Ewa i Henryk Sawkowie o swoim związku: liczą się podobne poczucie humoru i zainteresowania
Fot. Radek Kurzaj

Ewa i Henryk Sawkowie o swoim związku: liczą się podobne poczucie humoru i zainteresowania

Udany związek jest jak trafienie szóstki w totolotku, mówi rysownik Henryk Sawka. Jego zdaniem do szczęścia potrzebne są podobne poczucie humoru i zainteresowania. Jeżeli w dwóch trzecich się pokrywają, jest nieźle. Jaka jest część wspólna Ewy i Henryka Sawków?

HENRYK:

Ostatnio córka spojrzała na nasze zdjęcie i powiedziała: „Coraz bardziej mi się podobacie jako para”. I coś w tym jest. Jeśli chodzi o związki, to jestem raczej pesymistą, nasz uważam za wyjątek. Udany związek to jak szóstka w totolotka. (śmiech!) Przepis na szczęście to wspólne zainteresowania i podobne poczucie humoru. Jeżeli ze dwie trzecie się pokrywają, czyli mają część wspólną jak nachodzące na siebie okręgi, to jest nieźle. Całkowite pokrywanie się okręgów to też nie jest dobry sposób, bo każdy musi mieć coś swojego. My poznaliśmy się w dość młodym wieku i to przetrwało do dziś. Głównie dlatego, że się przyjaźnimy i kumplujemy, łączy nas też poczucie humoru. Wszystkie moje rysunki konsultuję z żoną, ona jest ich pierwszą recenzentką. Kiedy widzę, że się śmieje, to znak, że jest w porządku. 
Ja wolę fakty, Ewa fikcję. Kocha literaturę piękną, ja bardziej wywiady z pisarzami. Jeśli Ewa zacznie powieść, czyta do końca, mnie, gdy coś nudzi, odstawiam to, a żona czuje się w obowiązku, bo przecież pisarz napisał… Fascynuje ją teatr. W lockdownie ogląda premiery online, a mnie brakuje bankietu po premierze. Dopiero wtedy odżywam, a ona chce już iść do domu. Staramy się żyć higieniczne i nie stresować polityką. Gdy w piątek kończę pracę komentatora, do środy raczej nie śledzę wiadomości, za to wspólnie oglądamy filmy i seriale. Ewa ma szósty zmysł, już po pierwszym odcinku jest w stanie zgadnąć, kto jest mordercą lub jak się zachowa. Świetnie recenzuje grę aktorską, reżyserię. Gdy jedziemy w długie trasy, ona prowadzi. W dodatku słucha audiobooków i to zwykle zagmatwanych kryminałów. Jest świetnym kierowcą, prowadzi szybko i dobrze (…)

 

EWA: 

Kiedyś wyjechałam na kilka dni. Henryk zadzwonił do córki i pytał, jak zrobić jajecznicę i czy coś trzeba na patelnię wrzucić przed jajkiem. Nie umie gotować, bo to go nie interesuje. Śmieję się, że tak sobie męża wyszkoliłam. Ukuliśmy nawet maksymę, że ja jestem ministrem spraw wewnętrznych, a on ministrem spraw zagranicznych. W domu czasem wykonuje różne prace stolarskie, elektryczne. Pewnie byłyby dobrym architektem, bo umie patrzeć przestrzennie. Jest też bardzo zręczny, potrafi nawet w nocy zmienić koło w samochodzie podczas awarii w trasie. Gdy jedziemy na tenisa, on prowadzi i nagle wybiera zupełnie inną drogę. Pytam, dlaczego, a on odpowiada, że tamta droga już mu się znudziła. Jest bardzo niecierpliwy, za to w swoim warsztacie rysownika poukładany, perfekcyjny, punktualny. W piątek oddaje rysunki do magazynów, gazet i już gdzieś pojechałby, spotkałby się z kimś. Proponuję spacer, ale nie znosi chodzić. Tęskni za ludźmi, kocha ich i ma potrzebę bycia z nimi. Ma nieprawdopodobną liczbę kolegów, znajomych, przyjaciół. Umie dbać o relacje. Imponuje mi, w jaki sposób pamięta o innych. W naszej chacie w Beskidzie Niskim ja lubię usiąść na werandzie z książką, a on momentalnie wskakuje do samochodu i objeżdża znajomych. Kochamy to miejsce. Poznaliśmy je dzięki aktorowi Tomaszowi Stockingerowi. Henryk wielokrotnie brał udział w zawodach artystów w jeździe konnej. Tomasz opowiadał nam o tutejszej stadninie koni huculskich. Pojechaliśmy i wszystko nas oczarowało. Po jakimś czasie kupiliśmy tam stary dom z wielkim sadem. W Beskidzie nauczyłam się garncarstwa i stworzyłam swój warsztat. Dobrze się tam czujemy, a najbardziej lubimy konne eskapady po pachnących ziołami połoninach (…)  

Cały tekst  z cyklu „Partnerzy” przeczytasz w majowym numerze PANI. Już w sprzedaży!

PANI teaser521

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również