Relacje

Chłopaki czasami płaczą. Czy w świecie ciągłych zmian jest miejsce dla samców alfa?

Chłopaki czasami płaczą. Czy w świecie ciągłych zmian jest miejsce dla samców alfa?
Fot. GettyImages

To nie są łatwe czasy dla mężczyzn – stary model męskości odchodzi w zapomnienie, a nowy dopiero się klaruje. Panowie balansują między siłą a czułością, niezależnością a potrzebą bliskości. Jak wpływa to na ich psychikę, zachowanie i relacje z nami, kobietami? – pytam prof. dr hab. Nataszę Kosakowską-Berezecką, psycholożkę i prelegentkę na kongresie Re-Mind.

Pani profesor, od lat zajmuje się Pani (szeroko pojętą) tematyką równości płci, stereotypów i zagrożonej męskości. Ustalmy więc na początku, co dziś tak naprawdę oznacza „bycie mężczyzną”?

W dzisiejszych czasach „bycie mężczyzną” coraz rzadziej oznacza podporządkowanie się jednemu, sztywnemu wzorcowi – męskość można realizować na wiele sposobów. Jednak tradycyjny model nadal jest mocny i niezłomny: mężczyzna ma być sprawczy, silny, niezależny, odporny psychicznie, zdolny do ochrony innych i utrzymania rodziny. Nasze międzykulturowe badania prowadzone w ponad 60. krajach pokazują, że normy dotyczące męskości są szczególnie sztywne i często silniej regulują zachowania mężczyzn, niż normy dotyczące kobiecości regulują zachowania kobiet. 

Jednocześnie widać, że męskość się zmienia. W projekcie EQUAMAN, w którym badaliśmy nastoletnich chłopców w Polsce i Norwegii, obserwowaliśmy różne profile męskości: od chłopców gotowych wspierać równość, przez bardziej tradycyjnych, po grupy wyraźnie wrogie feminizmowi. To pokazuje, że nie ma jednej męskości. Są mężczyźni troskliwi, równościowi, tradycyjni, zagubieni, opiekuńczy, dominujący, refleksyjni. Mężczyźni macho i softmeni…

Jak te zmiany w kształtowaniu nowej męskości wpływają na nich samych? Jak mężczyźni oceniają swoją wartość? Zwłaszcza jeżeli nie spełniają tradycyjnych oczekiwań dotyczących siły i sukcesu.

Przez lata wartość mężczyzny była silnie powiązana ze statusem, zarobkami, sukcesem zawodowym i pozycją głównego żywiciela rodziny. Jeśli mężczyzna nie spełnia tych oczekiwań, może odbierać to nie tylko jako życiową trudność, lecz także jako porażkę tożsamościową. W naszych badaniach nad normami męskości widzimy, że wielu chłopców i mężczyzn nadal ma poczucie, że męskość trzeba udowadniać, a status mężczyzny może zostać łatwo zakwestionowany. To szczególnie trudne w świecie, w którym tradycyjne wzorce tracą na oczywistości, ale nowe modele nie są jeszcze wystarczająco dobrze zakorzenione. Redefinicja męskości może być więc wyzwalająca, bo pozwala oprzeć poczucie własnej wartości nie tylko na sukcesie ekonomicznym, ale też na relacjach, opiekuńczości, odpowiedzialności, bliskości i współpracy. Ale może też budzić lęk — zwłaszcza u tych mężczyzn, którzy zmianę ról płciowych interpretują jako utratę statusu. I którym brakuje dobrych wzorców wokół. 

Te „porażki” ich deprymują? Szerzej: o jakich rzeczach mężczyźni wciąż wstydzą się opowiedzieć, nawet w terapii? I co ten wstyd mówi – wam, psychologom – o współczesnych normach męskości?

Mężczyźni często wstydzą się mówić o poczuciu słabości, samotności, lęku, odrzuceniu, niskiej samoocenie, trudnościach seksualnych, zależności od innych czy poczuciu, że „nie dają rady”. Ten wstyd nie jest przypadkowy — wyrasta z norm męskości, które każą mężczyznom być silnymi, sprawczymi i odpornymi. W naszych badaniach wielokrotnie wraca przekonanie, że mężczyzna powinien być tym, który panuje nad sytuacją. Gdy tego nie robi, doświadcza napięcia, bo przekracza stereotypowy kanon męskości. Dlatego proszenie o pomoc psychologiczną może być odbierane jako dowód słabości, a nie jako przejaw odpowiedzialności za siebie. To pokazuje, że problemem nie są emocje mężczyzn, ale społeczne oczekiwania, które utrudniają im bezpieczne mówienie o nich.

Bliskim też nie lubią zdradzać swoich słabości ani dzielić się emocjami. A jednak kiedyś, mam wrażenie, byli z nami bliżej. Dlaczego tak wielu mężczyzn doświadcza dziś samotności emocjonalnej, mimo że na ogół żyją w związkach, mają rodziny?

Samotność emocjonalna nie wynika wyłącznie z braku ludzi wokół. Wynika z braku przestrzeni, w której można być naprawdę zobaczonym — także w swojej niepewności, lęku czy bezradności. Tradycyjne normy męskości uczą chłopców raczej działania niż odsłaniania emocji. W projekcie EQUAMAN (w którym analizowaliśmy, co sprawia, że chłopcy i mężczyźni wspierają działania równościowe) prowadziliśmy warsztaty rozwoju osobistego dla chłopaków.  Bardzo ważne jest tworzenie przestrzeni, w których chłopcy mogą powiedzieć: „nie wiem jeszcze, kim jestem”, „nie wiem, czego chcę”, „mam prawo szukać własnej drogi”. Taka przestrzeń jest rzadka, a bez niej wielu mężczyzn uczy się samotnie przeżywać trudności. Nasze wyniki dodatkowo pokazują, że kontakt i przyjaźnie między chłopcami a dziewczynami sprzyjają większej gotowości do wspierania równości. I większemu zrozumieniu, że jesteśmy do siebie bardziej podobni niż różni. To ważne, bo relacje oparte na zaufaniu i empatii mogą osłabiać poczucie zagrożenia i pomagać mężczyznom budować bliższe i konstruktywne relacje.

Powiedziała Pani ważną rzecz: że mężczyźni boją się utraty kontroli — nad emocjami, relacją, życiem. Jak to wpływa na ich zachowania?

Dla wielu mężczyzn kontrola pozostaje ważnym elementem tradycyjnej męskości. Mężczyzna ma „ogarniać”, panować nad sobą, zarabiać, chronić, nie okazywać słabości. Utrata kontroli — nad emocjami, relacją, pracą czy statusem — może więc być przeżywana jako zagrożenie dla męskości. W naszych badaniach w 62. krajach jednym z kluczowych mechanizmów obniżających gotowość mężczyzn do wspierania równości była wiara w grę o sumie zerowej: przekonanie, że jeśli kobiety zyskują, mężczyźni tracą. To właśnie poczucie utraty kontroli i statusu może wzmacniać opór wobec zmian równościowych. Niektórzy mężczyźni reagują na ten lęk wycofaniem, inni agresją, a jeszcze inni szukaniem prostych odpowiedzi w przekazach manosfery. Tymczasem bardziej dojrzała męskość polega nie na całkowitej kontroli, ale na umiejętności życia z niepewnością, rozmowy i proszenia o wsparcie.

Bo siła – paradoksalnie – bierze się ze słabości. A my, kobiety, umiemy z nich zrobić atut. A jakie kompleksy najczęściej mają nasi mężczyźni? Różnią się od tych, które dominowały 20-30 lat temu?

Współcześni mężczyźni nadal mierzą się z presją sukcesu zawodowego i ekonomicznego, ale dziś dochodzą do tego nowe źródła porównań: wygląd, ciało, atrakcyjność seksualna, status w mediach społecznościowych, popularność, „alfa” wizerunek oraz zdolność do jednoczesnego bycia silnym, czułym, skutecznym i emocjonalnie dostępnym. Dwadzieścia czy trzydzieści lat temu dominował bardziej jednoznaczny model: mężczyzna miał zarabiać, być stabilny, utrzymywać rodzinę i nie okazywać słabości. Dziś oczekiwania są bardziej złożone. Mężczyzna ma być jednocześnie ambitny i obecny w domu, silny i empatyczny, niezależny i relacyjny, atrakcyjny i autentyczny. Z naszych badań wynika, że ta zmiana może być zarówno szansą, jak i źródłem zagubienia. Dlatego tak łatwo sprzedają się proste narracje: „zostań samcem alfa”, „odzyskaj kontrolę”, „kobiety zabrały mężczyznom status”. Są proste, ale nie pomagają budować zdrowej, elastycznej tożsamości.

Te hasła mają im pomóc wspiąć się na piedestał. A jak radzą sobie z partnerkami, które są niezależne, pewne siebie, silne i spełnione?

To zależy od tego, czy sukces partnerki jest interpretowany jako wspólny zasób, czy jako zagrożenie. Mężczyźni, których poczucie wartości nie opiera się wyłącznie na dominacji i porównywaniu statusu, częściej budują relacje partnerskie, w których sukces jednej osoby nie odbiera wartości drugiej. Nasze badania pokazują jednak, że wrogi seksizm — czyli lęk przed niestereotypowymi kobietami i feministkami — jest jednym z głównych czynników obniżających gotowość mężczyzn do wspierania równości. Jeśli niezależna kobieta jest postrzegana jako ktoś, kto „zabiera miejsce”, „dominuje” albo „zagraża mężczyznom”, jej sukces może wywoływać obronność.

A jego porażka? Inaczej ją przeżywa niż jego ojciec czy dziadek?

Rozmowy o tym, że męskość niejedno ma imię, dają większą szansę na to, by porażka nie była traktowana jako koniec wartości mężczyzny. Coraz więcej mężczyzn mówi o zdrowiu psychicznym, korzysta z terapii, przyznaje się do kryzysów i szuka wsparcia. Ale stare normy nadal działają. Jeśli mężczyzna wierzy, że musi być zawsze silny, sprawczy i niezależny, porażka może stać się źródłem wstydu, izolacji i poczucia utraty męskości. W badaniach w ramach projektu EQUAMAN widzimy, że wielu nastolatków nadal funkcjonuje pod presją udowadniania męskości, ale jednocześnie część z nich wykazuje gotowość do bardziej równościowych, elastycznych wzorców. To właśnie ta elastyczność jest kluczowa. Mężczyzna może przeżywać porażkę, płakać, prosić o pomoc i nadal być mężczyzną. Może nie wiedzieć, kim chce być, i mieć czas, by to odkryć.  Być może najważniejsze jest jednak to, by przestać traktować siebie nawzajem jako przeciwników. Prawdziwym wyzwaniem są stereotypy, które ograniczają zarówno kobiety, jak i mężczyzn. 

Tylko jak się przed nimi bronić?

Odpowiedzią na nie jest empatia — zdolność spojrzenia na świat oczami drugiego człowieka. Wiemy z badań, że im więcej jest między nami przyjaźni, rozmów i autentycznych relacji, tym łatwiej dostrzec, że równość nie jest grą, w której ktoś musi przegrać. Chłopcy i mężczyźni mający bliskie relacje z kobietami częściej wspierają działania na rzecz równości. Nawet zwykłe rozmowy pomagają budować zrozumienie i zmniejszać dystans. Dlatego potrzebujemy mniej rywalizacji, a więcej współpracy — opartej na zaufaniu, ciekawości wobec drugiego człowieka i przekonaniu, że tylko wspólnie możemy tworzyć bardziej sprawiedliwy świat.

Oby tak właśnie się stało! Dziękuję za rozmowę.

Badania opisywane w wywiadzie były realizowane w ramach projektu pn. NAWIGATOR MĘSKOŚCI – analiza relacji między rolami męskimi, dobrostanem i równością płci (EQUAMAN), finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki.

IMG_9421 full_small
Natasza Kosakowska-Berezecka
fot. Arek Smykowski

Prof. dr hab. Natasza Kosakowska-Berezecka
Jest kierowniczką Zakładu Psychologii Międzykulturowej i Rodzaju na Uniwersytecie Gdańskim. W swoich badaniach zajmuje się kulturowymi uwarunkowaniami równości płci, reakcjami obronnymi wobec mężczyzn łamiących stereotypy oraz zagrożoną męskością. Jej prace ukazały się w czołowych czasopismach naukowych z zakresu psychologii społecznej i międzykulturowej. Obecnie kieruje dwoma międzynarodowymi projektami badawczymi: Towards Gender Harmony oraz EQUAMAN, w którym wraz z międzynarodowym zespołem szuka, jakie czynniki sprawiają, że mężczyźni wspierają równość płci.