Twój Styl
Dlaczego boimy się powrotu do pracy po pandemii?
Fot. iStock

Dlaczego boimy się powrotu do pracy po pandemii?

Ostatnie miesiące wywróciły nasze życie do góry nogami. Najpierw nie potrafiliśmy przyzwyczaić się do pracy w domu, teraz niechętnie myślimy o powrocie do biura. Czego się boimy?

Najpierw małe sprostowanie: nie wracamy dokładnie do tego, co było. Eksperci już wiele tygodni temu przewidywali, że po pandemii powitamy nową rzeczywistość. Wiele firm czeka zmiana systemu zarządzania i działania, cięcia i oszczędności. Ale wbrew pozorom, wcale nie stąd bierze się stres i niepokój. Wszystko zależy od naszego nastawienia do świata.

„Bardziej boją się osoby, które mają tendencje lękowe. Ci, którzy mieli ufne nastawianie do otaczającej nas rzeczywistości, nie odczuwają wielkiego stresu", tłumaczy psycholog Justyna Iwanowska i dodaje: „Jeśli wcześniej świat wydawał nam się wrogi i nieprzewidywalny, pandemia tylko nas w takim przekonaniu utwierdziła. Jeśli praca nie dawała nam satysfakcji już wcześniej, to teraz zapewne niewiele się w tej kwestii zmieniło – wtedy o powrocie do biura myślimy z większym lękiem.

Stres może mieć plusy

Zapewne jednak większość z nas odczuwa niepokój – przyszłość nadal jest wielką niewiadomą. Rozporządzenia w każdej chwili mogą zostać zmienione, zasady pracy też. Trwamy w stanie nieustannej czujności. „Jakbyśmy szli po zboczu i uważali na każdy krok. Jesteśmy czujni, by adekwatnie do sytuacji zareagować”, porównuje psycholożka. Ma to swoje plusy – dzięki tej czujności możemy być bardziej skoncentrowani na zadaniach i zmobilizowani do pracy. Oczywiście, powrót do firmy wymaga ponownego przeorganizowania życia i podziału obowiązków. No i znów trzeba przestawić budzik na wcześniejszą porę... Zmobilizowani na pewno sobie z tym poradzimy. Ważne, by poprosić o pomoc bliskich (np. w opiece nad dziećmi) i zmiany wdrażać małymi krokami (np. kilka dni przed „dniem zero” budzić się wcześniej).

To ma sens

Aby złagodzić niepokój, dobrze przypomnieć sobie, co nam się w naszej pracy podoba, co nas w niej „kręci”. Uświadomić sobie, że praca ma sens. „Nie jestem jedynie kierowcą autobusu, tylko dowożę ludzi do pracy”, „Nie jestem tylko konsultantką, pomagam ludziom podjąć dobrą decyzję” – gdy w ten sposób myśli się o swoim zajęciu, z większą chęcią się je wykonuje! „A jeśli uświadomimy sobie, że wykonujemy swoje zajęcie jedynie po to, by spłacić kredyt lub wyjechać na wymarzone wakacje – ustawmy zdjęcie (wnętrz, tropikalnej wyspy) na desktopie, które będzie o tym celu przypominać. To też nada jej znaczenie”, radzi Justyna Iwanowska. Dzień w firmie dobrze jest zacząć od porządków (może warto czegoś się pozbyć, coś przestawić) – w „odgruzowanej” przestrzeni łatwiej zebrać myśli. Dzięki temu odhaczymy też pierwsze zadanie, co przyniesie ulgę. A gdy już przetrwamy pierwszy dzień w biurze, nagrodźmy się, dobrą kolacją czy nowym lakierem do paznokci.

A może by coś zmienić?

Pandemia przemodelowała nasze życie, ale również uświadomiła nam, czego pragniemy, a czego nie. Może przyzwyczailiśmy się do spaceru w ciągu dnia albo odpowiadają nam inne godziny pracy? Zastanówmy się, czy nie da się kontynuować tych zwyczajów także po powrocie do biura i negocjujmy z szefem. „Podstawowa zasada to komunikować swoje potrzeby w sposób spokojny i przemyślany. To przynosi często zaskakujące rezultaty. Pandemia pokazała nam, że niemożliwe jest możliwe – m.in. przeniesienie biura do domu”, zauważa psycholożka. Czasem pomogą drobiazgi – może potrzebujemy wygodniejszego krzesła albo plakatu na ścianie. Wystarczy zadać sobie proste pytanie: „Czego potrzebuję, by dobrze wykonywać swoją pracę?”. Zatyczek do uszu (wyeliminują szum w open space), świecy zapachowej (wywoła miłe skojarzenia), a może radia?

Złam schemat

Naszym wrogiem jest rutyna. Im bardziej jej ulegamy, tym większy lęk wywołują w nas zmiany. A osoby elastyczne, otwarte, niepowielające schematów, łatwo adoptują się do nowych warunków.

„Elastyczność można i warto ćwiczyć. Pomaga w tym m.in. joga. Ale można też zacząć od drobnych czynności, które wykonamy inaczej.
Np. jeśli zwykle idziemy prawą stroną ulicy, przejdźmy się lewą. Warto też obserwować przyrodę – spójrz na roślinę na oknie, jak się zmienia każdego dnia. To też uświadamia nam, że zmiana jest integralną częścią życia. Ale bez niej nie ma rozwoju”, podpowiada Justyna Iwanowska.

Justyna Iwanowska, psycholożka z wieloletnim doświadczeniem w zakresie diagnozy, terapii i pracy z grupami. Specjalizuje się w pomocy w radzeniu sobie z kryzysami i odnajdywaniu zasobów osobistych i społecznych.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również