"Przyjaciele - spotkanie po latach" już na HBO GO! Przypominamy, jak kompletowano obsadę serialu!
Fot. AKPA

"Przyjaciele - spotkanie po latach" już na HBO GO! Przypominamy, jak kompletowano obsadę serialu!

27 maja na HBO GO premierę ma odcinek specjalny kultowego serialu "Przyjaciele"! Serialowi Rachel, Monica, Phoebe, Ross, Chandler i Joey spotkali się po 17 latach, by w studiu, w którym przez dziesięć lat kręcili serial, jeszcze raz usiąść na żółtej kanapie i powspominać początki tej przygody, która, jak zgodnie twierdzą, na zawsze zmieniła ich życie. 

Sukces serialu "Przyjaciele" 

"To wasz ostatni dzień jako anonimowe osoby. Od jutra będziecie gwiazdami”, usłyszeli od producenta Jennifer Aniston (53), Courteney Cox (56), Lisa Kudrow (57), Matt LeBlanc (53), David Schwimmer (54) i Matthew Perry (51) 21 września 1994 roku, w przeddzień emisji serialu. Jak wspominają po latach, nie potraktowali jego słów zbyt poważnie. No bo czy historia paczki trzydziestolatków, spędzającej dnie na rozmowach w kawiarni, brzmi jak murowany kasowy sukces? Nakręcony w 236 odcinkach, pokazywany przez dziesięć sezonów?

„Wiedzieliśmy, że ten serial będzie świetny, ale nigdy nie sądziliśmy, że będzie czymś tak wielkim”, mówi po latach Lisa Kudrow, serialowa Phoebe.

W Polsce obejrzeliśmy go dwa lata po amerykańskiej premierze. Z dubbingiem, na płatnej platformie. Wkrótce prawa do emisji kupiła także telewizja Polsat i całe rzesze Polaków z zapartym tchem śledziły przygody przyjaciół. I śledzą do dziś, bo powtórki wciąż emituje kilka stacji.

Jak przebiegał casting 

Gdy po latach producenci wspominają początki „Przyjaciół”, zdradzają, że najtrudniejsze było zorganizować to, co stanowiło o sile tej produkcji – genialną obsadę. David Schwimmer odmówił przeczytania scenariusza, choć rola Rossa była napisana specjalnie dla niego. Matthew Perry pojawił się na castingu w ostatnim tygodniu przesłuchań, gdy produkcja, zrezygnowana z powodu nieowocnych poszukiwań Chandlera prawie zatrudniła do tej roli Craiga Bierko. Jennifer Aniston dostała rolę, bo zagadała na stacji benzynowej do producenta. Była wtedy bezrobotną aktorką, nazywaną „królową klap” (upadały wszystkie produkcje z jej udziałem, w końcu nie chcieli jej nawet do reklam), dorabiała m.in. jako kurier rowerowy. Zaproponowano jej, by zagrała Monikę, a Courteney Cox – Rachel. Jak wiemy, panie zamieniły się rolami. Matt LeBlanc przyszedł na casting na kacu, z rozwalonym nosem i praktycznie zerowym aktorskim doświadczeniem (największym jego sukcesem była reklama ketchupu). Jąkając się i czarująco uśmiechając, próbował robić dobrą minę do złej gry. I paradoksalnie, dzięki temu dostał rolę. Bo producenci dostrzegli w nim Joe’ego. Największym wyzwaniem miało być obsadzenie ekscentrycznej Phoebe. Tymczasem gdy tylko Lisa Kudrow weszła na przesłuchanie, było wiadomo, że właśnie objawiła się panna Buffay. Początkowo pensja każdego aktora wynosiła 22 tys. dolarów. W sezonie 9. i 10. za jeden odcinek każdy z szóstki serialowych przyjaciół zgarniał okrągły milion!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Courteney Cox (@courteneycoxofficial)

"Przyjaciele" - marka kultowa

W 2006 roku irański biznesmen, Mojtaba Asadian, otworzył w 23 krajach sieć kawiarni Central Perk, wzorowanych na tej serialowej. Wielkie odzieżowe koncerny od lat regularnie wypuszczają ubrania i gadżety nawiązujące do kultowego serialu. Dwa lata temu, z okazji 25. rocznicy emisji serialu, w kilku krajach (m.in. Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Polsce) organizowano tzw. Friendsfest – festiwal poświęcony legendarnej produkcji. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Jennifer Aniston (@jenniferaniston)

 

Kolejne pokolenie też kocha "Przyjaciół"

1 stycznia 2018 roku Netflix pokazał „Przyjaciół” na swojej platformie. Obejrzała go współczesna młodzież, której nie było na świecie, gdy serial triumfował. Najpierw pojawiły się głosy krytyki. Dzieciaki z Wielkiej Brytanii zarzuciły mu seksizm, homofobiczność i bodyshaming. Zwróciły uwagę, że dziś, w dobie politycznej poprawności, żarty, z których zaśmiewało się poprzednie pokolenie, mogłyby zostać odebrane jako niestosowne. Nie podobał im się też śmiech w tle (choć wbrew plotkom nie pochodził z tzw. puszki – był prawdziwą reakcją publiczności, zapraszanej do studia podczas realizacji odcinków). Ale gdy Netflix ogłosił zakończenie emisji, młodzież zaprotestowała. Okazało się, że serial jednak chwycił. Mimo niepoprawności politycznej, braku przełożenia na współczesne czasy, młodzi też go pokochali. Bo poza mniej czy bardziej zabawnymi żartami, ma w sobie coś uniwersalnego – traktuje o bliskości, miłości i przyjaźni, a to coś, co nie zestarzeje się nigdy. I za to tak bardzo kochamy „Przyjaciół”.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Matthew Perry (@mattyperry4)

 

Tekst pierwszy raz ukazał się w magazynie SHOW (19/2019)

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również