Drohiczyn (na każdy) weekend. Dlaczego warto odwiedzić historyczną stolicę Podlasia
Fot. 123RF

Drohiczyn (na każdy) weekend. Dlaczego warto odwiedzić historyczną stolicę Podlasia

Mały, sielski, pełen zabytków – taki jest Drohiczyn. Takie Podlasie każdemu się spodoba!

Dlaczego Andrzej Wajda kręcił Panny z Wilka także w Drohiczynie? Senne miasteczko nad Bugiem, na wysokiej skarpie z pełną zieleni panoramą pól, lasów, bagien i rzecznych rozlewisk, najbardziej pasowało mu do klimatu opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. Drohiczyn oczywiście się zmienił, jest nowocześniejszy niż kiedyś. Ale wciąż, gdy choć lekko przymkniecie powieki, można sobie wyobrazić, co było tu przed laty. Wystarczy odejść kawałek od ryneczku, zejść stromymi ulicami prosto nad rzekę. Zanurzyć się między domy, utknąć w błotnistym brzegu rzeki. Moim zdaniem Drohiczyn jest piękny o każdej porze roku. Zimą, gdy nie ma turystów, a za to odbywa się prawosławne święto Jordan. Wiosną – wtedy łąki nadbużańskie zamieniają się w zielony ocean. Latem, wiadomo, rzeka daje wytchnienie podczas upałów. Jesień to z kolei nostalgiczne spacery, babie lato pokryte poranną rosą, liście opadłe i umierające. Wybaczcie egzaltację, ale zanim tu przyjedziecie, naprawdę warto obejrzeć Panny z Wilka. Łatwiej będzie zrozumieć senny klimat i uwierzyć, że czas można na chwilę zatrzymać. Jak reżyser, który uwierzył słowom Daniela Olbrychskiego – odtwórcy głównej roli, a przede wszystkim „drohiczyńskiemu obywatelowi”. Wielki aktor wychował się w miasteczku. Wciąż ma tu dom, a malutkie kino – ku pamięci – nosi jego imię (od paru lat obiekt w remoncie). Zamykając ten wątek, podpowiadam. Drohiczyn zobaczycie również w Faustynie, Nad Niemnem czy Kronice wypadków miłosnych. Bo tu naprawdę pięknie!

Trochę historii

To historyczna stolica Podlasia. Miasteczko, dziś zamieszkane przez około 2 tysiące ludzi, otrzymało prawa miejskie w roku 1429 (choć wedle encyklopedii sieciowej domniemana data założenia grodu to 1038 rok)! Powstało w miejscu strategicznym, nad rzeką. Najstarsze ślady archeologiczne pochodzą z VII wieku naszej ery. „Zabytkiem” jest też Góra Zamkowa, pozostałość po istniejącej tu niegdyś warowni.

Drewniane drohiczyńskie domki – można spokojnie napisać, że coraz bardziej nieliczne – mają wartość sentymentalną. Co innego obiekty sakralne – trzy kościoły (Katedralny pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej z zabudowaniami pojezuickimi, Benedyktynek pw. Wszystkich Świętych i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny u Franciszkanów) oraz cerkiew Św. Mikołaja Cudotwórcy, które są śladem po ekumenicznej ludzkiej mieszance zamieszkującej okolice – Polakach, Rosjanach, Żydach... Mieszkali kiedyś tuż obok siebie, tworząc tu swoiste pogranicze kultur oraz właśnie religii. Synagogę zniszczyli Niemcy w czasie wojny i nigdy nie została odbudowana. Po miejscowych Żydach został tylko zarastający cmentarzyk. Więcej szczęścia miały wspomniane świątynie. Przetrwały i cieszą oko. Piękna jest zwłaszcza świątynia Benedyktynek oddalona od centrum. To zabytek klasy „zero” – barokowy kościół zaprojektował najpewniej słynny architekt królewski Jakub Fontana.

Prawosławny Drohiczyn najlepiej obejrzeć w czasie święta Jordanu, gdy 19 stycznia z „miasta” nad zimny Bug zmierza procesja. Krzyż jest trzykrotnie zanurzany w wodzie, a gdy trzeba pop każe wyrąbać przerębel.

Co oglądać?

Zabytki. W pierwszej kolejności. Nie zawsze wszystkie obiekty sakralne są otwarte – lepiej zadzwonić wcześniej i się spytać (kontakty tutaj ). Można spacerować na każdym dystansie, a potem odwiedzić lokalne muzea. Nie są wielkie, ale wielce interesujące. Zacznijcie od Muzeum Diecezjalnego im. Jana Pawła II. Byłem w nim i w pierwszej chwili, gdy pokazano mi dębowy tron Jana Pawła II (odwiedził Drohiczyn w roku 1999), byłem trochę zawiedziony. Drewniany fotel z naszych czasów nie robi wrażenia, choć oczywiście siedział w nim wielki Polak. Kościelne zbiory w pofranciszkańskim klasztorze są jednak fantastyczne, od wspaniale wyszywanych ornatów przez zabytkowe przedmioty ze srebra i cenne woluminy po niesamowite relikwiarze i monstrancje. Kapią od srebra i złota, dosłownie – fantastyczne wrażenie. Dla tych, którzy kochają wodę, zalecam z kolei wyprawę do Nadbużańskiego Centrum Turustyki Kajakowej. Można się tu nauczyć tzw. kanadyjki (obrót kajakiem w wodzie), a także obejrzeć kajaki zabytkowe. Na deser coś dla fanów militariów. Przez Drohiczyn i okolice przebiegała linia betonowych fortyfikacji. Bunkry tzw. Linii Stalina są wszędzie dookoła.

 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również