Sukces po włosku. Walter Prati, założyciel GPoland Group opowiada o początkach marek luksusowych w Polsce
Walter Prati
Fot. Mat. prasowe

Sukces po włosku. Walter Prati, założyciel GPoland Group opowiada o początkach marek luksusowych w Polsce

Polki kochają włoską modę. Cenią szlachetne materiały, dbałość o detale, kroje z fantazją. O początkach znanych firm luksusowych w Polsce opowiada nam Walter Prati, założyciel GPoland Group – jednej z największych agencji w Europie, która reprezentuje ponad 80 marek.

Początki GPoland Group sięgają lat 90. Co sprowadziło pana do Polski?
Walter Prati: Pierwsza wizyta w Warszawie to 1993 rok. Polski rynek wydał mi się interesujący, perspektywiczny. Było tu zaledwie kilka butików zagranicznych marek. Zacząłem od sprzedaży tzw. stocków marki Max Mara, czyli starszych kolekcji, w atrakcyjnych cenach. Dostrzegłem potencjał i poszedłem o krok dalej. W 1995 r. otworzyłem salon Max Mary przy ul. Świętokrzyskiej. To pierwszy flagowy salon luksusowej marki w Europie Wschodniej i zarazem ogromna inwestycja.

Zrzut ekranu 2021-09-04 o 11.52.57
Kolekcja jesień-zima 2021/22 Max Mara to klasyka na lata.  Charakterystyczne dla marki camelowe płaszcze i minimalistyczne torby. 
mat. prasowe

Co polubiły Polki?
Najlepiej sprzedawały się rzeczy w wysokich jak na tamte czasy cenach – klasyczne płaszcze ze szlachetnych materiałów. To zachęciło do kolejnych inwestycji? Otworzyliśmy butik Lilla Moda na rogu Brackiej i Żurawiej w 2000 r. W 200-metrowym salonie można było kupić kolekcje luksusowych marek jak Alberta Ferretti, Just Cavalli, Dolce&Gabbana. Powstał kolejny salon Max Mary na Chmielnej i butik z bielizną La Perla. Następne otworzyliśmy salon Marelli w Centrum Handlowym Panorama w Warszawie. Pomagaliśmy właścicielom w załatwianiu formalności, co dało początek naszej agencji, modelowi biznesowemu, w jakim działamy do dziś.

Zrzut ekranu 2021-09-04 o 11.57.21
Ubrania precyzyjnie skrojone, akcesoria z pazurem, błysk. Z tego stylu znane i cenione w Polsce są włoskie marki, m.in. Patrizia Pepe. 
mat. prasowe 

Agencja GPoland Group ma w portfolio około 80 marek, m.in. Patrizia Pepe, Pinko, Elisabetta Franchi. Czy miał pan pewność, że odniosą u nas sukces?
Te firmy zawsze radziły sobie bardzo dobrze na rynkach międzynarodowych. Ich styl jest esencją kobiecości. Razem z nami rozwijały się w Polsce. Kiedyś Polki były bardziej zachowawcze, powściągliwe. Dziś częściej wybierają kolory, wyraziste rockowe ozdoby.

Każda z naszych marek wyróżnia się czymś innym. Max Mara to np. ponadczasowy dostępny luksus. Patrizia Pepe czy Liu Jo – kobiece fasony i efektowne dodatki.Marka najbliższa pana sercu?

Max Mara. Pierwszy salon, lata obecności na rynku, charakter kolekcji. Dostępny luksus. Kojarzony z klasykami takimi jak świetnej jakości ponadczasowy camelowy płaszcz.

Dlaczego to właśnie włoska, a nie np. francuska moda jest u nas tak popularna?
Zażartuję: nie było drugiej takiej osoby jak ja, która tak szybko i prężnie działałaby na polskim rynku. Myślę, że Włochy kochamy nie tylko za modę, ale także za kulturę, jedzenie...

Zrzut ekranu 2021-09-04 o 12.07.08
Pinko to ponadczasowe fasony w kobiecym wydaniu. Skórzane kozaki, płaszcze, świetnej jakości denim, efektowne dodatki.
mat.prasowe

Z iloma salonami w Polsce współpracuje dziś GPoland Group?
Mówimy o tysiącu butików, które wspomagamy w działaniach marketingowych i PR, e-commerce czy visual merchandisingu. Nasz zespół liczy prawie setkę specjalistów, którzy świetnie znają swoją branżę.

To was wyróżnia?
Jako jedni z niewielu w Europie oferujemy aż tak dużo, m.in. wspomnianych wyżej usług. Wiemy już, że otwarcie butiku i sprzedaż kolekcji nie wystarczą. Inwestujemy w rozwój, dokształcanie kadry. Ostatnio spotkaliśmy się z hiszpańskimi specjalistami od nowych technologii, które mają usprawnić komunikację i sprzedaż naszych marek.

Marzenia i plany na przyszłość?
Przyglądamy się rynkowi skandynawskiemu. Otwieramy butiki w Czechach i na Litwie. A Warszawa pozostanie naszą bazą, mam do niej sentyment.

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również