Recenzje

"Nic się nie zmieniło". I właśnie dlatego każda z nas powinna obejrzeć ten serial

Nic się nie zmieniło. I właśnie dlatego każda z nas powinna obejrzeć ten serial
"Piekło kobiet"
Fot. Materiały prasowe

Lata 30. Helena to dama z wyższych sfer. Ma wszystko: pozycję, pieniądze i wpływy. A jednak jej świat rozpada się jak domek z kart.

Olśniewające dwudziestolecie międzywojenne? Lubimy tak o nim myśleć. Polska po 123 latach zaborów zachłysnęła się wolnością. Kipiało życie literackie i kawiarniane. Kabarety, teatry i salony wypełniały się ludźmi. Zamożne mieszczaństwo i arystokracja spędzali czas na wystawach i wyścigach konnych, ulice stawały się sceną obyczajowej rewolucji, a kobiety coraz śmielej upominały się o swoje prawa. Nie bano się flirtu, romansów, wolnej miłości… Twórczynie serialu Netfliksa postanowiły ten wyidealizowany obrazek odbrązowić. Wypożyczyły więc tytuł ze zbioru felietonów Tadeusza Boya-Żeleńskiego „Piekło kobiet” (1930), by pokazać, że za fasadą emancypacyjnych haseł kryła się rzeczywistość pełna hipokryzji, nierówności i dramatów.

1322364_1.13
"Piekło kobiet"
MAteriały prasowe


Wpływowy dżentelmen Maksymilian Wróblewski prowadzi wraz z żoną Heleną magazyn „Fortuna Amandi”. Oboje są beneficjentami klasy społecznej, w której się urodzili. Ale pod gładką powierzchnią kryje się prawda epoki, w której nawet damy z wyższych sfer są własnością mężczyzn. Gdy Helena odkrywa, że w Warszawie grasuje gwałciciel, szukający ofiar za pośrednictwem anonsów w „Fortuna Amandi”, rozpoczyna własne dochodzenie. O sprawcy wiemy tyle, że skrzywdził siostrę doktora Emila Heckmanna, która po aborcji umarła. Droga redaktorki do odkrycia prawdy zamienia się w przejmującą opowieść o różnych odsłonach koszmaru, w jakim przyszło żyć kobietom.

W „Piekle kobiet” trudno dopatrzyć się niedociągnięć. Imponująca jest przedwojenna Warszawa, którą imituje Łódź. Ciekawe – modernistyczne wille i meble w stylu art deco. W domu Wróblewskich szklane drzwi między salonami sprawiają, że podglądając życie małżonków, czujemy się jak w teatrze! Wrażenie robi dopieszczona scenografia, stroje jak z żurnala mód. Są też postaci historyczne: Tadeusz Boy-Żeleński i Julian Tuwim. Nic jednak nie dorównuje uczuciom, jakie wzbudzają realistyczne obrazy okrucieństwa wobec kobiet. Dantejskie sceny rozgrywają się w brudnych izbach akuszerek, które wieszakiem spędzają płody i w eleganckich alkowach, gdzie mężowie bezkarnie poniżają żony. Warto zwrócić uwagę na przekrój form męskiego zła. Prym wiedzie tu Borys Szyc jako prawicowy demagog. Ale brawa należą się także Piotrowi Polakowi i Mateuszowi Damięckiemu, którzy wiarygodnie sportretowali różne odcienie szowinizmu w białych rękawiczkach. Równie porażający jest przekrój kobiecego cierpienia. Agata Turkot, Maria Kowalska i Bogumiła Bajor dźwigają na swoich barkach ciężar tej ważnej opowieści – i robią to na oscarowym poziomie. Rewelacyjna jest też Katarzyna Herman jako strażniczka status quo pilnująca, by nic nie zagroziło światu męskiej dominacji i Piotr Trojan oraz Jacek Beler jako policjanci, nie potrafiący wyzbyć się pogardliwego tonu.

1322360_1.13
"Piekło kobiet"
MAterialy prasowe

W sześcioodcinkowym serialu Anny Maliszewskiej przytłaczające jest wrażenie zatrzaśnięcia wszystkich postaci w pułapce społecznych ról i oczekiwań. Nad całą tą historią unosi się zaś niewypowiedziana myśl, że choć minęło 100 lat, w kwestii praw kobiet tak niewiele się zmieniło.

Jednym zdaniem:
Życzyłbym sobie, żeby było więcej tak udanych historii o prawdzie, która próbuje się wydostać spod kolejnych warstw bezpiecznych pozorów.

1323710_1.13
"Piekło kobiet"
materiały prasowe
1327095_1.13
"Piekło kobiet"
materialy prasowe
1326083_1.13
"Piekło kobiet"
materiały prasowe
logo@2x-new