To, co jeszcze niedawno wydawało się staroświeckie albo kiczowate, dziś znów pojawia się w projektach architektów i na zdjęciach najmodniejszych wnętrz. Łuki, boazeria, luksfery i inne motywy z minionych dekad wracają w nowej, wyrafinowanej odsłonie.
Co jakiś czas wnętrzarska moda zatacza koło. Łuki są tego najlepszym przykładem. Dlaczego coś, co jeszcze niedawno kojarzyło się z minioną epoką, znów zaczęło wyglądać stylowo? Charakterystyczne wnęki w kształcie łuku lub łuki dzielące pomieszczenia pojawiły się wraz ze współczesną interpretacją stylu art déco. Trend New Art Deco wykorzystuje również geometryczne wzory, symetryczne kompozycje, wachlarze i promieniste motywy. Stawia także na dekoracyjność (ornamenty, dekoracyjne listwy, wzorzyste podłogi) i blask.
Dlaczego znów je kochamy? Umiejętnie zastosowane łuki łączą walory wizualne z praktycznymi, zwłaszcza w przejściach i w wąskich pomieszczeniach, nadając wnętrzom płynność, rytm i elegancki, dekoracyjny charakter. Wiele wskazuje na to, że zostaną z nami na dłużej!
Wyświetl ten post na Instagramie
Wyświetl ten post na Instagramie
Niewielkie szklane kostki; przezroczyste, mleczne albo w lekko zielonkawym odcieniu... Pamiętam je doskonale. W latach 80. i 90. w Polsce bardzo często można było spotkać je w budynkach użyteczności publicznej (np. na klatkach schodowych, w biurach, w szkołach i przychodniach) oraz mieszkaniach. Ze względu na skojarzenia z estetyką PRL-u przez lata miały opinię tandetnych i mało eleganckich. Dziś wracają do wnętrz w wielkim stylu. Projektanci na nowo odkryli ich urodę i niezwykłą funkcjonalność.
Dlaczego znów je kochamy? Luksfery przepuszczają i rozpraszają światło, zapewniają prywatność, mogą tworzyć ścianę lub przegrodę, rozświetlają i wizualnie powiększają przestrzeń, a jednocześnie są bardzo dekoracyjne. Doskonale odnajdują się w wielu stylach. W zestawieniu z pastelami i bielą tworzą wnętrze nowoczesne, minimalistyczne, a z ciepłym, miodowym drewnem i lakierowanymi powierzchniami przywołują klimat eleganckiego, ciepłego modernizmu.
Wyświetl ten post na Instagramie
Wyświetl ten post na Instagramie
Wyświetl ten post na Instagramie
Drewniane panele to materiał, który wbrew pozorom nie jest wynalazkiem lat 70. czy 80. Ich historia sięga znacznie dalej - pojawiały się przecież już w klasycznych wnętrzach. Faktem jest jednak, że nadmierne i schematyczne stosowanie boazerii, zwłaszcza w Polsce w okresie PRL-u (kto pamięta przedpokoje obite w całości drewnianymi deskami?), doprowadziło do całkowitego skompromitowania tego materiału.
Dlaczego znów ją kochamy? Dziś boazeria powróciła do łask, ale w zupełnie odmienionej odsłonie. Projektanci sięgają przede wszystkim po eleganckie okładziny, lamele lub panele fornirowane, które nadają wnętrzu naturalny i ciepły, przytulny charakter. Stosuje się je zarówno na większej powierzchni, jak i jako pojedynczy fragment czy akcent dekoracyjny. Dąb, orzech, palisander - fornir pięknie eksponuje także wyjątkowe usłojenie drewna, sęki i naturalne niedoskonałości.
Przez jakiś czas chromowane lub złote wykończenia uchodziły za synonim kiczu, budząc skojarzenia z modą lat 90. Jednak po latach dominacji matu, satyny i czarnego metalu projektanci znowu sięgają po błyszczące powierzchnie. Chromowane rury znów są podstawą krzeseł, foteli i stolików kawowych, a metaliczne lampy zachwycają bogactwem kształtów: od stylowych klasycznych grzybków przez kule po ultranowoczesne pierścienie.
Dlaczego znów je kochamy? Jesteśmy już nieco zmęczeni chłodnym minimalizmem, chcemy wnętrz z charakterem, bardziej dekoracyjnych i pełnych blasku. Odbijające światło materiały budują wrażenie luksusu i dodają przestrzeni elegancji.
Kiedyś kojarzył się z tandetą, dziś wraca jako jeden z ważniejszych trendów aranżacyjnych. Niebieski przez lata nie miał najlepszej opinii. Zwłaszcza w polskich wnętrzach kojarzył się z chłodnymi łazienkami, błękitnymi kafelkami i aranżacjami, które dziś mogłyby wydawać się mocno przestarzałe. Dziś projektanci sięgają po jego rozmaite odcienie: od pudrowych błękitów przez indygo aż po głęboki, atramentowy granat - i zestawiają je z drewnem, kamieniem czy takimi kolorami jak burgund, odcienie miodu i musztardy, a nawet czerwieni, tworząc zupełnie nowe, nieoczywiste kompozycje.
Dlaczego znów go kochamy? Kolor ten sprzyja wyciszeniu i poczuciu harmonii. W zależności od odcienia i materiału – od matowej farby po połyskującą ceramikę czy miękki welur – może przybierać zupełnie różne oblicza: od subtelnego i kojącego po głębokie, eleganckie i pełne charakteru.
Wyświetl ten post na Instagramie
Wyświetl ten post na Instagramie
Wyświetl ten post na Instagramie