Dużo mówi się dziś o kinie pełnym czułości i wrażliwości. „Światłoczuła” jest dla mnie definicją takiego filmu. To historia miłości dwojga młodych ludzi z zupełnie różnych światów. Paradoksalnie jednak to właśnie te różnice zbliżają ich do siebie.
Ignacy Liss, o którym było ostatnio głośno za sprawą premiery serialu „Proud”, w filmie „Światłoczuła” wciela się w rolę Roberta, wschodzącej gwiazdy fotografii. Podczas jednej z sesji jego uwagę przyciąga Agata (Matylda Giegżno). Poza modelingiem Agata pracuje w ośrodku wychowawczym i nurkuje na bezdechu. Od dziecka jest niewidoma, ale nie pozwala, aby to powstrzymało ją od realizacji swoich marzeń. „Chciałem to zrobić wbrew stereotypom. Osoba niewidoma kojarzy się z kimś wycofanym, introwertycznym, a Agata jest tego przeciwieństwem” – mówi reżyser Tadeusz Śliwa w rozmowie z Onet.
Ich pierwsze spotkania są pełne krępujących sytuacji wynikających z tego, jak inaczej odbierają świat. Robert wyciąga do Agaty rękę na powitanie, a ona nie odwzajemnia gestu, pozostawiając jego dłoń niezręcznie zawieszoną w powietrzu. Później Robert po raz pierwszy odwiedza ją w mieszkaniu pogrążonym w ciemności. „Zapal sobie światło, jak chcesz” – rzuca Agata przez ramię. Po chwili dodaje: „I tak, mam lustro”. Bohaterowie powoli uczą się, jak poruszać się w świecie drugiej osoby.
Z czasem niezręczność ustępuje. To, co na początku było niekomfortowe, staje się naturalne. Wieczory spędzają wspólnie, przemierzając ulice Warszawy nocą, tańcząc, śmiejąc się w tramwajach, a potem znikają w mieszkaniu, zatopieni w długich rozmowach. Agata pokazuje Robertowi świat takim, jakim sama go zna. Prowadzi go przez zaśnieżone ulice z zasłoniętymi oczami, uczy, jak używać urządzeń domowych, które ułatwiają jej codzienne funkcjonowanie, pokazuje, w jaki sposób czuje i odbiera rzeczywistość – dotykiem, słuchem i skojarzeniami. Robert natomiast wciska jej aparat w dłonie i prosi, aby zrobiła mu zdjęcie. Nie tłumaczy jej, jak powinna to zrobić. Chce zobaczyć siebie jej oczami.
„Światłoczuła” w subtelny, ale odważny sposób pokazuje, jak różnie może wyglądać miłość. Ta Roberta i Agaty opiera się na czułości i wrażliwości; oboje muszą bowiem zrozumieć świat drugiej osoby, tak odmienny od ich własnego. Jest to też uniwersalna historia miłosna o tym, że każda bliskość zaczyna się od próby odnalezienia się w rzeczywistości drugiej osoby. „Generalnie czy można w tak prosty i oczywisty sposób rozmawiać o miłości?” – to pytanie w rozmowie z „Off Camera” zadaje Bartłomiej Deklewa, aktor grający przyjaciela Agaty. „Światłoczuła” pokazuje, że miłość nie musi wpisywać się w żadną definicję, a każdy może przeżywać ją po swojemu.