Mój Christmas Covid Survival Kit
Fot. Dorota Szulc

Mój Christmas Covid Survival Kit

W tym roku nie odwiedzimy Jarmarku Świątecznego w Monachium, który jeszcze rok temu tętnił życiem. Tak samo zresztą, jak nie zobaczymy innych targów bożonarodzeniowych w Niemczech, w tym najsłynniejszego Christkindlesmarkt w Norymberdze. Pandemia zmieniła wszystko. Te święta będą inne niż wszystkie, ale… Czy „inne” musi oznaczać mniej wyjątkowe lub mniej magiczne?

W Internecie znajdziemy mnóstwo pomysłów i gadżetów pod hasłem „Christmas Covid Survival Kit”, które mają nas wspierać i podnosić na duchu w tym czasie. Na standardowy zestaw składają się głównie produkty wellness, książki, słodycze, alkohol czy świeczki zapachowe. Chciałabym zaproponować inny zestaw przetrwania tegorocznych świąt. Taki, który mimo pandemii da nam szansę na odnalezienie w nich nadziei, ciepła i bliskości.

Celebrujmy domowe tradycje, o których zapomnieliśmy w poprzednich latach lub nie mieliśmy na nie czasu. W naszym domu w Monachium stoi już bożonarodzeniowa choinka. Ubrałyśmy ją z Klarą jeszcze w listopadzie. Być może zrobiłyśmy to za wcześnie, ale dla mnie był to mały powrót do tradycji. Takiej normalności właśnie wszystkim nam brakuje – nie rezygnujmy z ulubionych przyzwyczajeń ze względu na sytuację. Wręcz przeciwnie, zróbmy wreszcie wszystkie te rzeczy, na które w normalnych warunkach nie mieliśmy czasu. Może zawsze chcieliśmy przygotować ręcznie prezenty dla najbliższych albo obejrzeć ze swoimi dziećmi ulubione świąteczne filmy z własnego dzieciństwa? To ten moment

Zadbajmy o świąteczną atmosferę w domu. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie spędzaliśmy tyle czasu we własnych czterech kątach, ile w czasie pandemii. Wykorzystajmy to! Zróbmy generalne porządki, a nawet drobne remontowe poprawki. Udekorujmy dom na Boże Narodzenie. Zaszalejmy z ilością kolorowych lampek i świątecznych ozdób. Stwórzmy „dobrą” przestrzeń wokół siebie, by cieszyć się każdą spędzoną tam chwilą.

Skontaktujmy się z bliskimi i innymi ważnymi dla nas osobami. W tym roku sporo czasu zaoszczędzimy na pakowaniu, podróżowaniu, a nawet przygotowywaniu posiłków – będzie nas przecież znacznie mniej przy świątecznych stołach. Przeznaczmy go na kontakt z ludźmi, za którymi tęsknimy. Sama stworzyłam sobie listę osób, z którymi chcę porozmawiać w okresie świątecznym, by dowiedzieć się, co u nich słychać i jak sobie radzą w tym trudnym czasie. Oczywiście są na niej członkowie naszej rodziny, ale nie tylko. Otwórzmy się nie tylko na ludzi, których dobrze znamy, ale też na osoby, które mogą potrzebować nas lub po prostu kontaktu z drugim człowiekiem.

Znajdźmy czas na ruch na świeżym powietrzu. Tego punktu nie mogło zabraknąć w moim zestawie przetrwania. W tym roku, w okresie świąteczno-noworocznym raczej nie będziemy szusować po zaśnieżonych stokach. Nie oznacza to jednak, że nie będzie okazji do treningu. Często podkreślam, że aktywność fizyczna to najlepszy sposób na spadek nastroju, odreagowanie stresujących sytuacji i wyrzucenie z siebie negatywnych emocji. Energiczna przebieżka, berek z dziećmi albo dłuższy spacer z przyjemnym audiobookiem na uszach bez wątpienia wyzwoli w nas nowe pokłady endorfin.

Zróbmy to, co zawsze chcieliśmy zrobić w święta, ale nigdy nie mieliśmy na to czasu. Jest wiele rzeczy, które odkładamy na kiedy indziej lub zupełnie z nich rezygnujemy, bo mamy inne priorytety. Zwykle dotyczą one naszych pasji i zainteresowań, zwłaszcza tych twórczych. Być może nigdy później nie będziemy mieli drugiej takiej szansy!

To tylko kilka pomysłów na to, by sprawić, żeby tegoroczne święta były wyjątkowe w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Tym bardziej, że z pewnością będą to jedne z najbardziej zapamiętanych przez nas świąt. Każdy z nas powinien stworzyć swój własny „Christmas Covid Survival Kit”, najlepiej w gronie najbliższej rodziny. Moim małym życzeniem na tegoroczne święta jest to, żebyśmy odnaleźli siebie, nauczyli się być tu i teraz, zadbali o relacje z bliskimi i dzięki temu zatroszczyli się o nasz mikroświat.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również