Ingrid Bergman – bogini Hollywood i kobieta upadła
Fot. Mary Evans/AF Archive/East News

Ingrid Bergman – bogini Hollywood i kobieta upadła

Z gwiazdy Hollywood stała się największą skandalistką w historii kina. A wszystko przez namiętną miłość. 29 sierpnia przypadała 105. rocznica jej urodzin i 38. śmierci.

 

Popularność w Szwecji zdobyła dzięki roli w filmie „Intermezzo” z 1936 roku, w którym grała zakochaną w sławnym skrzypku nauczycielkę jego córki. Miała zaledwie 21 lat. Film zachwycił hollywoodzkiego producenta Davida Selznicka (tego od „Przeminęło z wiatrem”). Postanowił zrealizować jego amerykańską wersję, proponując rewelacyjnej Szwedce, aby w nim zagrała. I tak w 1939 roku Ingrid Bergman, wzorem swojej o 10 lat starszej rodaczki, Grety Garbo, przybyła do Los Angeles.

Uwiodła Amerykanów

Z miejsca zauroczyła reżyserów, producentów i aktorów. Była inna od gwiazd, które królowały w Hollywood. Towarzyszył jej mąż, lekarz stomatolog Petter Lindström i ich malutka córeczka Pia. Aktorki ukrywały wtedy swoje dzieci, a ona chwaliła się rodziną. Nie zgodziła się na zmianę nazwiska ani na poprawę zębów i skorygowanie – jak twierdzono – „zbyt krzaczastych brwi”. Pozostała naturalnie piękną kobietą, wierną żoną i dobrą matką. Ten wizerunek spodobał się Amerykanom. Była dla nich wcieleniem dobroci, łagodności i uroku.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ingrid Bergman (@foreveringridbergman)

Pod wielkim wrażeniem jej urody byli Alfred Hitchcock, Federico Fellini, Cary Grant, Gregory Peck. – Śliczny uśmiech sprawiał, że jej twarz promieniała, żadna kamera nie oddawała w pełni tego blasku – twierdzili zgodnie. Posypały się propozycje filmowe. W 1942 r. Ingrid zagrała w melodramacie wojennym „Casablanca”, później w „Komu bije dzwon” (1943). Za rolę w „Gasnącym płomieniu” (1944) otrzymała pierwszego Oscara. Wystąpiła też m.in. w „Joannie d’Arc” (1948) i „Łuku Triumfalnym” (1948). Tempo zawrotne!

Wyklęta i potępiona

I tak skromna Szwedka stała się największą ozdobą Hollywood. Nikt nie przypuszczał, że okaże się bohaterką jednej z najgłośniejszych afer w fabryce snów. W 1949 roku Ingrid poznała przybyłego do USA reżysera Roberto Rosselliniego. – W rzeczywistości jest jeszcze piękniejsza niż na ekranie – powiedział, gdy tylko ją ujrzał. Ona też była pod wielkim wrażeniem przystojnego Włocha. Resztą zajął się wszechwładny Amor. O ich romansie było coraz głośniej. Niestety, ona była mężatką, on żonatym mężczyzną. Ówczesna Ameryka nie mogła zaakceptować takiego skandalu. Media nie pozostawiły na aktorce suchej nitki, duchowni potępiali ją z ambon. Jeden z senatorów uznał ją za narzędzie zła! Z uwielbianej bogini stała się ladacznicą, kobietą upadłą. Zakochanym udało się uzyskać rozwody i w 1950 roku wzięli ślub.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez IMS Vintage Photos (@ims_sweden)

Opuścili jednak Amerykę i zamieszkali we Włoszech. Ingrid urodziła troje dzieci: syna Roberta i bliźniaczki Isabellę (przyszłą aktorkę) oraz Isottę. Nakręciła kilka niezbyt udanych filmów i po siedmiu latach rozwiodła się z Rossellinim, który miał już u boku nową piękność...

Jednak „Casablanca”

Ingrid jednak nie rozpaczała. Poślubiła szwedzkiego producenta i teatrologa Larsa Schmidta i wróciła do Hollywood, aby kontynuować karierę. Czas zrobił swoje i Ameryka przyjęła ją z otwartymi ramionami. Znowu była ich aniołem. W 1957 roku za rolę w „Anastazji” zdobyła drugiego Oscara. Trzecią statuetkę otrzymała w 1975 roku za film „Morderstwo w Orient Expressie”. Wykreowała wiele wspaniałych postaci, jednak największą popularność zdobyła jako delikatna Ilsa z „Casablanki”, zakochana w Ricku, którego grał Humphrey Bogart.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez LEITMOVIT (@leitmotiv50)

Zdjęcia były dla nich męczarnią. Bogart uważał film za kicz, wkurzał się też, że Ingrid jest od niego wyższa. Z trudem się ze sobą dogadywali. Jednak obraz nagrodzono trzema Oscarami i stał się wielkim hitem. A słowa Ilsy: „Pocałuj mnie, Rick. Pocałuj mnie tak, jakby to był ostatni raz” stały się jednym z najsłynniejszych cytatów w historii kina. I wzruszają do dziś. Ingrid Bergman ostatnie lata swego życia spędziła w Szwecji. Pokonana przez chorobę nowotworową, zmarła 29 sierpnia 1982 roku, w dniu swoich 67. urodzin. Na jej pogrzebie zabrzmiała „As Time Goes By”, piosenka z „Casablanki”, którą dla Ilsy i Ricka grał pianista Sam.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Caliana Ferreira (@califerreira79)

 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również