Reese Whiterspoon. To ona rządzi w Hollywood
Fot. East News

Reese Whiterspoon. To ona rządzi w Hollywood

Niech nie zmyli was wizerunek sympatycznej ulubienicy Ameryki. Reese Witherspoon dawno przestała być grzeczna. A dzięki temu, że stworzyła imperium produkujące filmy, to ona stawia warunki w Hollywood.  

Zdjęcie z buldożkiem przebranym za króliczka wielkanocnego, strojenie głupich min z Jennifer Aniston, pieczenie pierniczków, budowanie bazy z kołder z najmłodszym synem. Na jej Instagramie, który obserwuje ponad 25 mln osób, niewiele jest zdjęć z czerwonego dywanu, za to mnóstwo „zwyczajnego”, codziennego życia. Reese Witherspoon trudno nie lubić. Aktorka nie stwarza dystansu i szczerze mówi o problemach: toksycznych związkach, złamanym sercu, zaburzeniach emocjonalnych czy depresji poporodowej. Słuchając jej, można odnieść wrażenie, że rozmawia się z przyjaciółką z dzieciństwa. Bo jej problemy to nasze problemy. Ale to właśnie ona rządzi dziś w Hollywood. 45-latka jest jedyną aktorką, która znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych kobiet 2020 roku magazynu „Forbes” – to bizneswoman, która zbudowała prawdziwe imperium warte 240 mln dolarów. Jest właścicielką firmy produkującej popularne filmy i seriale, prezeską własnej marki odzieżowej, influencerką oraz aktywistką, z której zdaniem liczy się każdy w show-biznesie. To kobieta żywioł, która łączy w sobie pasję, ambicję oraz zabójczy intelekt. Pełna sprzeczności układających się w harmonijną całość. Jednego dnia wydaje poradnik, jak zorganizować idealne przyjęcie i udekorować dom, a następnego staje na czele ruchów #MeToo i #TimesUp. Udowadnia, że można być walczącą feministką w perfekcyjnie skrojonej różowej garsonce. Zupełnie jak Elle Woods.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Reese Witherspoon (@reesewitherspoon)

Dziewczyna z południa

Jasne blond włosy, błękitne oczy, szeroki uśmiech. Tak powinna wyglądać idealna dziewczyna z amerykańskiego Południa. I taka jest Reese Witherspoon. Aktorka dorastała w Nashville w stanie Tennessee, stolicy muzyki country, w domu z tapetami w kwiaty i masą bibelotów. W sąsiedztwie wszystkie gospodynie wyznawały tę samą zasadę co Claire Belcher ze „Stalowych magnolii”: „Jedyne, co odróżnia nas od zwierząt, to umiejętność otaczania się stylowymi akcesoriami”. Córka lekarza i pielęgniarki pracującej na oddziale pediatrycznym odebrała tradycyjne, konserwatywne wychowanie. „Podróżowałam po całym świecie, mieszkałam w wielu miejscach, ale cały czas jestem kobietą z Południa, nie wyjdę z domu bez makijażu. Kiedy byłam nastolatką, mama powtarzała: «Zawsze musisz nałożyć trochę różu na policzki, wtedy wyglądasz lepiej». Z kolei babcia uczyła mnie, jak być damą. Tłumaczyła nie tylko, jak wyglądać, ale też jak się zachować, czyli być zawsze dumną ze swoich korzeni, pomocną dla sąsiadów, gościnną”. Życie na Południu jest proste i ja właśnie w ten sposób chcę funkcjonować. Jesteśmy nieco staromodni, rodzinę zawsze stawiamy na pierwszym miejscu i uwielbiamy proszone obiady, na które można przygotować mnóstwo wykwintnych dań i elegancko się ubrać – twierdzi aktorka, która napisała książkę „Whiskey in a Teacup” o południowym stylu życia. A kiedy zaczęła nagrywać własny talk-show „Shine on with Reese”, jako pierwszą zaprosiła do programu Dolly Parton, ikonę muzyki country i najsłynniejszą mieszkankę Nashville. Rozmowa, jak to na Południu, toczyła się przy suto zastawionym i pięknie udekorowanym stole.

Wieczny niepokój

Wzorowa uczennica, cheerleaderka, dziecięca modelka. Reese zawsze lubiła być w centrum uwagi, a pierwszą, od razu główną rolę w filmie dostała, kiedy miała 14 lat. W „Człowieku z Księżyca” Roberta Mulligana zagrała samą siebie, nastolatkę wkraczającą w dorosłość. „Na planie musiałam pocałować chłopaka! To był mój pierwszy raz, byłam taka zawstydzona… W filmie znalazła się scena, w której pływam nago w jeziorze. I chociaż zastąpiła mnie dublerka, miałam ochotę spalić się ze wstydu. Wiedziałam, że wszyscy moi koledzy zobaczą ten film i będą sobie wyobrażali, że to ja!” – śmieje się dziś aktorka. Produkcja nie zdobyła entuzjastycznych recenzji, za to rola Reese została zauważona i posypały się kolejne propozycje. Pracowała dużo, ale przypłaciła to problemami emocjonalnymi i tuż po 16. urodzinach trafiła na terapię. „Zawsze byłam dziewczynką, a potem nastolatką, która próbuje być we wszystkim najlepsza. Odczuwałam ciągły niepokój, z którym radziłam sobie coraz gorzej. W pewnym momencie musiałam zadać sobie pytanie: „Dla kogo właściwie ja to robię? Dla siebie czy może np. chcę uszczęśliwić rodziców i udowodnić im, że mają fajną córkę?”.

Taką nadmiernie ambitną dziewczynę –prymuskę z wiecznie podniesioną do góry ręką, która chce zostać szkolną prezydentką – Reese zagrała w „Wyborach” Alexandra Payne’a, ulubionym filmie politycznym Baracka Obamy. To właśnie rola Tracy Flick, za którą dostała pierwszą w karierze nominację do Złotego Globu, na wiele lat zdefiniowała jej karierę. Felietonista „New York Timesa” A.O. Scott twierdzi, że po ponad 20 latach od premiery Tracy wciąż jest popkulturowym archetypem dziewczyny z ambicjami, która musi mieć twardy pancerz i pracować dwa razy ciężej, żeby przetrwać w męskim świecie. I choć nie budzi przez to nadmiernej sympatii, taka jest cena, którą musi zapłacić za sukces. „Niestety, od 1999 roku niewiele się dla kobiet w polityce zmieniło” – przekonuje Scott. Z kolei Elisabeth Donnelly z „Vanity Fair” zauważa: „W konserwatywnych kręgach określenie Tracy Flick stało się synonimem kobiety, która jest «za bardzo»: zbyt ciężko pracuje, zbyt wiele osiągnęła, ma zbyt wysokie ambicje. A przecież płci pięknej to nie przystoi…”. Dowód? Podczas wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku kandydująca na ten urząd Hillary Clinton była przez część komentatorów porównywana właśnie do filmowej Tracy.

Cały tekst przeczytacie w aktualnym magazynie "Pani".

PANI teaser0621

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 06/2021
Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również