Listy do M. Motywacji!
Fot. iStock

Listy do M. Motywacji!

Ludzie listy piszą. I mają rację, bo listy celów, zadań do wykonania, mogą wpływać na nas motywująco. O ile skorzystamy z kilku sztuczek, znanych psychologom i celebrytom.

  1. Segreguj. Jeśli spiszesz na kartce papieru wszystko, co wpadnie ci do głowy, zapanuje na niej niewiarygodny wręcz chaos. „Zrobić pranie”, „Zobaczyć biegun” i „Wywalczyć podwyżkę” będą się mieszały, pozycji będzie zbyt wiele, by całość ogarnąć, lista więc szybko trafi do kosza. Listy trzeba tworzyć codziennie, dobrze jest też trzymać się schematu: 1 – 3 – 5. Chodzi o to, by każdego dnia spróbować zrealizować jeden duży cel („Wywalczyć podwyżkę”), trzy średnie („Wybrać nowe biurko dla syna”) i pięć małych („Zrobić pranie”). Są natomiast cele, które lepiej spisywać na liście „marzeń życia”. Np. zdobycie bieguna. Nie jest to nierealne, ale jednak w połączeniu z praniem robi dość absurdalne wrażenie.
  2. Wykreślaj! Wiele osób, gdy zaczyna zastanawiać się nad tym, co ma do zrobienia danego dnia, grzęźnie w litaniach kolejnych obowiązków, także tych już od dawna zapomnianych. Warren Buffet, amerykański ekonomista, uważany za jednego z najlepszych przedsiębiorców na świecie, ma na to dobrą radę. Każdego poranka pisze długą listę, a potem… zostawia tylko pięć pozycji, resztę skreśla. Buffet, wielbiciel list, doradza też zrobienie jednej, szczególnej: listy rzeczy „do – nie – zrobienia”. Może być jedna na wiele miesięcy. Co na niej będzie? Np. „Nie będę w rozmowie z szefem umniejszać własnych osiągnięć”, „Nie będę dawać ludziom dobrych rad, bo sobie ich nie życzą”. Wszystko to, co robimy notorycznie, a co nie przynosi żadnego pozytywnego efektu. „Pocałować żonę. Nie całować nikogo innego” – napisał podobno w jednej z poetyckich list piosenkarz Johny Cash, łamacz damskich serc.
  3. Zrób mały krok. Bo każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Zapomnij o punktach typu „Napisać książkę”, „Znaleźć miłość mojego życia”. Zastanów się, jaki mały kroczek może prowadzić do osiągnięcia tych celów. I właśnie on niech znajdzie się na liście: „Napisać trzy pierwsze zdania mojej książki”, „Zalogować się na serwisie randkowym”. I jeszcze jedno: nie poddaj się pokusie robienia list w telefonie czy komputerze. Mają to do siebie, że… przestajemy do nich szybko zaglądać. Musisz włożyć wysiłek w spisanie celów, ręcznie – to jak podpis pod cyrografem. Zobowiązanie. Zwiększasz w ten sposób szanse na sukces.
Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 11/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również