Przez lata moda nauczyła nas obsesyjnego śledzenia nowości. Tymczasem coraz częściej największe inspiracje znajduję w szafie mojej mamy. Są tam fasony, które nie próbują za wszelką cenę nadążać za trendami - właśnie dlatego wciąż wyglądają aktualnie. Oto fasony, które z przyjemnością będę nosić tego lata, pomimo, że dzieli nas 30 lat.
To prawdopodobnie najbardziej ponadczasowy model, jaki można znaleźć w garderobie dojrzałych kobiet ceniących klasykę. Prosta forma, krój podkreślający talię z subtelnym marszczeniem i naturalna tkanina sprawiają, że lniana sukienka nigdy nie wygląda przesadnie. Ta z szafy mojej mamy ma lekko oversize’owy fason i krótki rękawek - dokładnie taki model, jaki dziś lansują skandynawskie ikony stylu. Noszę ją zarówno do skórzanych kowbojek, jak i minimalistyczych, zamszowych klapek na masywnej podeszwie.
To jeden z tych modeli, które dziś nazwalibyśmy sportową elegancją. Biała midi z czarnymi lamówkami, nawiązuje do stroju tenisowego. Od zawsze kojarzyła mi się z wakacjami mamy. Prosta, wygodna i bardzo francuska w charakterze. Dziś podobne fasony wracają w kolekcjach popularnych marek. Tego lata będą ją zestawiać z dużymi czarnymi okularami i lekkimi sandałkami w stylu kitten heels - dokładnie tak, jak robi to mama.
Najbardziej sentymentalna pozostaje długa beżowa sukienka boho z delikatnym wzorem. Pamiętam ją z letnich spacerów nad morzem i ciepłych wieczorów, kiedy lekko poruszała się na wietrze. Nie była spektakularna, ale miała w sobie naturalność, której często brakuje współczesnym interpretacjom stylu boho. Tego lata będą ją nosić w takim samym, minimalistycznym wydaniu: z sandałami, dużą miękką torbą i niemal bez biżuterii. To fason, który nie potrzebuje wyrazistych dodatków, by lśnić.
Pamiętam taką sukienkę ze starych rodzinnych zdjęć: mama w kreacji z wyraźnie zaznaczoną linią ramion wyglądała jak bohaterka kina lat 80. Wtedy wydawała mi się bardzo elegancka i odrobinę niedostępna. Dziś sama sięgam po ten fason, bo rozumiem jego siłę. Dobrze skrojone ramiona pięknie porządkują sylwetkę, a pastelowy błękit łagodzi charakter konstrukcyjnego kroju. Noszona z minimalistyczymi sandałami na obcasie wygląda współcześnie, choć zachowuje vintage’owy szyk.
Choć latem zwykle myślę o jasnych kolorach, czarna sukienka z szafy mamy pozostaje jednym z najbardziej uniwersalnych elementów garderoby. Zwłaszcza ta, bo o minimalistycznym kroju - bez zbędnych zdobień i dekoracyjnych detali. W ciągu dnia wygląda doskonale z płaskimi sandałami i dużą plecioną torbą, wieczorem wystarczy dodać biżuterię z kamieniami w stylu lat 80. To dowód na to, że prawdziwa elegancja rzadko potrzebuje aktualizacji.