Jesienne trendy z wybiegów coraz szybciej trafiają do sieciówek. W Zarze znalazłam 7 najważniejszych kierunków na sezon jesień-zima 2026/27, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Wiele z tych rzeczy mogę nosić od razu, bez wielkich zmian w garderobie. Sama wiem już, po które z nich sięgnę tej jesieni.
Tweed tej jesieni zdecydowanie nie kojarzy mi się wyłącznie z klasyką. Patrzę na propozycje Chanel i widzę, że charakterystyczna faktura zyskuje bardziej współczesną, a nawet artystyczną formę. W Zarze znalazłam żakiet, który świetnie wpisuje się w ten kierunek. Ma w sobie coś z paryskiej elegancji, ale nie wygląda jak element kostiumu. Planują go zestawiać z prostymi jeansami typu wide leg. Powód? Właśnie to najbardziej podoba mi się w tweedzie w tym sezonie: nie traktuję go już jako deklaracji „eleganckiego stroju”, tylko jako bazę codziennej stylizacji do redakcji.
Sezon jesień-zima 2026 to wielki powrót ołówkowej spódnicy. Na wybiegu Miu Miu pojawiła się jako element bardziej dopracowanej, kobiecej sylwetki. W Zarze znalazłam wersję midi, którą zdobi abstrakcyjny print. To jeden z tych retro trendów, który przekonuje mnie przez swoją prostotę. Ołówkową spódnicę zestawię z miękkim swetrem i oversize'ową marynarką, aby kontrastowały z dopasowanym dołem. Dzięki temu spódnica w typie pencel skirt nie będzie wyglądała biurowo, ale nowocześnie i intrygująco.
Jesienią zawsze wracam do dzianin, ale w tym sezonie szukam czegoś więcej niż klasycznego golfu czy czarnego kardiganu. Jednym z mocniejszych motywów jest wzór argyle, czyli charakterystyczne romby. Dom mody Khaite pokazuje go w sposób, który dobrze oddaje przerwotny kierunek: tradycyjny wzór zostaje zestawiony z wyrazistymi dodatkami, jak skórzane rękawiczki i kozaki sięgające za kolano. To ekspresowy sposób, aby nadać rombom stały się zmysłowe i interesujące, a nawet nieco wieczorowe. Zamierzam go testować tuż po godzinie 17:00.
Jesienią 2026 zwracam uwagę nie tylko na kolor czy kształt torebki, ale przede wszystkim na jej fakturę. Wzór inspirowany skórą pytona pojawia się na wybiegach jako sposób na dodanie stylizacji wyrazistości bez konieczności sięgania po mocny kolor. Mistrzynią tego trendu jest Magda Butrym. Z przyjemnością schowam klasyczną shopperkę na dno szafy, aby ten sezon spędzić z torebką o fakturze skóry pytona. Efekt? Praktyczny model i ultraluksusowy charakter bez zbędnych eksperymentów.
Trencz nigdy naprawdę nie znika z trendów, ale tej jesieni zdecydowanie zmienia proporcje. Na pokazie Celine moją uwagę zwróciła sylwetka, w której klasyczny płaszcz zostaje powiększony i nabiera bardziej nonszalanckiego charakteru. To już nie dopasowany płaszcz podkreślający talię, lecz okrycie, które ma wyglądać tak, jakby zostało pożyczone z męskiej garderoby. To jedyny przypadek, kiedy wyznaję maksymę: „im więcej tym lepiej”.
Koniec ery jesiennych loafersów w mojej szafie. Tylko dom mody Bottega Veneta był w stanie mnie przekonać, że jednym z ciekawszych modeli tego sezonu są jazzówki – inspirowane klasycznym obuwiem tanecznym, ale interpretowane przez projektantów znacznie bardziej modowo. Na wybiegu Bottega Veneta ten model butów staje się częścią wyrafinowanej, minimalistycznej sylwetki. Jego śladem, będą zestawiać je ołówkową spódnicą i wełnianą marynarką czy z jeansami i tweedowym żakietem, o których wspominałam wyżej.
To nie koniec rewolucji w mojej garderobie. Czas na kolor, którego tej jesieni nie da się zignorować. Czerwień pojawia się na wybiegach jako mocny, ale bardzo łatwy do wykorzystania akcent. Tory Burch pokazuje ją w kolekcji na jesień-zimę 2026/27, a Zara przekłada trend na prosty czerwony sweter. I właśnie tak chcę nosić czerwień. Nie od stóp do głów, lecz jako jeden element, który natychmiast zmienia charakter całej stylizacji. Czerwony sweter będę traktować jako zamiennik marynarki, żeby jesienna garderoba nie stała się przewidywalna.