Dobre wychowanie dawniej i dziś. Jak zmieniają się normy kulturowe?
Fot. 123rf

Dobre wychowanie dawniej i dziś. Jak zmieniają się normy kulturowe?

Obycie, maniery, savoir-vivre… Kiedyś atrybut człowieka kulturalnego, przepustka do towarzystwa. Wpajane w rodzinie, stąd słowo „kindersztuba”, oraz przestrzegane w mediach, gdzie nie było wzorca „kiepskich”. Dzisiaj dobre wychowanie zmienia definicję. Wykształceni ludzie klną przy rozmowie, do babci mówi się na ty. Upadek obyczajów czy nowoczesność? I czy potrzeba nam jeszcze norm kultury?

Nowe czasy, nowe obyczaje

Wyobraź sobie: przed świętami dostajesz esemes z życzeniami od byłej wychowawczyni. Kiedyś telefonowała, a dziś...! Nobliwa pani profesor, miłośniczka Norwida i kindersztuby, przeszła na esemesy?! Może nie każda zmiana obyczaju jest zła? To, że formy grzecznościowe dostosowują się do nowej rzeczywistości, jest nieuniknione. Tak twierdzą zwolenniczki elastycznego podejścia do savoir-vivre'u. Jakie są ich argumenty?

Julia (38): Nowe zwyczaje jeszcze niedawno mnie irytowały. Pamiętam scenę sprzed roku: idę z psem, białym szpicem. Mijam grupkę młodzieży. Dziewczyna z komórką niemal rzuca się na mnie: „Jaki cudny! Zrobię zdjęcie! Niech pani go weźmie na ręce albo da mi na chwilę!”. Mam ochotę krzyknąć: Proszę odejść! Co to za maniery! Szybkie skracanie dystansu uważałam za niegrzeczność, bezpośredniość – za natręctwo. A teraz... tęsknię za taką spontaniczną bliskością. Czy zmiana, która we mnie zaszła, jest wynikiem pandemii? Może. Gdyby dziś ktoś chciał zrobić mojemu psu zdjęcie, nie pomyślałabym już, że to intruz bez manier. Może byłby to początek miłej konwersacji? Tak, rzeczywistość zmienia standardy.

Eleganckie rytuały, o których warto pamiętać

Jak poprawnie składa się kartkę papieru przed włożeniem do koperty? Najpierw wzdłuż dłuższego boku, potem w poprzek. Wciąż żyją ludzie, którzy doceniają znajomość takich niuansów. Wierzą, że warto być w ich klubie. Co z tego czerpią?

Karolina (38): W sklepach nie można już kupić ozdobnej papeterii! Chciałam wysłać ładny list do ciotki, zachować się elegancko, ona to lubi. Pamiętam, jak sama perfumowała kartki papieru, zanim włożyła je do koperty - podejrzałam to jako dziewczynka. Dziś, kiedy prosisz kogoś o adres, dyktuje ci... mailowy. Ale ja sztuki pisania listów odpuścić nie zmierzam. Poprosiłam też bliskich, by relacje z wakacji przysyłali mi na piśmie, tradycyjną pocztą. Może to kłopotliwe i nienowoczesne, ale jak miło znaleźć list w skrzynce - nie z banku czy IKEI. Dla mnie tradycje są ważne. I tę chcę ocalić.

Wulgaryzmy przestały razić?

Ciebie też denerwują szczebioczące panie, które zachwalają przez telefon gratisowe badanie wzroku, garnki w promocji? Jesteś grzeczna, więc nie przerywasz, ale... czujesz się zakładniczką ich nachalności i własnych manier. Masz prawo dołączyć do tych, którzy mówią: nie życzę sobie tego! Co myślą kobiety, które reagują na naruszanie zasad? 

Alicja (40): Podeszłam do grupki młodych ludzi przeklinających pod sklepem i zapytałam, czy w domu rozmawiają podobnym językiem. Nie rozumieli, o co mi chodzi. Nie ma we mnie zgody na rozluźnienie dobrych obyczajów w języku, przekleństwa na ulicy. Gdy w telewizji z ust tzw. celebrytki słyszę, ze coś jest zajebiste, gotuję się w środku. Modą, wręcz dobrze widzianym zwyczajem stało się wysyłanie sobie w mediach społecznościowych hasła złożonego z ośmiu gwiazdek – wiadomo o co chodzi. Wulgaryzmy stają się normą w telewizji, urzędzie, parlamencie. Niedawno przechodziłam obok szkoły, kilkulatek, na podwórku krzyknął do kolegi: „Wypier...j!”. Zwróciłam uwagę nauczycielce, która pilnowała dzieci. Usłyszałam: „Proszę pani, to już nie jest ta młodzież, co kiedyś. Wie pani, co oni oglądają w internecie?!”  Czy to znaczy, że mamy tolerować taki język? Ja nie zamierzam. 

Takt i empatia miarą klasy człowieka

Jesteś świadkiem sceny: przyjaciółka żali się, jak dopiekła jej epidemia - straciła zlecenia, zalega ze spłatą kredytu, windykator traci cierpliwość. Druga na to:  „Ja też mam dość. Tak brakuje mi teatru i tajskiej masażystki!”. Prawda, że ostatni czas powinien wyostrzyć naszą taktowność i empatię? One są częścią dobrego wychowania i miarą klasy człowieka. 

Ula (43): Nie wypada zwracać uwagi starszym. Ale nie mogłam znieść, że ci starsi w moim otoczeniu lekceważyli sprawę maseczek. Nosiłam swoją także ze względu na nich, oczekiwałam rewanżu. Tylko jak przekazać niezadowolenie, by nie urazić? Poradziła mi mama: „Nie napadaj, grzecznie wyjaśnij, że zależy ci, żebyśmy jak najszybciej wrócili do normalności. Nic personalnego, plus uśmiech.” Poskutkowało. Zrozumiałam, że nienapastliwe zwrócenie uwagi nie jest złe. Postanowiłam, że gdy wrócimy z mężem do ulubionej restauracji, powiem kelnerowi o tym, co mnie tam od dawna drażniło. Kelner podaje wino do degustacji wyłącznie mężowi. Znam się na winach, ale on nie pyta, kto wybierze trunek, tylko automatycznie oddaje ten przywilej mężczyźnie.

Cały tekst w najnowszym numerze Twojego Stylu.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 07/2021
Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również