Niezwykłe odkrycie polskich naukowców: matki chore na COVID-19 nie zakażają pokarmem noworodków. To nie wszystko!
Fot. iStock

Niezwykłe odkrycie polskich naukowców: matki chore na COVID-19 nie zakażają pokarmem noworodków. To nie wszystko!

Choć pandemia koronawirusa zmieniła życie każdego z nas, wprowadzone w związku z nią obostrzenia w sposób szczególny uderzyły w tysiące kobiet, które w ostatnim roku urodziły dzieci. Samotność na porodówkach, brak wsparcia ze strony bliskich w szpitalu, a nawet, w przypadku pozytywnego wyniku testu na COVID-19 - kilkudniowe rozstanie z nowonarodzonym dzieckiem. Najnowsze badania polskich naukowców dowodzą, że zakażone koronawirusem matki nie stanowią dla swoich maluchów żadnego zagrożenia. Ich pokarm może nawet leczyć!

"Dzieci urodzone w 2020 to populacja, która może w przyszłości inaczej funkcjonować, właśnie ze względu na początkową nadgorliwość we wprowadzaniu obostrzeń epidemicznych. Oddzielenie od matki i brak możliwości karmienia piersią negatywnie wpływa na odporność i metabolizm dziecka, a także budowanie więzi między rodzicem a noworodkiem" - przyznaje w rozmowie z portalem wyborcza.pl dr Aleksandra Wesołowska z Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Ta izolacja matki od dziecka, a nawet pozbywanie się jej pokarmu, nie wzięło się znikąd. Już na początku pandemii prestiżowy medyczny magazyn "Lancet" opublikował wyniki badań, które, choć przeprowadzone na małej grupie osób, wskazywały pewną obecność materiału genetycznego wirusa w mleku matek chorujących na COVID-19. Czy stanowił on zagrożenie dla dziecka? Możliwe że tak - brzmiała odpowiedź naukowców. Wieść rozniosła się całkiem szybko, separując na porodówkach maluchy od mam w pierwszych, kluczowych dla rozwinięcia odporności dobach i zachęcając do natychmiastowego wylewania odciągniętego przez mamy pokarmu.

Aleksandra Wesołowska, która od ponad 10 lat jest też prezeską Fundacji Bank Mleka, przeczuwała, że badania przeprowadzone mogły zostać na zbyt małej grupie matek. Razem z zespołem Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego postanowiła na własną rękę sprawdzić więc te doniesienia. W badaniu wzięło udział osiem jednoimiennych szpitali, pobrano 110 próbek od 34 pacjentek. Wnioski okazały się jednoznaczne. I zaskakujące. Potwierdziły też prowadzone równocześnie w innych krajach badania.

Wszyscy doszliśmy do tych samych wniosków: zanieczyszczenie mleka materiałem genetycznym wirusa jest wtórne, może pochodzić np. z powierzchni butelki czy na skutek kichnięcia. Ale pewne jest, że wirus w mleku nie replikuje, nie namnaża się. Poza tym w gruczołach piersiowych nie ma odpowiednich receptorów, które pozwoliłyby przenikać wirusowi do pokarmu - wyjaśnia dr Wesołowska.

Swoje napawające optymizmem wyniki badań opublikowała we wspomnianym już wcześniej magazynie "Lancet" podkreślając dobitnie, że chore na COVID-19 matki jak najbardziej mogą karmić piersią swoje dzieci. A nawet powinny to robić. Dlaczego? Zawarte w mleku przeciwciała od pierwszych minut życia dziecka chronią je przed szeregiem chorób - cukrzycą, astma, alergiami. I możliwe, że także przed koronawirusem. Karmiąc dziecko piersią, matka buduje więc jeszcze lepszą odporność dziecka. 

To nie koniec zaskakujących wniosków, do jakich może dojść zespół pod kierownictwem dr Wesołowskiej. Wspólnie z badaczami z Chin zamierza on bowiem przyjrzeć się obecnym w mleku matek przeciwciałom - mogą okazać się one niezwykle cenną bronią w walce z samym koronawirusem dla całej populacji.  – Obecnie nadzieją na walkę z pandemią jest szczepionka, ale leku jako takiego wciąż nie ma. Stąd badania nad sposobami łagodzenia przebiegu choroby, np. przez podawanie osocza. Dziś wiemy, że nie jest to sposób idealny. Badania kliniczne na dużej grupie pacjentów pokazały, że terapia osoczem nie wykazuje dużych korzyści, przynajmniej pod względem statystycznym. Ale w surowicy krwi, którą pozyskuje się z osocza, jest dość niskie miano przeciwciał IgA, a to one najprawdopodobniej są najbardziej efektywne w walce z wirusem. Tych przeciwciał jest za to bardzo dużo w kobiecym mleku - mówi dr Wesołowska.

Badaniami nad kobiecym mlekiem i potencjałem w walce z koronawirusem, jakie w sobie niesie, trwają. Już ponad 600 zakażonych COVID-19 matek zgodziło się oddać do badań próbki swojego mleka. Dotychczasowe wyniki dowodzą, że ponad 80% z nich posiada w mleku przeciwciała skierowane na wirusa. Badacze pracują nad sposobem pozyskania z mleka tych frakcji przeciwciał, które mogą eliminować wirusa SARS CoV2. Pozostaje jeszcze pytanie, w jaki sposób można te cenne przeciwciała z mleka kobiet przekazać dorosłym pacjentom. Wysuszone, zliofilizowane próbki mleka są aktualnie transportowane do naukowców w Chinach - tam okaże się, czy pomysł ma szansę powodzenia.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Fundacja Bank Mleka Kobiecego (@fundacja_bank_mleka_kobiecego)

 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również