Solomon.

 

 

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 11/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również