materiał partnerski

Od pasji do globalnej marki: Petra Strand o dziedzictwie i nowościach Pixi

Od pasji do globalnej marki: Petra Strand o dziedzictwie i nowościach Pixi
Petra Strand
Fot. materiały prasowe

Zaczęło się od małego butiku w londyńskim Soho i kosmetyków mieszanych ręcznie przy kuchennym stole. Dziś Pixi jest obecne w ponad 65 krajach, ale wciąż trzyma się tej samej zasady: makijaż i pielęgnacja mają działać razem, a skóra ma wyglądać zdrowo, świeżo i promiennie.

Od małego butiku do marki znanej na całym świecie

Pixi narodziło się w 1999 roku w małym butiku w londyńskim Soho. Nazwa nawiązuje do skandynawskich legend. „Dorastając w Szwecji, słuchałam bajek na dobranoc, które opowiadała mi moja babcia, o Pixi - maleńkich leśnych istotach, które wszędzie, gdzie się pojawiały, niosły piękno, światło i odrobinę psot. Te opowieści miały w sobie coś magicznego i ta magia została ze mną na zawsze. Dla mnie Pixi to właśnie to: naturalne piękno z nutą codziennej magii. Taką markę chciałam stworzyć” - przyznaje Petra Strand.

Pixi Historical (1)
materiały prasowe

Początki przy kuchennym stole

Historia Pixi jest mocno związana z życiem prywatnym Petry. „W pierwszych dniach często zostawałam w naszym butiku w Soho długo po godzinach zamknięcia, mając nadzieję, że uda się zarobić na czynsz. Każdy zarobiony grosz wracał do firmy. Łączenie macierzyństwa z budowaniem marki od podstaw było trudne, ale tak głęboko wierzyłam w to, co tworzę, że rezygnacja nie wchodziła w grę. Krok po kroku, z pomocą rodziny i małego, ale pełnego pasji zespołu, Pixi zaczęło rosnąć - napędzane pasją, wytrwałością i wspólną wiarą w piękno, które naprawdę robi różnicę” – wspomina. Ten rodzinny i bardzo osobisty początek do dziś pozostaje ważną częścią tożsamości marki. 

Glow Tonic i filozofia Pixi

W historii Pixi szczególne miejsce zajmuje Glow Tonic. Petra mówi o nim wprost: „Glow Tonic to początek całej historii Pixi”. To właśnie ten produkt najlepiej oddaje filozofię, na której zbudowała markę. „Jako makijażystka zawsze szukałam produktów, które dorównywały energii i potrzebom kobiet - formuł, które nie tylko pięknie wyglądały na skórze, ale też ją realnie pielęgnowały. Chciałam, by makijaż wspierał skórę tak jak pielęgnacja, a pielęgnacja sprawiała, że makijaż staje się dodatkiem, a nie koniecznością. Pixi było moją odpowiedzią: proste, pełne troski produkty, które wydobywają z Ciebie to, co najlepsze - świeżość, blask, pewność siebie i autentyczność” - dodaje. Przyznaje, że używa Glow Tonic od ponad 26 lat i nadal uważa go za numer jeden, jeśli chodzi o natychmiastowe rozświetlenie skóry.

glow tonic
materiały prasowe 

Marka, która nie stoi w miejscu

Pixi chętnie wraca do swoich ikon, ale patrzy też dalej. Marka rozwija formuły, które łączą pielęgnację z makijażem i odpowiadają na tempo współczesnego życia. Widać to choćby w nowszych produktach, takich jak On-the-Glow Blush czy On-the-Glow BASE - wygodnych, łatwych w użyciu i stworzonych tak, by szybko dodać skórze koloru oraz blasku. Jak mówi Petra: „Każdy produkt, który tworzę, ma swoje źródło w tym, czego sama potrzebowałam”.

Momenty, które ukształtowały Pixi

W historii Pixi nie chodzi wyłącznie o jeden udany produkt czy szybki wzrost. Petra Strand wskazuje kilka momentów, które najlepiej pokazują, jak rozwijała się marka i co było dla niej naprawdę ważne. Pierwszą z nich pozostaje otwarcie butiku w Londynie w 1999 roku. „Był niewielki, ale był mój - spełnienie marzenia. Pamiętam, jak ręcznie mieszałam formuły i pomagałam klientkom odnaleźć ich własny blask” - wspomina.

Kolejnym przełomem była obecność Pixi w sieci Target w USA. Petra przyznaje, że był to moment, w którym mała londyńska marka naprawdę stała się globalna. „Spacerując alejkami i widząc po raz pierwszy nasze zielone opakowania, czułam się jak w surrealistycznym śnie” - mówi. Równie ważny okazał się późniejszy rozwój firmy: od jednego butiku do biur w Londynie, Los Angeles i Singapurze. Jak podkreśla, mimo różnych stref czasowych Pixi nadal pozostaje „rodziną” połączoną wspólną misją.

Szczególne znaczenie mają dla niej także nagrody przyznawane formułom, które na początku powstawały przy kuchennym stole. „Te chwile przypominają mi, że wierność swojej wizji i serce włożone w każdy detal naprawdę mają znaczenie” - podsumowuje.

Co pozwoliło Pixi przetrwać próbę czasu

Petra nie ma wątpliwości, że o sile marki zdecydowała konsekwencja. „Rozwijaliśmy się z sercem - bez pośpiechu, kierując się intuicją i celem. Od pierwszego dnia traktowaliśmy pielęgnację i kolor z taką samą troską i bezkompromisowymi standardami, pozostając przejrzystymi i uczciwymi we wszystkim, co robimy”.

Pixi wciąż pozostaje marką niezależną, wegańską i cruelty-free. Od początku z taką samą uwagą traktuje pielęgnację i kolor, stawiając na uczciwość, dostępność i kosmetyki, które po prostu dobrze działają. „Ta niezmienna konsekwencja, połączona z prawdziwym kontaktem z klientkami, zbudowała zaufanie na przestrzeni dekad. Myślę, że właśnie dlatego ludzie nie tylko odkrywają Pixi - oni zostają z nami, przekazując swoje ulubione produkty kolejnemu pokoleniu”.

Jak Petra Strand dba o skórę

Podkreśla, że najważniejsza jest regularność. Stawia na delikatne złuszczanie, warstwowe nawilżanie i codzienne odżywianie skóry. W ciągu dnia chętnie sięga po mgiełkę, bo, jak mówi, „skóra to uwielbia!”. Lubi także „multi-toning” - zaczyna od Glow lub Retinol Tonic, a potem sięga po Rose albo Milky Tonic, by ukoić cerę. Nie zapomina też o płatkach pod oczy, które nazywa swoim „małym sekretem na świeże spojrzenie w kilka sekund”.

Pięć zasad Petry Strand dla zdrowej i promiennej skóry  

„Zdrowa skóra to efekt konsekwencji i troski - to codzienne rytuały, które naprawdę robią różnicę” - mówi Petra. Wśród swoich podstaw wymienia delikatne złuszczanie, dzięki któremu skóra pozostaje gładka, świeża i promienna, a także warstwowe nawilżanie: tonik, serum i mgiełkę, które pomagają utrzymać równowagę i komfort. Ważne miejsce zajmuje też maseczka stosowana raz w tygodniu, kilka kropli odżywczego olejku dodanych do kremu oraz pielęgnacja okolic oczu

„Na koniec zawsze sięgam po mgiełkę nawilżającą Milky Mist, która domyka pielęgnację i utrzymuje skórę promienną przez cały dzień. Oczywiście sen i woda to najskuteczniejsze sekrety urody. Ale gdy życie nabiera tempa, sięgam po Correction Concentrate, by natychmiast rozświetlić spojrzenie, oraz DetoxifEYE Patches, które przywracają świeżość zmęczonym oczom” - dodaje.

Petra zdradza też prosty trik na zmęczoną cerę: zamraża Glow Tonic lub Rose Tonic w foremce na lód, a potem masuje taką kostką oczyszczoną twarz, by pobudzić mikrokrążenie i przywrócić skórze zdrowy blask.

milky mist
Mgiełka Milky Mist
materiały prasowe
detoxify
Płatki pod oczy DetoxifEYE Patches
materiały prasowe