Zimny prysznic. Jak kontrolować własne emocje?
Fot. iStock

Zimny prysznic. Jak kontrolować własne emocje?

Chcesz. Ciastko – chociaż jesteś na diecie. Nawrzeszczeć na szefa. Umówić się na randkę z przystojnym kolegą, mimo tego, że kochasz męża… Jak się kontrolować, gdy emocje przejmują nad nami władzę? Cóż – trzeba je schłodzić. I ćwiczyć silną wolę. To zawsze się opłaca!

 

  1. Ostudź teraz. Podgrzej później.  Dobrze jest być tu i teraz, ale nie wtedy, gdy to „teraz” oznacza folgowanie sobie w czynnościach, które tak naprawdę są dla nasz szkodliwe. W serii eksperymentów udowodniono, że ochota na zjedzenie ciastka spadała, gdy badani mieli wizualizować sobie, ile przytyli, wyobrażali sobie moment wejścia na wagę i odczytania wyniku – brrr! Słodycze w zderzeniu z tą wizją często przegrywały. Dobrze więc w chwili, w której już, już zamierzasz poddać się pokusie wyobrazić sobie konsekwencje działania: partner, który dostał okropnego smsa, wraca do domu zirytowany, nie odzywa się do ciebie, potem zaczynacie się kłócić. Można też zastosować strategię uzupełniającą: wyobrazić sobie przyszłe, pozytywne konsekwencje zwalczenia pokusy tu i teraz. Nie kupisz sobie piątej beżowej spódnicy, za to za dwa miesiące uzbierasz na wymarzone szpilki.
  2. Formułuj plany „jeżeli – to”. Na pokusę trzeba być gotowym. Każdy z nas zna „słabe strony” swojej silnej woli, wie, kiedy nie umie się powstrzymać. Dla jednych problemem jest zwalczenie ochoty na niezdrowe przekąski wieczorem, dla innych – kontrola nad wybuchami złości, często nieadekwatnej do sytuacji. Trzeba to w sobie zaakceptować i… przygotować się na odparcie wroga, czyli – pokusy. Profesor psychologii Walter Mischel, najwybitniejszy na świecie ekspert od samokontroli doradza formułowanie planów „jeżeli – to”. „Jeżeli pójdę wieczorem do lodówki – to jej nie otworzę”, „Jeżeli w chwili gniewu sięgnę po telefon, żeby wysłać pełnego wykrzykników smsa do męża – to zagram w grę”. Im częściej powtarzamy sobie po cichu plan „jeżeli – to”, tym bardziej prawdopodobne, że w krytycznej sytuacji wdrożymy do niejako automatycznie. Nasze mózgi są leniwe i lubią sięgać po te rozwiązania, które pojawiają się jako pierwsze.
  3. Nie przesadzaj. Ten sam profesor Walter Mischel uważa, że silna wola jest jak mydło – gdy zbyt często się do niej odwołujemy, zużywa się, a wtedy… hulaj dusza, piekła nie ma. Zna ten stan każdy smakosz, który próbował wprowadzić drakońską dietę i skończył w środku nocy na kanapie, obłożony czekoladami i paczkami chipsów. Oraz ci, którzy tak długo powstrzymywali negatywne emocje, na przykład wobec partnera, że w końcu urządzili karczemną awanturę. A więc od czasu do czasu trzeba powiedzieć pokusie: ok. Zjem raz w tygodniu cztery ręcznie robione pralinki, delektując się ich smakiem. Napiszę agresywnego smsa i go… nie wyślę, ale przeleję w treść cały gniew i frustrację. Po takim niegroźnym pofolgowaniu sobie o wiele łatwiej będzie utrzymać dyscyplinę w kolejnych dniach.
Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 07/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również