Jeden pierścionek to za mało. Teraz nosimy kilka, łącząc gładkie obrączki z sygnetami, kamieniami i bardziej wyrazistymi formami.
Biżuteria w tym sezonie przyciąga uwagę. Po okresie minimalistycznych form wracają masywne łańcuchy, korale, efektowne kolczyki, a razem z nimi zestawy pierścionków. Pojawiły się m.in. w kolekcjach Chloé, Zimmermann i Balmain.
Im więcej, tym lepiej. Delikatne obrączki, sygnety, perły, kamienie, emalia, złoto i srebro - teraz wszystko może znaleźć się w jednym układzie. Wszystko jest dozwolone. Pierścionki mogą zdobić jedną dłoń albo obie. Można nosić po jednym na każdym palcu albo łączyć kilka na jednym.
Trend daje dużą swobodę i sprawdza się niezależnie od okazji. Zestawy można nosić na co dzień, ale równie dobrze wyglądają w bardziej eleganckiej wersji. Grunt to harmonijna kompozycja.
Dobrym punktem wyjścia jest kilka cieńszych, minimalistycznych obrączek. Później można dołożyć coś mocniejszego - model z kamieniem, kolorową emalią, pierścionek o bardziej rzeźbiarskiej linii albo sygnet. Taki kontrast zwykle daje najlepszy efekt.
Gładki metal dobrze wygląda zestawiony z plecioną powierzchnią, perłą albo kolorem. W jednym układzie bez problemu mieszczą się też złoto i srebro. Ważne jednak, by zachować pewną równowagę. Czasem wystarczy powtórzyć jeden motyw - podobny kształt albo zbliżoną grubość obrączek - by całość wyglądała spójnie.
Pierścionki nie powinny przeszkadzać w codziennych czynnościach ani zahaczać o siebie nawzajem. Warto uważać zwłaszcza przy modelach z ostrzejszymi krawędziami i kamieniami. Kompozycja ma wyglądać efektownie, ale równie ważne jest to, by była wygodna i praktyczna.