"Przyjaciele: Spotkanie po latach" - obejrzałam odcinek specjalny. Czy warto? UWAGA, SPOILERY!
Fot. mat. prasowe

"Przyjaciele: Spotkanie po latach" - obejrzałam odcinek specjalny. Czy warto? UWAGA, SPOILERY!

Na to spotkanie fani serialu, do których się zaliczam, czekali siedemnaście długich lat. I doczekali się. Słynni przyjaciele czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer znów rozsiedli się wygodnie na kultowej, żółtej kanapie w kawiarni Central Perk. Choć tym razem nie tylko po to, aby nas rozśmieszać. Czy powrót słynnej paczki przyjaciół można zaliczyć do udanych? I czego można się po nim spodziewać?

Kiedy siedemnaście lat temu ekipa "Przyjaciół" kręciła ostatni odcinek serialu, wszyscy na planie płakali. Płakali też widzowie przed telewizorami - konkretnie 52 miliony widzów na całym świecie. Za każdym razem, gdy oglądam ten odcinek płaczę również ja. Choć trudno rozstać się z tą fantastyczną paczką przyjaciół, trzeba przyznać, że twórcy serialu skończyli go w świetny, satysfakcjonujący dla widzów sposób.

Monica (Courtney Cox) i Chandler (Matthew Perry) wspólnie ze swoimi wyczekanymi bliźniakami szczęśliwie osiedli w swoim przytulnym, podmiejskim domku, Ross (David Schwimmer) i Rachel (Jennifer Aniston) w końcu wrócili do siebie, Phoebe (Lisa Kudrow) odnalazła bezpieczną przystań u boku Mike'a (Paul Rudd), a Joey (Matt LeBlanc).... Joey na pewno sobie jakoś poradzi. Fakt, mieliśmy cichą nadzieję na powrót tej jedynej w swoim rodzaju paczki, ale przecież nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy - szczególnie w tak subtelnej, komediowej dziedzinie. Twórcy odcinka specjalnego "Przyjaciele: spotkanie po latach" na szczęście do tej samej rzeki nie weszli. Ale postanowili nas trochę na siłę uszczęśliwić. 

Wzruszający powrót "Przyjaciół"

"Przyjaciele" wrócili w postaci aktorów, a nie granych przez siebie ról. Po raz pierwszy od siedemnastu lat weszli do kultowego już studia nagrań Warner Bros. w Burbank, Stage 24. Czekała tam na nich idealnie odwzorowana scenografia i masa wzruszeń oraz wspomnień. Nas zresztą również. I choć odcinek nie posiadał żadnego konkretnego scenariusza, czy gotowych dialogów, na widok starych, dobrych przyjaciół w dobrze znanych wnętrzach warto było czekać. Były więc uściski, były łzy, było poszukiwanie chusteczek, był śmiech, ale i trochę chaosu. Brak wyraźnego scenariusza i formuły drażnił, trudno było odnaleźć się w konwencji, która balansowała gdzieś między talk-show, a wspomnieniowym dokumentem. Czasem miałam wrażenie, ze i sami aktorzy nie czuli się zbyt komfortowo, ale z drugiej strony spotkanie po latach w takich okolicznościach, przy tak wielkich oczekiwaniach, musiało być nawet dla nich, przynajmniej na początku, stresującym przeżyciem. 

W odcinku specjalnym "Przyjaciele: Spotkanie po latach" spojrzeliśmy na serial oczami grających w nim aktorów. I trzeba przyznać, że nie zawsze były to radosne, tryskające humorem wspomnienia. Zamiast kobieciarza Joey'a poznaliśmy Matta LeBlanca, który otwarcie przyznał, że mimo upływu lat wciąż nie śmieszą go jego występy przed kamerą i ani trochę "nie kupuje", w przeciwieństwie do milionów widzów, swoich gagów.

Było też poruszające wyznanie Matthew Perry'ego, który przyznał, że każda scena, w której miał za zadanie rozśmieszyć widownię, wywołać u niej salwy śmiechu, powodowała u niego niesłychany stres. W kontekście wielu lat uzależnień od alkoholu i narkotyków, z którymi później się borykał oraz niezliczonych odwyków, które odbył, to wyznanie choć trwało chwilę, zakłuło boleśnie. Ale smutnych wspomnień była tylko garstka. Było radośnie, wesoło i przede wszystkim nostalgicznie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Friends: The Reunion (@friends_thereunion)

Za mało przyjaciół w "Przyjaciołach"

Z ogromną przyjemnością oglądałam aktorów, którzy wspólnie wspominali dziesięć lat kręcenia serialu, najsłynniejsze wpadki czy najtrudniejsze momenty. Na scenie odwiedziła ich m.in. była dziewczyna Chandlera, Janice (Maggie Wheeler), ex-ukochany Moniki, okulista Richard (Tom Selleck), zdalnie połączył się też barista Gunther (James Michael Tyler), a na widowni dopingowali ich rodzice Rossa i Moniki, państwo Geller (Christina Pickles i Elliot Gould) oraz sami twórcy serialu, Marta Kaufman oraz David Crane. I na tym w zasadzie twórcy odcinka mogli poprzestać.  A nawet trochę wydłużyć obecność drugoplanowych gości na scenie. Zamiast tego pojawiali się na kilka sekund, pełni zachwytu wspominali współpracę na planie i znikali. Szkoda.

Szczególnie, że innym gwiazdom, kompletnie niezwiązanym z serialem "Przyjaciele" poświęcono znacznie więcej czasu. Zobaczyliśmy więc Davida Bekchama, który z sentymentem opowiadał, jak to "Przyjaciele" ratowali go w gorsze dni podczas rozgrywek z dala od domu i rodziny. Znany z serialu "Gra o tron" Kit Harrington żartował, że z uwagi na swoje obsesyjne zachowania i zamiłowanie do obcisłych jeansów czuje się członkiem rodziny Geller, swoimi wspomnieniami dotyczącymi serialu dzieliła się też Mindy Kaling czy aktywistka Malala Yousafzai. Zobaczyliśmy Justina Biebera przechadzającego się w słynnym ziemniaczanym stroju Rossa oraz Lady Gagę grającą "Smelly cat" z zaskoczoną jej obecnością Lisą Kudrow.

Czy te, kompletnie niezwiązane z serialem, wielkoformatowe gwiazdy miały za zadanie przyciągnąć jeszcze większą publikę przed telewizory? A może pokazać, że wszyscy kochamy "Przyjaciół" niezależnie od pochodzenia, statusu czy wieku? Nie wiem. Wiem, że czas antenowy, który zajęli wolałabym spędzić z Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisą Kudrow, Mattem LeBlanc, Matthew Perrym i David Schwimmerem. A nawet i niewspomnianymi nawet słowem członkami ekipy, którzy przez dziesięć lat pracy na planie na pewno zgromadzili całe mnóstwo anegdot.

Jennifer Aniston i Dawid Schwimmer - więcej niż przyjaciele?

Na szczęście chaos i nadmiar niepotrzebnych celebrytów i rozpraszaczy równoważyli aktorzy wcielający się w główne role. Sama ich obecność. Bo przecież to w końcu dla nich zgromadziliśmy się przed telewizorami. Zabrali nas za kulisy, opowiedzieli o swoich castingach i początkach na planie, pokazali ulubione miejsca, zwyczaje, zdradzili też kilka sekretów. Gdzie trzymali swoje scenariusze? W zlewie w mieszkaniu Moniki albo w misce z owocami. Co najbardziej wkurzało ich na planie? Niesforna małpka Marcel, która psuła każdą scenę. Czy ręka na temblaku Joey'a została specjalnie dodana do scenariusza? Owszem, aktor uległ całkiem poważnemu wypadkowi, który zresztą uwieczniony został na kamerze i który razem z nim mieliśmy okazję obejrzeć. I najważniejsze - czy na planie aktorzy romansowali?  To pytanie od lat "spędzało sen z powiek" milionom fanów. Bo choć zakaz romansowania był niepisaną, wprowadzoną przez twórców, zasadą na planie, chemia, jaka łączyła choćby Rachel i Rossa zdawała się być całkowicie naturalna. I faktycznie była. Aktorzy przyznali, że w pierwszym sezonie szybko wpadli sobie w oko, ale ponieważ przez cały czas pozostawali w związkach z innymi osobami, nigdy ostatecznie nie związali się ze sobą. "Skanalizowaliśmy swoje uczucia w Rossa i Rachel" - wzruszająco przyznała Jennifer Aniston.

"Przyjaciele: Spotkanie po latach" - czy warto?

Czy warto więc obejrzeć odcinek specjalny serialu "Przyjaciele"? Warto. Mimo wszystko warto, ale tylko pod warunkiem, że sam serial zajmuje w waszych sercach specjalne miejsce. To trochę jak spotkanie po latach z przyjaciółmi ze szkoły, z którymi przeżyło się niejedną fantastyczną przygodę. Dziś są o te prawie dwadzieścia lat starsi, doświadczeni życiem, może trochę skrępowani i już nie tak zwariowani czy spontaniczni. Ale to wciąż oni. I niezależnie od tego co zrobią, co powiedzą, chcemy z nimi przebywać.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również