Efekt jest naturalny, kolor utrzymuje się przez wiele godzin, a włoski są ułożone, ale nie sztywne.
Naturalnie mam dość ciemne i gęste brwi, ale nawet one wymagają delikatnej korekty. Robię hennę, ale nie regularnie. Tuż po niej zwykle wystarcza mi bezbarwny żel, który ujarzmia włoski i zamyka temat makijażu. Kiedy kolor zaczyna blednąć albo robię od niej dłuższą przerwę, sięgam po kosmetyki, które definiują kształt i lekko wzmacniają kolor.
Przez lata testowałam wiele pomad (pamiętam czas, kiedy były niemal obowiązkowym produktem w każdej kosmetyczce), próbowałam też masełek, ale u mnie się nie sprawdziły. Efekt bywał zbyt graficzny i za mało naturalny. Jestem za to fanką koloryzujących żeli oraz cienkich kredek, które pozwalają dorysować pojedyncze włoski i uzupełnić drobne ubytki, np. po zbyt intensywnym demakijażu.
Miksuję produkty w zależności od dnia. Czasem wystarcza sam tusz, innym razem dokładam cienką kredkę i żel utrwalający. Które polecam? Poniżej pięć, które mam w swojej kosmetyczce.
Cienka, bardzo precyzyjna kredka. Nie używam jej do mocnego obrysowywania brwi, tylko do krótkich kresek w miejscach, gdzie włosków jest mniej. Mam w odcieniu 05 Ash Brown - nie wygląda rudo ani zbyt ciepło.
Odcień 03 Brunette delikatnie przyciemnia i zagęszcza włoski, więc jest idealny, gdy henna zaczyna już schodzić, a brwi potrzebują lekkiego podbicia koloru. Szczoteczka dobrze rozczesuje włoski (chwyta również te najkrótsze) i nie zostawia nadmiaru produktu. Często używam go solo, do codziennego makijażu. Sprawdza się też jako tusz do rzęs.
Zapewnia bardziej wyrazisty efekt niż Eisenberg, ale nadal naturalny. Odcień Deep Obsidian jest ciemny, więc wystarczy naprawdę niewielka ilość. Dobrze przyciemnia włoski, optycznie zagęszcza i trzyma je w ryzach. Plus za to, że formuła nie skleja brwi i nie zostawia ich sztywnych.
Moje ostatnie odkrycie. Marker wymaga lekkiej ręki, ale potrafi dać naprawdę bardzo dobry efekt. Używam go punktowo, tam gdzie chcę dorysować pojedyncze włoski albo wyrównać linię brwi. Posiadam odcień Dark Blonde. Po wyczesaniu wygląda naturalnie, pod warunkiem że nie nakłada się go za dużo.
Sięgam po niego na sam koniec, kiedy kolor jest już gotowy (gdy mam hennę, stosuję solo). Dobrze podnosi włoski i utrzymuje je na miejscu przez kilka godzin. Wystarczy naprawdę niewielka ilość. Nie pozostawia białego nalotu.